Dobra wiadomość

dzik-160625-1000500

Dziś krótko, trochę z innej półki niż zwykle. Właśnie wyczytałem, że w Świnoujściu wataha młodych dzików utknęła na placu zabaw dla dzieci na jednym z tamtejszych osiedli. Mieszkańców obudził przeraźliwy pisk, bowiem kilka dziczków zaklinowało się w szczeblach drewnianego ogrodzenia. Pomino prób nie mogły się wydostać. Na pomoc przybyli strażacy i dziki problem udało się rozwiązać. 

Piszę o tym w sumie banalnym zdarzeniu tylko dlatego, że nie ma nic przyjemniejszego rano niż przeczytanie informacji, że człowiek w zasadzie bezinteresowanie udzielił pomocy zwierzętom tej pomocy bezwzględnie potrzebującym.

Podziw budzi również fakt, że na pomoc wezwano jednak strażaków a nie panów myśliwych z Polskiego Związku Łowieckiego, którym w takich przypadkach to aż ręce się trzęsą, by za wszelką cenę takiej pomocy udzielić. Pomoc polega zaś zawsze na radosnym odstrzeleniu czego się da a potem równie radosnym prezentowaniu zdobyczy pokotem rozłożonej na asfalcie najszerszej ulicy.

Zła wiadomość jest zaś taka, że od dłuższego już czasu nie ma krzepiącej w sumie informacji, że kolejny pijany myśliwy odstrzelił kolejnego pijanego myśliwego, bo mu się po pijaku cele pomyliły. Ale trwajmy przy nadziei.

No, to taki mały dzisiejszy oddech od wszechobecnej śmierdzącej polityki i obleśnych polityków.

dziki-swinoujscie-160623-500