Walcząc o godność tracimy rozum

proces-160719-1000500

Jeśli wierzyć agencji takiej jak PAP, też już narodowej a więc pewnie tak samo „wiarygodnej“ jak TVPiS, to wczoraj w Krakowie rozpoczął się dość humorystyczny proces. Pewien znany mi z nazwiska kombatant (ma 90 lat, więc nie będę mu sprawiał przykrości ujawniając go), wespół ze Światowym Związkiem Żołnierzy AK, wytoczyli proces twórcom niemieckiego serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Chodzi o tak zwane naruszenie dóbr osobistych w postaci – tu cytuję – „prawa do tożsamości narodowej, prawa do dumy narodowej i narodowej godności oraz wolności od mowy nienawiści”.

W skrócie – o czym wiecie – chodzi o to, że Niemcy w serialu pokazali jak AKowcy mordują Żydów, a dzisiejsi AKowcy twierdzą, że to nieprawda i zamach na polska dumę tudzież godność. Jedni i drudzy nie ustępują, stąd sprawą zmuszony jest się zająć sąd.

Oczywiście, iść do sądu ma prawo każdy, problem tylko w tym, że skarżący się, kompletnie nie rozumieją (acz przyznaję, wiek odgrywa tu niebagatelną rolę), że przedmiotem ich oburzenia jest serial fabularny, a nie film dokumentalny. Fabuła zaś rządzi się swoimi prawami i generalnie nie podlega ocenie w kategorii całej prawdy lub nieprawdy. Fabuła to zawsze manipulacja i mniej lub bardziej wiarygodna bajka, ulepiona dla kasy i dla zadowolenia jak największej rzeszy odbiorców. Ile to już powstało książek i filmów w których to Niemcy wygrali wojnę i rządzą twarda ręką od oceanu do oceanu. Ba, jest nawet książka w której Hitler przeżył i trafiając do współczesności stał się wielką gwiazdą telewizyjnych szoł, celebtytą i człowiekim wielkiego serca. Nawet w Polsce została ona wydana! I co? I nic! Nikt się nie burzy i nie łazi po sądach.

proces-publiczność-160719-900
publiczność w krakowskim sądzie

Pytanie teraz co w tej sytuacji ma zrobić sąd?

Czy ma udowodnić przeto, że nieprawdą jest jakoby kiedykolwiek AKowcy uczestniczyli w wyżynaniu Żydów (co akurat się niestety zdarzało), czy może może wprost przeciwnie, sąd uzna że tak było, daliśmy w dupę Żydom razy kilka, ale akurat Niemcy są ostatnimi, którzy po ten argument powinni sięgać i polityczna poprawność wymaga by milczeli. Współczuję sadowi i nie zazdroszczę roli, bo cokolwiek postanowi będzie tym złym, który dzieli zamiast łączyć. Tym bardziej, że Niemcy wcale nie zamierzają milczeć i chcą bronić swoich racji.

Z drugiej strony sprawa wydaje się być banalnie prosta.

Niemcy tak jak i każdy inny naród, 70 lat po wojnie ma prawo robić filmy jakie im się podoba. Mają prawo się wybielać, tak jak i my mamy prawo by ich oczerniać, z czego zresztą ochoczo i z lubością od lat korzystamy. Niemcy to dla Prawdziwego Polaka taki sam wróg jak Żyd, tyle, że jeden to świński blondyn a drugi parchaty.

Gdyby teraz oni, traktując problem symetrycznie, chcieli nas ciągać po sądach za te wszystkie kłamstwa i uogólnienia, za – modne słowo – rasistowskie wręcz podejście do tematu, to by nam życia nie starczyło na procesowanie się z nimi.

Tak więc w ty konkretnym przypadku, całość problemu można by zbyć zwykłym wzruszeniem ramion, bo przecież tyleż banalnym co i prawdziwym jest stwierdzenie, że w czasie tej nieszczęsnej wojny, tak jak zdarzali się przyzwoici Niemcy, tak i zdarzali się nieprzyzwoici Polacy i AKowcy. Kto tego nie zauważa, okłamuje sam siebie i świadomie, z premedytacją stara się okłamać innych.

Brnąc w ten krakowski proces, wstępujemy w bagno historycznych rozgrywek. Niemcy broniąc się, wyciągną z lubością wszystkie nasze brudy i grzeszki i zwielokrotnią siłę ich przekazu. Może i finalnie proces przegrają, ale co nas unużają w gównie to tylko nasze. I wypną się na nas, bo w sumie, nie oszukujmy się, co im możemy zrobić?

A tak w ogóle i na koniec warto zauważyć mocny jak nigdy dotąd swąd typowo polskiej hipokryzji. To święte oburzenie i boska obraza brzmi bowiem wyjątkowo śmiesznie w świetle tego co obserwujemy. A obserwujemy mianowicie, jak to władza specjalnie się tym nie brzydząc, ani się nie certoląc, bez grama wstydu grzebie i majstruje przy historii i dopasowuje ją hurtowo do swoich polityczno-partyjnych celów. Jak upodlić usiłuje Wałęsę i jak zawzięcie gumkuje go z kart historii. Jak na ołtarze wynosi powojennych morderców (także z AKowska przeszłością), jak minister rządu publicznie poddaje w wątpliwość mord w Jedwabnem, jak infantylnie i bez krzty wstydu dorabia się fakty do tragicznej katastrofy, robiąc z tego z dupy wzięty zamach, jak wulgarnie „prostuje się“ polską drogę do NATO…

Co więcej jeszcze, czy może już wystarczy? Pispolactwo łyka ze smakiem i jakoś pispolactwa to nie boli i nie bulwersuje. A kawałek nie tak bezsensownie zresztą opowiedzianej historii przez Niemców, bodzie nas w splot słoneczny i wali po jajach. Oj Kiepscy, Kiepscy… Kiepsko z wami.