Jak biskup dzieci robił

Sprawa wyglądała początkowo na dość tajemniczą. Oto papież wyrzuca ze stanu kapłańskiego biskupa i to – o zgrozo – polskiego biskupa, a na dodatek nie wiadomo za bardzo o co chodzi, bo Watykan zawsze jest tajemniczy, a zwłaszcza jest tajemniczy, kiedy kompletnie jest to niepotrzebne. Szybko się jednak okazało, że wyrzuconym jest niejaki Janusz Kaleta, były biskup w Kazachstanie z korzeniami małopolskimi.

Okazało się też, że przyczyną wydalenia było niewłaściwe prowadzenie się pana biskupa Kalety, polegające głównie na posiadaniu rodziny, tudzież partnerki, prawie żony i płodzenie nieudane niestety z nią dzieci.

Czarę goryczy przelała się kiedy biskup z partnerką postanowili, że skoro z tymi dziećmi po bożemu im za bardzo im wychodzi, to trzeba sięgnąć po metody niegodne, czyli in vitro. I za to przestępstwo biskup Janusz Kaleta, został wypierdolony z kościoła na zbity psyk.

Oczywiście jak zawsze w takich przypadkach zachodzi pytanie, dlaczego akurat on a nie kilka tysięcy innych jego kolegów, różnej rangi i stopnia, którzy bez przeszkód i bez szczególnego wstydu prowadzają się z partnerkami i wręcz mają regularne rodziny, które utrzymują i jakoś cierniowa korona im ze łba nie spada.

Tego oczywiście nie wiem i w sumie nie ma to dla mnie szczególnego znaczenia, acz przypuszczam, że po prostu z tym in vitro Kaleta nieco przesadził no i się doigrał. Gdyby nie to spokojnie by sobie żył w stanie wolnym niby, spokojnie kobietę swoją chędożył, dzieci bawił i na zakupy do supermarketu chodził. Nie jeden biskup to ćwiczy i ma się całkiem dobrze.

Druga odsłona tego dramatu jest taka, iż już cywil Kaleta postanowił teraz się pokajać i przeprosić wszystkich których – jak się wyraził – „zawiódł lub zgorszył”.

„Przepraszam wszystkie osoby, które w jakikolwiek sposób zawiodłem i zgorszyłem. Podejmę w sposób odpowiedzialny zobowiązania wynikające z moich wcześniejszych decyzji. Dziękuję wszystkim, którzy starali się pomagać w tym bardzo trudnym czasie. Proszę Boga o miłosierdzie, a ludzi dobrej woli o modlitwę”.

Może to i ładny gest, ale kompletnie bez sensu i który do mnie zupełnie nie przemawia.

Po pierwsze prowadzanie się mężczyzny z kobietą nie jest żadnym zgorszeniem. Nawet taki autorytet jak Wojtyła się babami prowadzał i w nie wprowadzał. Ale patrząc na to z drugiej strony, jakby się pan Kaleta, z panną aż tak ostentacyjnie nie prowadzał (Wojtyła zachowywał jednak pozory i umiar), jakby panował nad wackiem a nie wacek nad nim, to by dalej był biskupem i nikogo za nic nie musiał by pan przepraszać.

Po trzecie, patrząc na to wszystko z czysto ludzkiej strony, to też nie za bardzo jest za co przepraszać. Ot wybrał pan Kaleta w sumie to co dla niego i jego ewentualnej rodziny najlepsze. Rozstał się próżniaczym życiem zawodowego kłamcy, manipulatora i hipokryty, na rzecz czegoś bardziej normalnego. Za rok mniej więcej, albo nawet szybciej, będzie Frankowi dziękował, że go z tego kościoła wypierdolił i otworzył mu oczy na inne życie. Szkoda jeno, że się z tego in vitro wycofał, wystawił wierną mu kobietę do wiatru, no ale cóż, nie każdy musi być doskonały, zwłaszcza jak kiedyś wybrał zawód księdza.

