Uzdrowić polską rodzinę!

malzenstwo-160618-1000500

Pomysł tej intercyzy jest dość interesujący. Rodzi bowiem wiele nie mniej interesujących implikacji. To dobry temat do rozmyślań na weekend, a jeszcze lepszy w sytuacji kiedy to ktoś was nie daj bosze  bierze właśnie ślub. Sprawę opisał już Super Express, więc ja tylko odniosę się do niektórych rozwiązań, budzących daleko być może idące konsekwencje. Panów proszę o skupienie, panie niech przez chwilę zajmą się odkurzaniem. 

Oto tajemniczy dość dla mnie twór jakim jest Fundacja Ojców Pokrzywdzonych przez Sądy, proponuje aby nim wejdziecie w tzw. związek małżeński zawrzeć rodzaj specyficznej intercyzy.

Miała by ona regulować i to na piśmie, wszelkie kwestie związane z życiem codziennym małżonków. Co ciekawe, autorzy tego „dokumentu“ podkreślają, że „proponowane zasady w 90% opierają się na prawie biblijnym“. To wystarczy żeby było ciekawie, a momentami nawet hardkorowo.

Przeto nie dziwi podstawowe i biblijne jak najbardziej motto owej intercyzy która zakłada, iż to mężczyzna przejmuje w małżeństwie władzę w najistotniejszych dla rodziny obszarach, a kobieta ma mu się potulnie podporządkować. Jak będzie inaczej to pewnie od razu w ryj, ale uczciwe stwierdzam, że o tym akurat w intercyzie – jak na razie przynajmniej – nie ma ani słowa.

» TEMAT KTÓRY SIĘ ŁĄCZY : Bijcie baby to wasz obowiązek!

Według proponowanego dokumentu, mąż, czyli facet (acz w związkach jednopłciowych może to być oczywiście kobieta, bowiem liczy się rola społeczna a nie płeć), powinien decydować o wszystkim co najistotniejsze. O wyborze przedszkola i szkół dla dzieci, o miejscu w którym rodzina spędzi wakacje, jak również o sposobie spędzania wolnego czasu tudzież o karach dla krnąbrnych bachorów i krnąbrnej – tak się może zdarzyć – żony. Pamiętajcie katolicy o złotej zasadzie: baba przynajmniej dwa razy do roku nie bita jak należy, psieje!

Żona zgodnie z zapisami intercyzy, powinna zajmować się domem, nie pracować co najmniej do drugiego roku życia dziecka, a najlepiej w ogóle nie pracować, oraz – co najważniejsze i co budzi moje niezdrowe wręcz zainteresowanie – powinna bezwzględnie godzić się na seks, kiedy tylko mąż ma na to ochotę. Zajebiste, prawda!

Paragraf 19 intercyzy mówi:

„Żona będzie mogła odmówić mężowi współżycia seksualnego, tylko wówczas, gdy będzie miała zwolnienie lekarskie, dwa dni przed i po menstruacji”.

Intercyza tego nie precyzuje, ale rozumiem, że w przypadku tego zwolnienia lekarskiego i braku zgody na małżeńskie ruchanko, żona zobowiazana jest ustanowić na czas zwolnienia jakieś sensowne zastępstwo, lub też sfinansować usługę zewnętrznej firmy świadczącej tego typu usługi. Jest ich multum, więc nie powinno być problemu. Ten pomysł akurat bardzo mi się podoba i jedyne czego żałuję to to, że nie mam żony tylko partnerkę, a związki z partnerkami nie są niestety przedmiotem rzeczonej intercyzy.

outsourcing-160617-1000
outsourcing zewnętrzny na czas zwolnienia?

Interesujący jest tez zapis paragrafu 24, określającego wygląd i ubiór żony.

„[żona] zobowiązuje się do: noszenia długich włosów (minimum do ramion), i co najmniej w każdą niedzielę i święta, będzie chodzić w sukienkach, podczas trwania małżeństwa”

Skąd ten pomysł? „Kobiety z krótkimi włosami mogą być pomylone przez dzieci z mężczyznami. Trzeba zapobiegać ich dezorientacji. Poza tym, tak okaleczone, stają się mało atrakcyjne dla mężów” – mówi prezes Janusz Faliński, pomysłodawca i autor intercyzy.

Jeśli by to wszystko wcielić w życie, a tym zapisy dotyczące wyglądu, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że w sprawach seksu żadne zwolnienie lekarskie nie będzie potrzebne. I bez zwolnienia nie będę chciał za czas jakiś tknąć takiej kobiety a zewnętrzny outsourcing seksualny będzie codziennością. Co oczywiście wydaje się dość interesującą perspektywą w każdym nawet nie objętym intercyzą a zwłaszcza bardzo katolickim małżeństwie.

A pomysleć, że wedle autora tego pomysłu, niejakiego pana Falińskiego, cała ta intercyza i zapisane w niej zasady mają być po to by – uwaga – „uzdrowić polską rodzinę“.