Dzidzia Ronaldo

ronaldo-160711-1000500

icon-mistrzostwa-europy-60Najważniejszym wydarzeniem wczorajszego finałowego meczu mistrzostw Europy było nie to, że wygrała Portugalia, bo przecież zawsze ktoś wygrywa albo przegrywa, tylko to, że Dzidzia Ronaldo został kopnięty w kolanko. Dzidzia się przewróciła i popłakała, a nawet zażądała od sędziego, by ten natychmiast usunął z boiska tego brutala, który śmiał jego, Ronaldo, kopnąć w złotodajne kolanko. Niestety sędzia zachował się skandalicznie i sprawcy kopnięcia Dzidzi nie odesłał do szatni.

Zbulwersowany tym brakiem szacunku dla Dzidzi Dzidzia, wstał przeto z gleby i próbował walczyć i sam wymierzyć sprawiedliwość, ale nie dał rady, to znaczy znudził się. Przestało mu się to wszystko podobać i opuścił spotkanie. Mógł zejść z boiska sam, ale Dzidzia to jest Dzidzia, wolał zrobić to z przytupem, pod kamery, na noszach i z łzami jak ćmy w oczach. Potem juz wykąpany, wyświeżony, ze świeżo wyżelowanymi włosami, wrócił na ławkę, a nawet rzucił się na szyję kolegom na koniec, zapominając od czasu do czasu, że jednak dla niepoznaki powinien kuśtykać.

I to przedstawienie Dzidzi, było w sumie najbardziej wciągającym widowiskiem podczas wczorajszego widowiska.

Ale, żeby równo i sprawiedliwie obdzielić razami, napiszę przeto, że patrząc na tę Francję, to miałem jednak spory problem, bo do końca nie byłem przekonany, czy to gra Francja, czy może tylko francuscy obywatele. Pytanie jest zasadne, bo wynika z prostej konstatacji, że obywatelem Francji może być praktycznie każdy, zaś Francuzem to już niekoniecznie. Wiem co sobie o mnie pomyślicie, ale spokojnie, to tylko taki żarcik i niewinny przytyk na dobry początek tygodnia.

A co z tym wszystkim mamy wspólnego my, Polacy?

Przede wszystkim rozpiera nas duma, że oto przegraliśmy, odpadliśmy, daliśmy dupy – jak zwał tak zwał – nie z byle kim, ale z mistrzem Europy. Stąd też od dziś łzy kiboli są mniej słone, a poczucie dumy bardziej dosadne. Znów się okazało bowiem, że i ta klęska była zwycięstwem.

Kończąc sportowy dziś temat warto może dodać, że i w tym sporcie widać „dobrą zmianę“. No bo przecież wspomniani piłkarze wypadli wspaniale, godnie i z honorem dużym legli z drużyną której kibicował wczoraj Andrzej Duda. Lekkoatleci też dokonali historycznego wyczynu i jak na złość zdobyli aż – bodaj – 12 medali, więc bezdyskusyjnie dobrą zmianę wdać we wszystkich dziedzinach życia, dzięki oczywiście intelektualnemu wysiłkowi pana prezesa, pana prezydenta i pani premier (kolejność nieprzypadkowa). Gdzie by nie spojrzeć tam sukces i naprawdę jest się czym chwalić. Jeszcze tylko te dwa pomniki i PiS może być pewien, że Polska właśnie wstała z kolan.