Niebezpiecznik Polski. Poradnik

niebezpiecznik-polski-160722-1200500

icon-devil-55Władza w trosce o dobre samopoczucie autochtonów, oraz ludności napływowej w ramach tzw światowych dni młodzieży, wydała specjalną broszurę zatytułowaną niewinnie „Ambasador Polskości”. To 90-stronicowy elementarz Polaka katolika przygotowany wspólnym wysiłkiem nie byle jakich autorytetów bo ministerstwa spraw zagranicznych oraz słynnej Reduty Dobrego Imienia, zwanej od nazwiska prezesa Towarzystwem Świrów. W wydawnictwie owym zbłąkany pielgrzym i goszczący go autochton, znajdzie praktyczne rady, skróconą historię Polski i informacje o polskich obyczajach„.

To, co tam przeczytałem wdawało się nam się przesadnym i zbyt daleko idącym uproszczeniem, przeto przeczuwając że ktoś kogoś jednak wprowadza w błąd, maluje mu obraz kraju jaki nie istnieje, publikuję tu, w odpowiedzi, ad hoc stworzony „Niebezpiecznik Polski”. Chronić ma wszystkich jak leci, a zwłaszcza gości z zagranicy, przed niebezpieczeństwami efektami przebiegłej propagandy.

Rodaku, pielgrzymie, saska pierdoło zbłąkana w most crazy kraju na krańcach cywilizowanej Europy, zaczynamy!

Po pierwsze: nie obiecuj sobie za wiele. Zobaczysz piękny kiedyś kraj, choć ciągle jeszcze niczego sobie, kraj raczej nieprzyjaznych ludzi, zawistnych i złośliwych, ksenofobów i rasistów, zapełniających od czasu do czasu kościoły, ale tylko po to, by wymodlić nieszczęście sąsiadowi. Problemy są – to prawda – jak w każdym innym kraju, tyle że w każdym innym kraju problemy się rozwiązuje a w tym kraju problemy się na potęgę tworzy. Uważajcie też koniecznie na księży, bo znaczna część z nich to amatorzy bezpłatnego ruchania, śliniący się do waszych dzieci, niezależnie w jakim dzieci te są wieku.

Po drugie: możecie razem przygotować jakąś polską potrawę, ale kosztowanie tzw. polskich smakołyków, może być dla większości z was poważnym wyzwaniem. Pamiętajcie, że podejmujecie ryzyko na własną odpowiedzialność. Nie traktujcie też zbyt poważnie szeroko reklamowanego tu i owdzie ogórka małosolnego. To żaden cymes ani atrakcja. Jeśli już jesteście hardcorowcami, to koniecznie sięgnijcie po polski zestaw narodowy numer jeden, czyli seta plus galareta. To wielka atrakcja pod warunkiem jednak, że nie będziecie pytać z czego ta galareta. Jeśli przekroczycie pewną ilość set (galaretę możecie zostawić), degustacja będzie wówczas okazją do obściskiwania się z ludźmi z którymi nigdy w życiu nie chcielibyście się obściskiwać. To na pewno podniecające doświadczenie, którego – jest szansa – do końca życia nie zapomnicie. Ale uważajcie, żeby następnego dnia nie zaspać na południową mszę. Aha, izba wytrzeźwień kosztuje w Polsce 100 Euro. To kupa kasy, lepiej wydać to na prezerwatywy, trawkę i inne przyjemności (w Krakowie i okolicy, domy uciech od niedzieli oferują atrakcyjne zniżki i rabaty).

Po trzecie: pod żadnym pozorem nie dajcie się przymusić do nauki piosenki pt „Barka”. Co prawda była to ponoć ulubiona piosenka Jana Pawła II (taki papież), ale to tym gorzej dla piosenki. To disco-sakro-polo do kwadratu! Zachowajcie więc odrobinę godności, nie dajcie się namówić do złego, bo będziecie potem mieli trudny do pozbycia się niesmak. Musicie być przygotowani rownież na to, że będą wam pokazywać – czy tego chcecie czy nie – polskie tańce, takie jak polonez, krakowiak, mazur, czy inny kujawiak, koniecznie w wykonaniu zespołu Mazowsze, który od 67 lat skutecznie do nich zniechęca. Nie poddawajcie się i jeśli chodzi o tańce i piosenki to żądajcie pogo i songu „At The Left Hand Ov God” zespołu Behemoth, świetnie nota bene promującego polską kulturę zagranicą. Powinniście o nim słyszeć.

