Kultura dobrej zmiany

instytut-ksiazki-160723-1200600

Kultura stała się najgorętszym frontem „dobrej zmiany”. Jej twórcy bowiem (kultury a mnie dobrej zmiany), chcą nie chcąc stają w pierwszym szeregu walczących o dusze narodu. Powiedzmy szczerze, w tej walce staja się nawet armatnim mięsem. W temacie kultury uderzenie idzie w różnych kierunkach. Po krótkim zwiadzie natarcie rozpoczęto na Instytut Książki.

Pan Tomasz Pindel, pracownik Instytutu od 2004 roku, odpowiedzialny za sprawy programowe i za promocję polskiej literaturę za granicą, iberysta i tłumacz, autor biografii Maria Vargasa Llosy, właśnie został poinformowany przez ministra, że ma czym prędzej wypierdalać. A ma wypierdalać, bo robi Polsce krecią robotę i z uporem od lat promuje za tą granica nie tych twórców co trzeba. No i poszły konie po betonie.

Nowym szefem Instytutu został Dariusz Jaworski (zastąpił niewygodnego Gaudena, też odwołanego w atmosferze skandalu), ten sam, który jako wiceprezydent Poznania za czasów niesławnego Grobelnego, z poświęceniem i niesłychaną determinacją scigał i prześladował za domniemaną obrazę papieża ówczesną dyrektorkę Teatru Ósmego Dnia Ewę Wójciak.

Jak tylko więc na dniach Jaworski w Instytucie nastał, natychmiast szefem ds programowych, zrobił „brulionowca” Krzysztofa Koehlera, swojego funfla i niewydarzonego poetę, tudzież jeszcze bardziej niewydarzonego, byłego już na szczęście dyrektora TVP Kultura. Nastąpiła przeto długo oczekiwana i jak najbardziej oczywista „dobra zmiana”.

» REKOMENDOWANE / WYGRZEBANE Z ARCHIWUM :: Bijcie baby, to wasz obowiązek!

Nowy pan od promocji, tym razem „prawdziwej polskiej literatury”, podczas seminarium dla zagranicznych wydawców przedstawił katalog („New Books from Poland”) godnych teraz udostępnienia książek. Na liście znalazły się więc wielkie dzieła współczesnej polskiej literatury, m.in. „Jadwiga” Marty Kwaśnickiej (zbiór esejów poświęconych w. Jadwidze Andegaweńskiej), „Sokrates. Filozofia męża sprawiedliwego” znanego oryginała Ryszarda Legutki, „Uległość czy niepodległość” (tytuł mówi wszystko) Andrzeja Nowaka, profesora i jednego z głównych ideologów PiS, czy też „Obcowanie. Manifesty i eseje” nijakiego Przemysława Dakowicza, też poety związanego między innymi z „Arcanami” i „Frondą”.

Zaszczytu promowania za granica dostąpił także znany nam i szeroko tu komentowany pisarz-intelektualista-fekalista Bronisław Wildstein, który zastąpił ulubienicę łze-elit Olgę Tokarczuk.

Z listy wykreślono zresztą nie tylko książki Tokarczuk, ale wszystko to co nie licuje „z dobrym imieniem polskiej literatury”. Odmówiono wsparcia tłumaczom, którzy na tapetę wzięli przełożenie na języki obce książek pisarzy krytycznie wypowiadających się o sytuacji w Polsce, lub też znanych z manifestowania nieprzychylnych nowej władzy postaw.

Niestety, nalepki „Towar eksportowy. Dobry bo polski”  nie doczekały z niewiadomych powodów wybitne poezje Rymkiewicza, a także zapomniano o zgrozo, o dziełach wszystkich Marcina Wolskiego.

A ja właśnie wróciłem z zagranicy i informuję prezesa Jaworskiego, wraz z dyrektorem Koehlerem, że cały świat się dopytuje, dlaczego nigdzie w przekładzie nie ma choc jednego tomiku patriotycznych wierszy Jana Pietrzaka. Chłopaki do roboty, bo teraz kurwa wy, przynajmniej przez najbliższe pięć minut!