Tuningujemy prezydenta

duda-tuning-160731-1200600

Kiedy już Nasz Prezydent (z dużej litery piszę, żeby zwiększyć wagę tekstu), zmiażdży wszystkich wrogów politycznych i w strachu wiecznym będzie trzymał poddanych, być może będzie chciał zostać kim więcej niż jest, kimś więcej niż tylko zwykłym prezydentem. Bo umówmy się, że zwykłych prezydentów, to jest na świecie bez liku i na pęczki, a niezwykłych, to mniej więcej tylu co kot napłakał. Zastanówmy się przez chwilę i podpowiedzmy Naszemu Prezydentowi z kogo powinien koniecznie brać przykład, kogo powinien małpować, żeby w pamięci potomnych zapisać się nie tylko jako zwykły kamerdyner, ale kamerdyner z klasą. Na szczęcie bardzo daleko nie trzeba szukać.

icon-separator-200

Ujęły mnie przyznaję, sylwetki trzech prezydentów, tak skromnych jak skromne bywają państwa którymi zarządzają.

Czapkę chylę przed tymi wielkimi ludźmi renesansu jakimi bez wątpienia są prezydent Kirgistanu Atambajew, prezydent Kazachstanu Nazarbajew, oraz prezydent Turkmenistanu Berdimuhamedow.

To naprawdę cool goście, o rozległych horyzontach, zacny wzór do naśladowania. Jeśli więc w niedalekiej przyszłości zacny sztab Naszego Prezydenta planuje jego dożywotni wizerunek ocieplić i ozłocić, niechaj weźmie pod uwagę proszę, osiągnięcia owych trzech wspomnianych gentlemanów.

I tak pan prezydent Atambajew pisze piosenki i własnoręcznie je wykonuje. Największy przebój jaki wyszedł spod jego ręki to utwór dramatyczny o nieszczęśliwej miłości pt „Wbrew losowi”. Nagrany został w domu, w obecności krewnych, bliskich i znajomych, a pan prezydent nie dość że śpiewał jedwabistym swym głosem, to jeszcze akompaniował sobie na gitarze. Nie musze dodawać, że piosenka stała się w Kirgistanie mega przebojem a ze znajomosci słów songu rozliczano uczniów w szkołach. Warto dodać, że Atambajew jest też znany jako autor zaangażowanych wierszy, no i co oczywiste od roku 1983 jest członkiem Związku Pisarzy Kirgistanu.

Pytam przeto, czy Pan Prezydent Duda nie może też śpiewać piosenek, czy nie może pisać zaangażowanych wierszy? Takich, co to dzieci w szkole będą się ich na blachę wykuwać i na akademiach ku czci ofiar Smoleńska recytować? I odpowiadam: nie tylko może, ale wręcz powinien, i gorąco proszę by wziąć to pod uwagę.

Ale idźmy dalej.

Taki Nazarbajew z kolei, serdeczny kumpel Atambajewa, też pisze piosenki i wiersze, śpiewa i recytuje. W roku 2006 przerobił na własną modłę znaną piosenkę z lat 50-tych, podpisał ją jako swoją, a następnie posłuszny prezydentowi parlament (nie planowana zbieżność i analogia nam się zrobiła) jednogłośnie zatwierdził tę piosnkę („Mój Kazachstan”) jako hymn kraju. Pofantazjujmy…

Czyż to nie cudowne byłoby, gdyby „Moja Polska”, piosenka, a w zasadzie pisenka, Andrzeja Dudy, napisana oczywiście do słów Andrzeja Dudy została przyszłym hymnem Polski? Precz z „Mazurkiem Dąbrowskiego”, my chcemy „Mojej Polski”! To marzenia, które jak najszybciej winny stać się rzeczywistością.

duda-frywolny-160714-650

Oczywiście nie mogę też przemilczeć zasług i talentów prezydenta Berdimuhamedowa, tego z Turkmenistanu. Po pierwsze, zrealizował już u siebie coś, co u nas jest jeszcze wizją, acz coraz mniej odległą, tzn. cała władza jest w rękach prezydenta, brak opozycji, brak niezależnych mediów, żadnych zagranicznych korespondentów. No wprost palce lizać i zazdrościć.

Po drugie, pan Berdimuhamedow to także, niczym koledzy zza miedzy, wzięty i płodny literat. Napisał już bowiem 26 książek, a ich tematyka jest fascynująco różna: od historii jego rodziny, przez tkactwo artystyczne i hodowlę koni, aż po ziołolecznictwo. Wszystkie oczywiście są bestsellerami!

Panie Andrzeju, jako Prezydent Polaków, nie może być pan gorszy. Pan jest w stanie napisać w jeden rok przynajmniej 28 książek, w tym wiele z zakresu teorii poszanowania prawa, a my Naród głęboko w Pana wierzymy, kciuki trzymamy, pośladki zaciskamy!

Już widzę te recenzje: „Dzieła Andrzeja Dudy przepojone są wysoką poezją, to nadzwyczaj wciągająca literatura, prawdziwie błyskotliwa” – napiszą na łamach „wPotylice” bracia Karnowscy.

Poza tym kolega Berdimuhamedow, podobnie jak inni wspomniani tu koledzy prezydenci, także śpiewa, tańczy i stepuje, i to z sukcesami, ale ustaliliśmy już, że pan Andrzej też będzie śpiewał (nie wiem jak z tańcem i stepowaniem), więc uważam sprawę za załatwioną.

Podsumowując przeto, wielkie pole do popisu (PO-PiS???) widzę dla Naszego Prezydenta i wielce inspirujące moim zdaniem podałem tu przykłady. Panie Magierowski, koledzy z kancelarii, czerpcie pełnymi garściami!

Ktoś zapyta jednak, dlaczego akurat taki azjatycki nieco kierunek akurat wybrałem?

No, bo moi mili, chodzi tu o tzw. spuściznę po prezydencie Kaczyńskim (spuścizna, pochodna od „spuścić”). On się przyjaźnił przecież z równie egzotycznymi typami, z równie egzotycznym prezydentem i w równie egzotycznych stronach sojuszów szukał. Nie na darmo pod bombami do Tbilisi latał.

Andrzej Duda przeto jako wierny uczeń jego i kustosz jego politycznego testamentu, tej z wodą ciagle jeszcze nie spuszczonej spuścizny, nie może być gorszy i tradycyjne polskie sojusze zgodnie z danym słowem kontynuować musi a nawet je rozwijać.

A nic tak nie łączy jak wspólne zainteresowania, a nic tak pozycji prezydenta w kraju nie buduje, jak rozliczne talenty zwłaszcza artystyczne. Karierę teraz robią ludzie renesansu, a pan Andrzej wielkie na to ma zadatki.