Nikt nie jest doskonały

lewandowski-jezus-160614-1000500

icon-mistrzostwa-europy-60Pora taka, że wręcz wypada trzymać się tematyki piłkarskiej. Zwłaszcza pewnych poboczy. Oto portal katozwichniętych zabrał się za promocję Roberta Lewandowskiego. Zakładam, że mogą być jednak tacy, którzy gościa nie kojarzą, więc śpieszę wyjaśnić, że to taki całkiem sławny i wedle znawców całkiem dobry polski piłkarz grający w Niemczech. Największa jednak wartość Lewandowskiego polega na tym – przynajmniej wedle tego portalu – że „piłkarz nie wstydzi się swojej wiary“. Przede wszystkim zaś nie wstydzi się Jezusa, w czym akurat byłbym bardzo ostrożny, znając ostatnie doniesienia i odkrycia dotyczącego tegoż Jezusa.

Nie mnie oceniać Lewandowskiego, bo jak mówię na piłce nożnej kompletnie się nie znam, ale jeśli chodzi o media to rozeznanie i wiedzę mam i stwierdzam, iż nieeleganckim jest i nieładnym wypominanie innym ułomności. Nikt nie jest bowiem doskonały, nawet taki Lewandowski.

Mam wrażenie niestety, że z Lewandowskim jest tak, jak prawie z każdym innym. Urodził się w Polsce, to wierzy w Jezusa, bo nikt mu nie powiedział, że można wierzyć w coś innego, albo że można być racjonalnym i po prostu nie wierzyć. W sumie nic w tym nadzwyczajnego. Gdyby się urodził w Istambule albo w Kabulu, wierzył by pewnie w Allaha, tak jak paru piłkarzy niemieckich, jego kolegów z boiska zresztą, uważających się za Niemców, przynajmniej do czasu.

Zastanawiam się więc, czy gdyby ten Robert – będąc tak dobrym piłkarzem jak jest – był jednocześnie innowiercą, na przykład czcią darzył Potwora Spaghetti – to czy też zasłużyłby na peany katomanipulatora, czy może wręcz przeciwnie. A gdyby powiedział: „Nie wierzę w żadnego Jezusa, bo to ściema i syf dla ubogich“, to byłby bohaterem zbiorowej wyobraźni, czy może tylko „obrzydliwym lewakiem, nie potrafiącym grać w piłkę i sprzedającym się za ojro niemieckim panom“?

A poza wszystkim: czy nie uważacie, że ilość reklam z Lewandowskim i jego przedsiębiorczą żoną przekracza już granice zdrowego rozsądku a i czasem smaku? Jako zawodowy telewidz oczekuję, by ów balon pękł jak najszybciej.