Smród u bram koszar

mon-macierewicz-160623-1000500

Szanowny pan Dorn, z którym można się nie zgadzać, ale z którym czasami zgadzać się po prostu trzeba, słusznie zdiagnozował pana Macierewicza i słusznie diagnozuje Ministerstwo Obrony którym pan Macierewicz czasowo dowodzi. W skrócie: wariat robi z podległej sobie placówki dom wariatów, co jest wysoce niebezpieczne biorąc pod uwagę charakter tej placówki.

Pan Dorn – niech dobry bóg czuwa nad dusza jego psa Saby – cała tę sytuację określa mniej więcej w ten sposób: „Jak znam pana Antoniego Macierewicza, prędzej czy później w ministerstwie obrony narodowej (…) będzie w sposób coraz bardziej oczywisty szkodził. Mówiąc bardzo potocznie: będzie tam coraz więcej kwasu i smrodu. Trzeba po prostu dać temu człowiekowi czas, żeby zgromadzić mocne argumenty, wobec których obecny obóz władzy będzie bezradny”.

Pan Dorn jest niesłychanie doświadczonym człowiekiem i nie mniej doświadczonym politykiem i bezwzględnie w tym co tu mówi ma rację. W jednym się tylko myli.

Kwas i smród to już w MON jest i coraz bardziej przenosi się na podległą MON armię. Spójrzmy prawdzie w oczy: kwas i smród stanęły u bram koszar i powoli się przedzierają do środka.

Aby się przekonać, że dzieje się źle a nawet coraz gorzej, wystarczy pogadać z żołnierzami. Poziom frustracji zaczyna być tyleż zastanawiający co niepokojący. Oto co mówi i czym żyje kadra zawodowa Wojska Polskiego.

icon-separator-200

Porucznik M.L. – garnizon w zachodniej Polsce: – To co się dzieje to jest jeden wielki skandal. Jesteśmy w coraz bardziej czarnej dziurze. Za chwilę wojsko będzie utożsamiane z nie kończącymi się modlitwami, procesjami i podnoszeniami kolejnych krzyży. Muszę tu tkwić bo nie mam za bardzo wyjścia, ale rzygać mi się chce jak na to wszystko patrzę. Odechciewa się przychodzić do roboty.

Podpułkownik S.W. – ważna uczelnia wojskowa Warszawa: – Mój komendant to kompletny dupek. Zapał z jakim wylizuje dupę Macierewiczowi i jego ekipie jest wprost nie do opisania. A wszystko to z nadzieją na generalski awans i kasę. Przykry to widok. Najgorsze, że takich brązowych nosów jest w armii całkiem sporo. Wyczuli swoje pięć minut, w oczach troją im się gwiazdki i wężyki. Stado sprzedajnych fiutów.

Chorąży sztabowy J.S. – jednostka saperów w centralnej Polsce: – Miejscowy ksiądz chla gorzałę z naszym dowódcą i przy byle okazji życzy sobie wojskowej asysty w kościele. Doszło już do tego, że ta wyznaczana jest rozkazem. Spróbuj powiedzieć, że jesteś niewierzący i nie będziesz brał udziału w tej hucpie. Masz przejebane kolego.

Major A.W. – garnizon w centralnej Polsce: – Niestety wizerunek naszego pana ministra, przekłada się wprost na wizerunek nas wszystkich, czyli armii. Służę już całkiem sporo lat i po raz pierwszy mi się zdarzyło, że widzę ludzi, którzy spoglądają na mnie z niechęcią i wyrazem dezaprobaty w oczach. Wręcz słyszę jak mówią „I ty kolego służysz w tej armii? Gdzie masz honor?”. To kurwa mnie osobiście bardzo boli! Jeszcze trochę to wstyd a może i strach będzie w mundurze na ulice wychodzić.

Pułkownik, A.A. – instytucja centralna, Warszawa: – Przeżyłem kilku ministrów, od Kołodziejczyka począwszy i kilkunastu bezpośrednich dowódców, ale z takim mentalnym burdelem jak dziś to się jeszcze nie spotkałem. Żal mi młodszych kolegów którzy będą musieli sobie z tym jakoś radzić.

Podpułkownik B.S. – bardzo ważna instytucja centralna Warszawa: – Z niesmakiem obserwuję niektórych moich kolegów oficerów, w tym i generałów, jak błyskawicznie wyzbyli się wszelkiego wstydu i hamulców. Zrobią wszystko by utrzymać się na stanowiskach i nie stracić przywilejów, bądź zyskać ich jeszcze więcej. Jedni robią to z przekonania, inni z czystej zimnej kalkulacji, wychodząc po prostu naprzeciw oczekiwaniom. Oj, powinno boleć jak kiedyś ktoś zacznie ich rozliczać.

M.D – emerytowany generał w sile wieku: – Szczęśliwie jestem poza tym wszystkim. Niestety minister idiota powoduje, że automatycznie armia postrzegana jest jako środowisko niebezpiecznych idiotów. Wierzę jednak, że w razie czego ta armia a zwłaszcza średni i niższy szczeble dowódczy zachowa się jak należy i stanie po właściwej stronie.

Podpułkownik B.A – wyjątkowo ważna instytucja centralna Warszawa: – Niepokojące jest to że naszymi rękoma szkoli się i organizuje bandy niebezpiecznych cywilów. Przecież ta niby obrona terytorialna Macierewicza to nic innego jak tworzenie bojówek PiS. Za chwilę ktoś pod stołem da temu towarzystwu broń. Jak nie będziemy mieli tego na oku, to nie chcę nawet myśleć do czego dojdzie. (…) Ten Macierewicz i jego banda to wyjątkowo niebezpieczni ludzie, wariaci…

Kapitan L.W. – ważne lotnisko nieopodal Warszawy: –  Jest dobrze, nie? Co innego mam panu powiedzieć. Nie wiem gdzie pan to wydrukuje i co pan wydrukuje. Powiem coś nie tak jak trzeba, ktoś to przeczyta i kłopoty mam gotowe. A do emerytury jeszcze trochę zostało, rodzina na utrzymaniu i na niczym innym poza wojaczką się nie znam.  Zresztą gdzie ja tu na tym zadupiu robotę jakakolwiek znajdę? Nie ma takiej szansy… Jest dobrze i już. Przede wszystkim kasa jest, a obiecują, że za posłuszność będzie jeszcze większa. Więc jak się człowiek nie będzie wychylał to idzie żyć…

Pułkownik A.K. – AON Warszawa (znamy się osobiście): – Zaraz mi rozwiążą uczelnie, więc pewnie pójdę pod kapelusz, bo mam już lata, ale powiem ci szczerze że nie chce mi się o tej chujni mówić. Wstyd mi. Pamiętam doskonale czasy przełomu w 89, kiedy to nagle tabuny ówczesnych oficerów politycznych z dnia na dzień zamiast rozliczać cię z nieobecności na zebraniu partyjnym, zaczęły równie gorliwie a może nawet gorliwiej rozliczać cię z nieobecności na niedzielnej mszy w kościele garnizonowym. To było żenujące i niesmaczne. Ale nijak się nie ma do tego cyrku który dzieje się dzisiaj. Poziom spsienia niektórych wysokich rangą oficerów jest zastanawiający. Podgadamy jesienią jak już będę wolnym człowiekiem…

No cóż, może jesień będzie jeszcze wasza, ale być może któraś wiosna już nasza?