Na dobry początek tygodnia

kaczynski-duda-160704-1000500

Światem PiS, wstrząsnęły właśnie dwie niezwykle pozytywne wiadomości. Ale przyznaję, że mogą to być również wstrząsające wiadomości dla wszystkich spoza PiS. Generalnie pewnie ich bym nie odnotował, gdyby nie ich wielka ranga. Tak drodzy Rodacy! Bohaterami przekazów weekendu są dwie ikonowate wprost postaci z komiksu pt „Dobra zmiana“ (podtytuł „Polska w naprawie“), Jarosław Kaczyński mianowicie i Andrzej Duda. Kolejność jak się domyślacie nie jest przypadkowa.Wypada zacząć od postaci najważniejszej.

Tak na marginesie Jarosław zapewnił już sobie ponoć (słowo to jeszcze dziś padnie) miejsce na Wawelu, by w razie czego spocząć obok brata. Wieść małopolska niesie, że na tymże Wawelu za chwilę ma się zacząć remont, a pod pretekstem remontu marszałek Piłsudski (a w zasadzie to co po nim pozostało) zostanie przeniesiony w inne miejsce, by bracia Kaczyńscy zmieścili się obok siebie i by im nikt nie przeszkadzał.

To jednak nieodległa, ale jednak przyszłość, bo na razie jednak pan Jarosław nam szcześliwie żyje, Polską dowodzi i patronuje Ojczyźnie niczym Zbawiciel.

Oto pierwsza wiadomość

Wielkość Jarosława – i to jest ta wiadomość numer jeden – potwierdził zakończony właśnie kongres pisiactwa, gdzie to Jarosław Kaczyński dla niepoznaki miał tylko jednego poważnego konkurenta czyli… Jarosława Kaczyńskiego. Nie muszę chyba wam przypominać kto wygrał. Ale dla porządku powiem, wygrał Jarosław Kaczyński i został nowym prezesem PiS! W tej sytuacji absolutnie nie dziwi genialne wręcz spostrzeżenie niezawodnego w takich sytuacjach Jacka Sasina:

„Mamy lidera, który jest niekwestionowanym liderem nie tylko PiS, ale także (…) całego obozu prawicy. To pokazuje, jaka jest rzeczywista pozycja Jarosława Kaczyńskiego“.

Myślę sobie, że jeżeli ten Kaczyński cokolwiek płaci temu Sasinowi, bo nie sądzę żeby takie farmazony Sasin pierdolił za darmo, to płaci mu zdecydowanie za mało. Swoją drogą szacun, bo sprawność jaką osiągnął pan Sasin w bezbolesnym włażeniu do dupy bez grama nawet wazeliny, jest doprawdy imponująca i prześcignął w tej sprawności nawet wydawałoby się niedoścignionego dotąd mistrza kakao pana Czarneckiego. No, ale nie zatrzymujmy się więcej nad tym, bo się jeszcze popłaczemy ze wzruszenia.

 Oto bowiem druga wiadomość.

Po tygodniach a może i miesiącach starań, pan prezydent Duda spotka się wreszcie ponoć z prezydentem Obamą. Piszę „ponoć“, bo po pierwsze źródłem jedynym na razie tej informacji jest pan minister Szczerski, co tym bardziej uzasadnia ostrożność z poważnym tratowaniem przekazu. Po drugie zaś, prezydent Duda miał się już w swej kadencji spotkać ponoć z tyloma ważnymi osobami z którymi się jednak nie spotkał, że „ponoć“ i tym razem jest jak najbardziej na miejscu.

No więc ponoć będzie to spotkanie w cztery oczy i ponoć potrwa pół godziny, a wszystko przy okazji warszawskiego szczytu NATO. W Pałacu przeto pełna gotowość, panowie w stanie wzwodu permanentnego, a panie w na granicy orgazmu (po tylu latach, no, no….). A skoro słowo „ponoć“ już padło, to dodajmy, że [ —- na prośbę widzów, słuchaczy i czytelników tę część tekstu prewencyjnie ocenzurowano — ], by Obama czuł się lepiej i by porzucił tym samym nabyte z lektur szowinistycznych i antypolskich gazet przekonanie, że Polska to kraj ksenofobów leżący gdzieś na krańcu Europy.

No, takie dwie niesłychanie istotne i pozytywne informacje na dobry początek trudnego tygodnia. Ponoć!