Więc proszę już panie Januszu więcej nie przepraszać, tylko wziąć się do normalnej, uczciwej, porządnej i nie hańbiącej roboty, zamiast się bez sensu kajać i użalać nad samym sobą. Z doktoratem z bioetyki z pewnością w Polsce zrobi pan karierę.

Advertisements

Opublikował/a

Wszystkie opisywane tu wydarzenia są jedynie wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

5 thoughts on “Jak biskup dzieci robił

    1. Współczuje autorowi tego bloga – wiecznie niezadowolony i sfrustrowany… a jest tyle pięknych państw na świecie, bo co sobie marnować życie w tej naszej nędznej Polsce. Do kościoła pewnie nie chodzi, ale jak zwykle wie najlepiej i najwięcej. Ci co gwizdali podejrzewam, że też nie słuchali, co prezydent mówił, ale gwizdali dla zasady… dlatego taka jest Polska – bo mamy takich obywateli, co najchętniej dołki kopią:(

    2. Droga Elizo, po pierwsze to chyba – takie mam wrażenie – nie pod tym tekstem umieściłaś komentarz. Po drugie, ani nie jestem niezadowolony, ani tym bardziej sfrustrowany, wręcz przeciwnie, bawię się dobrze i robię z przyjemnością pewną to to za co mi płacą. Po trzecie, Polska jest nędznawa to fakt, zwłaszcza mentalnie, ale dlatego też jest tu tak wesoło i śmiesznie i nieobliczalnie. Ani myślę więc stąd na dłużej emigrować (przynajmniej na razie), wyjąwszy dwa-trzy wakacyjne miesiące kiedy uciekam w rodzinne strony a w zasadzie strany. A do kościoła zaiste nie chodzę, bom nie chrześcijanin ani w ogóle wyznaniowy a fakty z jego życia na kolanie wymyślam, bo ludzie i tak we wszystko uwierzą. Zresztą sądząc po statystykach coś takiego właśnie uwielbiają. Prezydent zaś mówił to co mówił, czyli co mu napisali i zatwierdzili, ale w tym wypadku nie chodzi o to co on mówił, tylko kim jest. No i stąd gwizdy. A w ogóle cieszmy się z lata, słońca i ciepła, bo tego z reguły tutaj brakuje. Ukłony i pozdrowienia 🙂

  1. Witold Bock, już były ksiądz, napisał:
    „Przestałem wierzyć w polski Kościół”. Znany trójmiejski ksiądz zrezygnował z kapłaństwa
    – Wciąż wierzę w Jezusa Chrystusa, ale odchodzę, bo przestałem wierzyć w polski Kościół, któremu poświęciłem ponad 30 lat życia, napisał w oficjalnym liście ksiądz Witold Bock, który poinformował, że rezygnuje z kapłaństwa.
    Oficjalny list zatytułowany Deklaracja Konwersji ksiądz Witold Bock wysłał do 33 osób. To znajomi i przyjaciele oraz osiemnastu duchownych. Wśród nich jest arcybiskup gdański Sławoj Leszek Głódź, kardynał Kazimierz Nycz, metropolita warszawski i abp senior Tadeusz Gocłowski, były metropolita gdański. Z Deklaracji Konwersji wynika, że Witold Bock chce być traktowany jako osoba prywatna i „nie życzy sobie, by go niepokojono”.
    – Powodem odejścia od Kościoła nie jest utrata wiary. Ksiądz Witold Bock miał dość zakłamania, w jakim żyje polski kościół, powiedział anonimowo Gazecie Wyborczej jeden ze znajomych duchownego.
    Jedni sami odchodzą, drugich wyrzucają…
    Bock założył rodzinę, jest szczęśliwy i żałuje czasu straconego w zatęchłej kruchcie…
    Stanisław

  2. Ja uwarzam ze pseldo Eliza chyba trafila na nie swoi blog.Jak sie nie podoba wpis redaktorowi naczelnego to prosto do pisuary kruchty.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s