Mikołejko dopala!

mikolejko-160627-1000500-2

Filozof, historyk religii i profesor w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN Zbigniew Mikołejko, postać wyjątkowo znienawidzona przez współczesny, w sumie przez przypadek rządzący nami kato-prawicowy establishment, pastwi się nad istotą polskiego chama i wskazuje źródła skąd ów polski cham niczym chwast wyrasta, niszcząc wszystko dokoła. Jego tekst zamieszczony w weekendowej Wyborczej daje popalić Prawdziwym Polakom, pod warunkiem wszak, że Prawdziwi Polacy cokolwiek czytają. A jeśli nawet to z pewnością nie Wyborczą. Niestety, ani w Super Expressie, ani w Naszym Dzienniku Mikołejki nie drukują, więc szansa, że jego opinia dotrze do innej opinii (społecznej) jest raczej niewielka.

Poniżej zamieszczam kilka smakowitych wyimków z tej rozmowy, po to, by zachęcić do lektury całości. Całość zaś o tyle istotna, że pozwoli lepiej zrozumieć kim jesteśmy (chamami jesteśmy), a przede wszystkim jak w czarnej dupie jesteśmy na własne zresztą życzenie. Ponieważ jednak większość istotnych tekstów z Wyborczej jest dostępna odpłatnie, to by wam ułatwić zadanie, rozmowę z Mikołejką zamieszczam na koniec tego tekstu w formie plików pdf. Nie obiecujcie, że przeczytacie, ale chociaż spróbujcie przeczytać. A znajdziecie tam miedzy innymi takie myśli:

icon-separator-200

„Jarosław Kaczyński pozbył się tych wszystkich, którzy chamami nie byli, o konserwatywnych poglądach, ale sensownych, kompetentnych w wielu sprawach. Pawła Kowala, ale też Kazimierza Ujazdowskiego czy Jana Ołdakowskiego. Znaczące, że przestają go popierać Jadwiga Staniszkis czy Adam Strzembosz. Zostały w elitach obecnej władzy chamy”

„Ludzie są pragmatyczni: dostali 1000, 1500 zł miesięcznie dodatkowo, więc po co im zawód? Po co im praca? Jak zabraknie kasy, dorobi się kolejne dziecko”

„Kobiety, które dziś rezygnują z pracy, bo dostają 500 plus, nie wiedzą przy tym, że pozwalają się krzywdzić, dając się wypychać z rynku. Często są prosto po szkołach i z wykształceniem bardzo marnym, bez doświadczenia, ba, bez zawodu! A za dziesięć lat, gdy dzieci już podrosną, zostaną z niczym: bez pracy, wykształcenia, pieniędzy. Co stanie się wtedy z nimi? Kto im zapłaci i za co?”

„PiS (…) wygrał też z powodu egoizmu lewicy. Pan Adrian Zandberg jest zdolnym chłopakiem, wymownym, wykształconym, ale egoistą i nazbyt ognistym ideologiem, niezdolnym do pragmatycznych kompromisów. No i w końcu, jak się jest Razem, to się idzie razem”

„Wie pani, co głównie zawaliliśmy przez ostatnie 27 lat? Edukację. Przeciętny Polak prze- chodzi przez szkołę, dostaje jakieś oceny, jakieś papiery, ale nie narzędzia intelektualne, które pozwalają mu zrozumieć samego siebie i świat, w którym żyje.(…) bez przeprowadzenia w niej reform – choć oczywiście nie tylko z tego powodu – jesteśmy wciąż społeczeństwem nieuczestniczenia: nie czytamy, nie bierzemy udziału w wyborach, nie obchodzi nas zbytnio sfera publiczna czy – jakoby nazbyt abstrakcyjne i „odległe od życia” – zasady prawa i demokracji, wolności i praworządności”

„Kaczyński zamachnął się nieprzypadkowo na szkołę, bo to kuźnia umysłów. On chce ją ukształtować jako formę emocjonalnej akceptacji swojego systemu. To będzie łatwa szkoła: definicyjna, pamięciowa, gdzie patriotyzm realizuje się przez wygłaszanie patetycznych wierszyków i puste, podniosłe deklaracje”

„Polska to dwie cywilizacje – zegara i krzyża. Nie przypadkiem przecież pani premier Szydło zastąpiła w swoim urzędzie ten pierwszy kopią toskańskiego krucyfiksu. Zegar – mówiąc w uproszczeniu – to symbol postępu i rozumu, krzyż odwołuje się natomiast do czasu świętego, nieruchomego, „wyjętego” z postępowego biegu. Za tą symboliką stoją oczywiście jeszcze inne dwoistości: miasta i wsi, centrum i prowincji, zdesakralizowanego Zachodu i Polaka katolika, uniwersalności i „tutejszości”, europeizmu i narodowego ducha, rzekomego wykorzenienia i rzekomego zakorzenienia”.

PDF ⇒  1 – 2 – 3