Idioci wszystko mogą

sklep-handel-160610-1000500

Prorodzinny projekt terrorystów z Solidarności zakłada, że kto otworzy sklep w niedzielę może iść nawet na dwa lata do więzienia. Kuriozalny zapis brzmi dokładnie tak: „Kto dopuszcza się handlu oraz wykonywania innych czynności sprzedażowych w niedziele oraz wigilię Bożego Narodzenia i Wielką Sobotę zakazanych w Ustawie podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch”.

Moja babcia mawiała o takich pomysłodawcach, że „ten kto to wymyślił pewnie z chujem na łby się pozamieniał”. Niewątpliwie w tym przypadku tak właśnie jest.

Czym jest Solidarność dziś, to wiemy dokładnie od dawna, a wiedząc kim oni są, nie spodziewamy się niczego innego, niż właśnie takich durnych, z solidarnościowej dupy wziętych pomysłów. Jedyne co w tej sytuacji niepokoi to fakt taki oto, że idiotom wszelkiej maści dano dziś w Polsce prawo do wypowiadania się a nawet prawo do stanowienia prawa, natomiast zupełnie z niezrozumiałych powodów oszczędza się na ich leczeniu. I to po pierwsze.

handel-niedziela-160610-400

Po drugie, tak na logikę (i przypominając argument, który tu choćby wielokrotnie podnosiłem), w handlu powinna decydować zasada, że nic nikomu do tego kiedy ja otwieram swój sklep i kiedy go zamykam. Robię to wtedy kiedy mi się podoba, jedno wszak biorąc pod uwagę, by kierować się w tej dowolności dobrem i zadowoleniem klientów. Ten zaś który chce u mnie pracować musi te zasady respektować, lub też nie musi ich respektować a wiec nie musi u mnie pracować. Droga wolna.

Po trzecie wreszcie, nie bardzo też rozumiem, czemu z zakazu pracy w niedzielę (bo przecież zakaz handlu jest równoznaczny z zakazem pracy), mają być zwolnieni wszyscy inni poza handlem? Dlaczego nie objąć tym zakazem mediów na przykład? Po kiego ta telewizja w niedzielę? Macie odpoczywać, resetować się, być z mężem/żoną i chodzić do kościoła, by w podzięce rzucać na tacę (pod warunkiem, że będziecie mieli co rzucić), bo przecież de facto to kościół jest promotorem tego rewolucyjnego prorodzinnego pomysłu.

Nie potrzebne są też stacje benzynowe, bo po kiego wam w niedzielę benzyna? Jak ktoś aż w takiej jest potrzebie, niech sobie w piątek albo w sobotę w beczkę naleje. W niedziele auto wam jest kompletnie niepotrzebnie, bo – patrz wyżej – siedzicie w domu z rodziną i idziecie do kościoła, a do tego auto akurat nie trzeba, bo kościół pewnie macie nie więcej niż 500 metrów od chałupy. Zapierdalać przeto należy piechotą. Dla zdrowia.

Tego typu głupie zakazy, nakazy i wymogi, można by mnożyć, tylko po co? I błagam was przeto, nie dopisujcie już nic do tej listy, bo nie daj buk te głąby z Solidarności jeszcze to podchwycą i zaraz w jakąś ustawę ubiorą. Pamiętajcie: idioci teraz są na wierzch i u władzy są. Wszystko mogą.