Marta, diler, apel i święto

Nie wiem co bierze i co pije Marta Kaczyńska, ale musi to być coś co nieźle telepie. Bo przecież inaczej nie da się wytłumaczyć jej ekstrawaganckiej wydawałoby się niezależności umysłowej. Jeśli Macierewicz zarządza (to nic, że wariat, wariatom w Polsce wolno więcej), że każdy apel będzie zawierał w sobie Ten Apel, pod Smoleńskiem, a stryjek Jarek to akceptuje, zaś potakiwacze potakują i dupy karnie zaciskają, więc sprzeciwianie się się tej woli musi być rodzajem ekstrawagancji.

Przypominam zagubionym w gęstej polskiej paranoidalnej rzeczywistości, iż rzeczona pani Marta, publicznie oświadczyła, że włączanie apelu owych „poległych i pomordowanych” pod Smoleńskiem do apelu Powstania Warszawskiego, to spora niezgrabność.

„Wspominanie zasłużonych dla historii Polski zarówno tej dawnej, jak i najnowszej nie powinno się odbywać „przy okazji” obchodzenia rocznic wydarzeń, z którymi nie byli bezpośrednio związani”.

Ta wypowiedź chcąc nie chcąc, stała się więc poważnym skandalem towarzyskim, zwłaszcza wsród pisiactwa i pispolactwa, bo reszcie to prawdopodobnie zwisa a nawet powiewa. A jeśli już w ogóle nad tą kwestią się zatrzymywać, to tylko po to, by przyznać całkiem zresztą szczerze, że akurat w tym przypadku, pani Marta Kaczyńska zachowała się i wypowiedziała całkiem rozsądnie. Pamiętajmy jednak, że rozsadek i PiS oddzielnymi drogami chadzają i rzadko bywa, że się spotykają.

» DZIŚ REKOMENDUJĘ :: Marta znów trafi na rynek wtórny

Pochwalając panią Martę za przebłysk rozsądku i czekając na numer telefonu do dilera który ją zaopatruje, warto pamiętać, że nie po raz pierwszy w ten sposób naraziła się stryjkowi. Bowiem wcześniejsze jej ekscesy, z tym prowadzanie się i tarzanie z byle kim, również nie nabijało jej u stryjka punktów dodatnich. Ruda Wiewiórka ulokowana w pobliżu Prezesa (chyba z niej zrezygnujemy, bo zbyt dużo kosztuje a zbyt mało informacji dostarcza), powiedziała nam, że doszło do przykrej rodzinnej rozmowy, gdzie słownictwa używano niecenzuralnego, nijak nie pasującego do poważnego absolwenta prawa i inteligenta z Żoliborza w drugim pokoleniu.

Próbowaliśmy porozmawiać na ten temat z Martą, ale rozmowa kiedy już do niej doszło absolutnie się nie kleiła.

– Dzień dobry czy to Pani Marta Kaczyńska?

– A kto mówi?

– Jah Revelstein blog Tabloid online…

– ….

– Czy to prawda, że poróżniliście się ze stryjem Jarosławem na temat apelu smoleńskiego i że doszło między wami do przykrej rozmowy?

– Czy to jest ta strona, która zarzuca mi się się zbotoksowałam?

– My pani nieczego nie zarzucamy, my jedynie odnotowujemy pewne fakty…

– Przepraszam bardzo, ale ja z tabloidami nie rozmawiam.

No i po rozmowie było moi drodzy. Chuj bombki strzelił.

Kłótnia w rodzinie jest więc niepotwierdzona i nie możemy w związku z tym podać żadnych innych pikantnych szczegółów. Zaś czepiając się słówek i między wierszami czytając… Otóż pani Marta, jak mówią złośliwcy coraz mniej grzechy warta, chcąc nie chcą ujawniła jednak pewną cenną informację. Powiedziała mianowicie, że „bohaterowie każdej z ważnych dat zasługują na to, by mieć własne święto”.

Tak Moi Drodzy, to już prawie pewne, ofiary zamachu w Smoleńsku, będą miały swoje święto, a parlament zajmie się tym już po wakacjach, kiedy nastroje się nieco uspokoją, opadnie kurz i pył po dniach młodzieży a Kijowskiego i wspólników, zamknie się wreszcie w więzieniu z podejrzeniem o działalność terrorystyczną.

Świętem tym ma być oczywiście 10 dzień kwietnia, świętem nie byle jakim bo z czerwoną kartką w kalendarzu. Będzie więc dniem wolnym od pracy, tak by wszyscy Polacy karnie mogli stawić się na obowiązkowej miesiączce przed pałacem i czcić pamięć zamordowanego skrytobójczo wodza. Bo żeby nie było watpliwości Moi Drodzy – oficjalna nazwa tego święta ma brzmieć: „Święto Męczeńskiej Śmierci Prezydenta RP Lecha Aleksandra Kaczyńskiego, jego Żony oraz Towarzyszy“.

Tyle i tylko tyle i aż tyle i ani grama więcej.