Jak biskup dzieci robił

kaleta-160702-1000500

Sprawa wyglądała początkowo na dość tajemniczą. Oto papież wyrzuca ze stanu kapłańskiego biskupa i to – o zgrozo – polskiego biskupa, a na dodatek nie wiadomo za bardzo o co chodzi, bo Watykan zawsze jest tajemniczy, a zwłaszcza jest tajemniczy, kiedy kompletnie jest to niepotrzebne. Szybko się jednak okazało, że wyrzuconym jest niejaki Janusz Kaleta, były biskup w Kazachstanie z korzeniami małopolskimi.

Okazało się też, że przyczyną wydalenia było niewłaściwe prowadzenie się pana biskupa Kalety, polegające głównie na posiadaniu rodziny, tudzież partnerki, prawie żony i płodzenie nieudane niestety z nią dzieci.

Czarę goryczy przelała się kiedy biskup z partnerką postanowili, że skoro z tymi dziećmi po bożemu im za bardzo im wychodzi, to trzeba sięgnąć po metody niegodne, czyli in vitro. I za to przestępstwo biskup Janusz Kaleta, został wypierdolony z kościoła na zbity psyk.

Oczywiście jak zawsze w takich przypadkach zachodzi pytanie, dlaczego akurat on a nie kilka tysięcy innych jego kolegów, różnej rangi i stopnia, którzy bez przeszkód i bez szczególnego wstydu prowadzają się z partnerkami i wręcz mają regularne rodziny, które utrzymują i jakoś cierniowa korona im ze łba nie spada.

Tego oczywiście nie wiem i w sumie nie ma to dla mnie szczególnego znaczenia, acz przypuszczam, że po prostu z tym in vitro Kaleta nieco przesadził no i się doigrał. Gdyby nie to spokojnie by sobie żył w stanie wolnym niby, spokojnie kobietę swoją chędożył, dzieci bawił i na zakupy do supermarketu chodził. Nie jeden biskup to ćwiczy i ma się całkiem dobrze.

Druga odsłona tego dramatu jest taka, iż już cywil Kaleta postanowił teraz się pokajać i przeprosić wszystkich których – jak się wyraził – „zawiódł lub zgorszył”.

„Przepraszam wszystkie osoby, które w jakikolwiek sposób zawiodłem i zgorszyłem. Podejmę w sposób odpowiedzialny zobowiązania wynikające z moich wcześniejszych decyzji. Dziękuję wszystkim, którzy starali się pomagać w tym bardzo trudnym czasie. Proszę Boga o miłosierdzie, a ludzi dobrej woli o modlitwę”.

Może to i ładny gest, ale kompletnie bez sensu i który do mnie zupełnie nie przemawia.

Po pierwsze prowadzanie się mężczyzny z kobietą nie jest żadnym zgorszeniem. Nawet taki autorytet jak Wojtyła się babami prowadzał i w nie wprowadzał. Ale patrząc na to z drugiej strony, jakby się pan Kaleta, z panną aż tak ostentacyjnie nie prowadzał (Wojtyła zachowywał jednak pozory i umiar), jakby panował nad wackiem a nie wacek nad nim, to by dalej był biskupem i nikogo za nic nie musiał by pan przepraszać.

Po trzecie, patrząc na to wszystko z czysto ludzkiej strony, to też nie za bardzo jest za co przepraszać. Ot wybrał pan Kaleta w sumie to co dla niego i jego ewentualnej rodziny najlepsze. Rozstał się próżniaczym życiem zawodowego kłamcy, manipulatora i hipokryty, na rzecz czegoś bardziej normalnego. Za rok mniej więcej, albo nawet szybciej, będzie Frankowi dziękował, że go z tego kościoła wypierdolił i otworzył mu oczy na inne życie. Szkoda jeno, że się z tego in vitro wycofał, wystawił wierną mu kobietę do wiatru, no ale cóż, nie każdy musi być doskonały, zwłaszcza jak kiedyś wybrał zawód księdza.

Więc proszę już panie Januszu więcej nie przepraszać, tylko wziąć się do normalnej, uczciwej, porządnej i nie hańbiącej roboty, zamiast się bez sensu kajać i użalać nad samym sobą. Z doktoratem z bioetyki z pewnością w Polsce zrobi pan karierę.