Skandal w MON!

ub-rejestracja-160718-1000500

W MON afera jak się patrzy, bo ktoś wreszcie zauważył że niektóre z ichniejszych samochodów mają skandaliczne wręcz numery rejestracyjne. To co uchodziło za pontyfikatu innych ministrów (no, ale wiadomo co to za Polska była i co za ministrowie), w żaden sposób nie może być tolerowane przez ministra Macierewicza. Otóż wyobraźcie sobie, że znaczna część pojazdów wojskowych ma numer rejestracyjny zaczynający się od literek – uwaga, uwaga – UB! A co to było UB to każdy szanujący się Polak doskonale wie. Dwie niepozorne literki i skandal gotowy! 

Oczywiście dziś po latach, trudno jest ustalić winnego wprowadzenia tych skandalicznych numerów, jak również tego, kto takie numery wymyślił, czyli de facto wywinął. Macierewicz rozważa, a złotymi ustami pomocnika aptecznego wręcz zapowiada, czy aby w związku z tak skandaliczną prowokacją obliczoną rzecz jasna na kompromitację armii, nie obniżyć emerytur do poziomu minimalnej krajowej wszystkich byłym i żyjącym jeszcze szefom wojskowego transportu.

Jednak karanie to jedno, a pilne zmiany to drugie.

Na pewno więc numer UB pilnie z armii musi zniknąć, tyle że nie bardzo wiadomo czym go zastąpić. A zastąpić trzeba, bo wszystkie dotychczas używane w wojsku numery te zaczynające się od U (UA, UC, UD, UE itp) trzeszczą w szafach i pękają i prawie żadnego pojazdu nie da się tu już upchnąć.

Ponoć rzecznik Misiewicz (to ten wspomniany pomocnik apteczny) zaproponował by zastosować nowy, modny bo trzyliterowy numer USB. Bezpieczny w tym sensie, że kojarzący się co najwyżej z taką małą dziurką w komputerze.

[Tak ma marginesie warto zauważyć, że wieść gminna niesie, iż rzecznik Misiewicz na punkcie dziurek takich i owakich, oraz tu i ówdzie, ma prawdziwą obsesję].

Już więc miano to zaakceptować, ów dziurkowy skrót, gdy nagle przebłyskiem niespotykanej u niego inteligencji a i czujności, popisał się pan Bączek, zawiadujący jak na Bączka przystało wojskowym kontrwywiadem. Wyniuchał bowiem skubaniutki, że w tym niewinnym na pozór skrócie USB, kryje się jednak coś takiego jak SB, no a z czym nam się z kolei SB kojarzy, to też powszechnie wiadomo! No bardzo źle się kojarzy i dupa jednym słowem blada!

Nie przeszedł też skrót USG, bowiem wszyscy zgromadzenie doszli do zgodnego wniosku, że będzie on powodem do głupich żartów. To z kolei jest grubą przesadą i wyrazem nadmiernej skromności, bowiem poważnych powodów do żartów z MON i jego ekipy jest o wiele więcej, niźli trzy literki na rejestracyjnej tablicy.

Poszukiwania nowych numerów wiec trwają a sprawa z dnia na dzień jest coraz bardziej paląca. Tym bardziej, że po dokładnym i dogłębnym zlustrowaniu zasobów, okazało się, że przynajmniej jeszcze dwa przypadki budzą zasadne wątpliwości. Chodzi więc o UD, niechybnie na myśl przywodzące zdradziecką Unią Demokratyczną (pamiętna „udecja”), u Maciory wywołującą napady niekontrolowanej agresji, moczenie się a nawet drgawki, oraz UE – co w jawny acz ukryty sposób promuje okupacyjną dyktaturę rezydującą w Brukseli.

Spawa jest więc ciekawa i rozwojowa, będziemy ją dla Państwa relacjonować jeśli tylko pojawią się nowe fakty, nie objęte oczywiście tajemnicą wojskową.