Wolski. Żyd w III Rzeszy

wolski-160725-1200600

Chciałem jednoznacznie i bez jakichkolwiek watpliwości potwierdzić, że Marcin Wolski to topowy w tej chwili satyryk. Myślę nawet, że najlepszy z najlepszych, nie mający sobie równych. Z podziwem patrzę jak gość wali dowcipy, lekkie niczym… (tu wątek fekalny winien się pojawić) i na dodatek sam własnymi dowcipami nieźle się bawi. Komu nie jest do śmiechu, niech dzisiejszy tekst pominie.

wolski-zrzut-160724-1000

Wszystkie poniższe fragmenty pochodzą z wywiadu zatytułowanego „Zasady są jasne. Wygrała ta partia i morda w kubeł“, którego Towarzysz Wolski, udzielił weekendowemu wydaniu Gazety Prawnej. Naprawdę widać, że Wolski jest w życiowej wręcz formie, a każda praktycznie odpowiedź na zaczepne pytania Moniki Rigamonti, to gotowe skecze, skrzące się humorem najwyższych lotów, tak mniej więcej wysokich jak wysoki był lot pewnego Tupolewa. Można rzec nawet bez przesady i bez ryzyka błędu, że Monty Python ze swoimi skeczami, to przy Wolskim zwykły a nawet najmarniejszej jakości suchar.

A zacząć wypada od tego, że Towarzysz Wolski jako się już rzekło to towarzysz. Kiedy jednak skończyły się u poprzedniej władzy frukty, a skończyły się dość wcześnie, bo ta poprzednia władza, znaczy się czy czerwoni, może najmądrzejsi nie byli, ale mieli nosa i i byle chuja z daleka wyczuwali, no wiec kiedy towarzysz Marcin z towarzyszami musiał się szybko rozstać. Po latach, kiedy już mało kto pamięta albo pamiętać chce jak to było, Wolski wszystko racjonalnie wytłumaczył, według popularnego jednak dość schematu.

Tak jak kiedyś wszyscy niemieccy żołnierze (nawiązanie do III Rzeszy nie jest przypadkowe), bez wyjątku służyli w orkiestrach wojskowych albo w lazaretach, a w Wehrmachcie przez przypadek, tak i Wolski należał do partii przez przypadek a jak już należał, to tylko po to „by rozwalić tę organizację od wewnątrz“.

„Swoją funkcję [sekretarza POP] przestałem pełnić, kiedy było jasne, dokąd to wszystko zmierza, kiedy zjazd partii nie okazał się reformatorski, a z partii wyrzucono Stefana Bratkowskiego. Chciałem złożyć także legitymację partyjną, ale poprosiły mnie władze Solidarności w Trójce, żebym został, póki mogę, póki jest co bronić. Dlatego zrobiłem to dopiero 13 grudnia. Po czym przeżyłem prawdziwą czystkę w 1981 r., dostałem zakaz pracy“.

Biedaczek prawda? Dostał zakaz pracy! Jeden z nielicznych w tak straszny sposób szykanowanych. Nie zamknęli go też w internacie, pewnie przez nieuwagę, albo zwyczajnie o nim zapomnieli, tak jak zapomnieli o wybitnym przywódcy podziemia Jarosławie Kaczyńskim. To wyjaśnia zresztą, skąd ta ich przyjaźń i miłość dozgonna. Tak Moi Mili, łączy ich i zbliża wspólnota losu i niezmierna lekkość niebytu.

Ale teraz za te niewygody, za to poświęcenie i za tę narodowo-wyzwoleńczą walkę,  wujcio Jarek płaci odszkodowanie, co oznacza, że Wolski znów dorwał się do miodu. Został nawet dyrektorem w Kurwizji!

Ja zaś, jak to wszystko czytam, jak przyjmuję do wiadomości ten niezwykły życiorys, to wprost tarzam się ze śmiechu. A wy? Oto jeszcze kilka innych śmiesznych bardzo fragmentów

„Pytała mnie pani o doświadczenie, zrobiłem ponad dwa tysiące audycji radiowych i z tysiąc telewizyjnych. Nie ma wiele osób z takimi kwalifikacjami“.

Fakt, dziwię się nawet, że z takim doświadczeniem Wolski w ogóle nie został prezesem tej telewizji. Znam pewnego sprzątacza, lekko upośledzonego, który w życiu swym wysprzątał już miliony metrów kwadratowych biur i magazynów i mimo to, mimo niewątpliwych zasług i doświadczenia, nie został ciagle jeszcze dyrektorem MPO.

Brniemy dalej.

„Być może pani żyje [to do Moniki Rigamonti] w jakiejś innej rzeczywistości, ale poprzednia epoka [chodzi o Tuska], jeśli idzie o wykluczanie inaczej myślących, nie była porównywalna z żadną inną, włącznie z czasami dziadka Gomułki. Czy pani zdaje sobie sprawę, że przez te lata może ze trzy biblioteki w kraju odważyły się mnie zaprosić? Ofert było więcej, ale ile razy się jakaś pojawiała, to zaraz zostawała odwołana bez podania racjonalnych przyczyn. Naprawdę. Czułem się Żydem w III Rzeszy.“

Ale co tam z tym Żydem i III Rzeszą, najlepsze to dopiero przed nami (wytłuszczenia moje).

„Podejrzewam, że mamy najlepszą ekipę rządzącą od czasów Stefana Batorego, lepszą niż Piłsudskiego. A to dlatego, że Jarosław Kaczyński jest jedynym politykiem w tym cywilizowanym świecie, który ma wizję, co więcej – wizję niedogmatyczną. (…) Siłą tej władzy jest też straszliwa słabość opozycji oraz to, że potrafi, mam nadzieję, uchronić Polskę przed tym, co się dzieje w całej Europie Zachodniej. Dostaliśmy podarunek od Opatrzności. Już raz tak było. Istnieje analogia historyczna. W XIV w. Polska jako jedyna nie padła ofiarą dżumy, czarnej śmierci. Podobno dzięki genom zaszczepionym nam przez Hunów“.

„My w Polsce mamy ten komfort, że dzięki ekipie Jarosława Kaczyńskiego możemy patrzeć z boku na to, co się dzieje w Europie. I może dlatego to jest ekipa, która nie odda władzy, bo nie będzie musiała jej oddawać, ludzie jej zaufają“.

„Jest jak w brydżu, rozdaje ten, kto bierze ostatnią lewę. Zasady są proste: były wybory, wygrała ta partia, więc trzeba się z tym pogodzić i morda w kubeł. Jeśli ktoś chce wygrać następne, to niech się do tego przygotuje, stworzy program i wygra“.

Naprawdę to co mówi Towarzysz Wolski jest śmieszne, a było by może i mega-zabawne, gdyby nie było tak straszne. Pomijam zaś celowo fakt a w zasadzie wątpliwość taką oto, jak dorosły facet, który prawdopodobnie nie jest downem, może wygadywać takie pierdoły. Ręce też nie po raz pierwszy załamuję nad bezradnością polskiej psychiatrii.