Po czwarte: ostrzegam, że w Polsce nadal jest praktykowany obleśny zwyczaj całowania pań w rękę. Ma być to ponoć wyraz szacunku z jakim mężczyźni odnoszą się do kobiet. To oczywista bzdura i niebezpieczna dla was pułapka. Pomijając, że jest to wyjątkowo mało higieniczne, to dodatkowo może być wyjątkowo niebezpieczne. Prawda w istocie jest bowiem taka, że w Polsce jakże wielu facetów jedną ręką trzyma dłoń kobiecą namiętnie ją obśliniając, ale jednoczenie drugą wali bezceremonialnie w mordę, zgodnie z chrześcijańską tradycją głosząca od wieków, że „jak się baby nie bije to jej rozum gnije”. Nie eksperymentował by przeto z tym całowaniem po raczkach (w drugą stronę mogą was ożenić z jakimś zarazkiem), bo niechcący można w ryja zrobić, zwłaszcza jeśli całujący nie całkiem trzeźwy bywa, bo tuż po wypłacie 500+ jest. (Jeśli nie wiecie co to jest to 500+, to trudno, jesteście ignorantami i nic na to nie poradzę).

Po piąte: nie prawdą jest że „obcokrajowcy mogą liczyć na życzliwą pomoc i poradę ze strony spotkanych na ulicy Polaków”. Bądźcie raczej ostrożni z braniem tych obietnic na poważnie. Przygotujcie się zaś na to, że jeśli macie kolor skóry inny niż biały (najlepiej śnieżnobiały, nie radzę się więc opalać) to szansa, że dostaniecie w ryj jest prawie 100-procentowa. I jeśli mówią wam, że „wyrazem tej tradycyjnej gościnności jest też obyczaj stawiania na stole wigilijnym jednego nakrycia dla zbłąkanego gościa”, to jest owszem taki obyczaj (którego i tak nikt nie bierze na poważnie), ale obowiązuje on tylko w jeden jedyny dzień grudnia, a teraz o ile się nie mylę jest dopiero lipiec.

Po szóste: to co tu napiszę wiąże się częściowo z tym co było w „po piąte”. Otóż tzw. polska tradycja niepodległościowa AD 2016, wyraża się m.in hucznym obchodzeniem porażek i deprecjonowaniem zwycięstw. To także łopoczące wszędzie i przy byle okazji flagi, oraz wszechobecne kotwice, faszystowskie znaki falangi i z dumą paradujący po ulicach łysole w nieporadnym na razie umundurowaniu. Wystrzegajcie się drodzy pielgrzymi jakiegokolwiek kontaktu z tym wszystkim. Nie eksponujcie też pod żadnym pozorem żadnej gwiazdy, ani znaków waszej ulubionej drużyny futbolowej. Nie bądźcie samobójcami! Większość polskiego kibolstwa, zdecydowanie pielęgnuje swój patriotyzm, a wrogów Polski (za takich możecie być uznani), siecze bezceremonialnie i bezlitośnie maczetami i rozdeptuje glanami. Kraków zaś i okolice, to pod tym względem strefa bardzo wysokiego ryzyka. Pamiętajcie przeto, że być może życie pozagrobowe istnieje , ale głupio było by to sprawdzać w tak młodym wieku i na dodatek jeszcze w Polsce.

Po siódme wreszcie: chciałem też napisać co nieco o Targowicy, o której z niewiadomych mi przyczyn dużo wspomina ów „Ambasador polskości”, ale doszedłem do wniosku, że po kiego wam ta wiedza. Targowica co najwyżej kojarzy wam się z targiem, czyli targowiskiem, a rozbiory nie daj boże skojarzą wam się z rozbojem. Po co więc w głowach wam mącić. Cieszcie się przeto, bawcie się, pijcie i palcie, bzykajcie się  i migdalcie na potęgę, róbcie wszystko to na co macie ochotę, póki jesteście młodzi i póki wam się chce, traktując Polskę jednak z pewną należną jej rezerwą. Amen!

chrystus-pogo-160722-700
PS, czyli po ósme: Nie dawajcie też żadnych datków ani jałmużny nikomu, zwłaszcza organizacjom takim jak Ruch Światło-Życie-Ciemność, Rodzina Radia Maryjana, Droga NeokatoJakaśTam, Akcja Katolibska oraz Ruch Obrońców Życia Napoczętego. To naciągacze korzystający z każdej okazji aby was naciąć na kasę.