Powstaniec Kaczyński

powstanie-rekonstrukcja-160727-1200600

Kompromisy zawsze bywają mniej lub bardziej zgniłe. Pewnie nie inaczej jest i w tym konkretnym bardzo przypadku. Rzecznik prezydenta Magierowski ma jednak jak zwykle odrębne zdanie i jak zwykle na swój sposób oryginalne. Wedle niego bowiem kompromis który osiągnięto w sprawie niesławnego już apelu powstańczego, „jest bardzo dobrym kompromisem”. Więc albo Magierowski po hucznej nocy nie chwyta z rana rzeczywistości, albo jest cynikiem dolewającym oliwy do ognia.
No, bo w czym niby ten kompromis jest dobry? Na razie bowiem, parząc na sprawę trzeźwo ale i będąc nieco małostkowym (ech, te dziwne powiązania rodzinne), to Kaczyńskich zdecydowanie więcej z Powstaniem dzieli niźli łączy. Po kiego więc Kaczyński w apelu, tego nie wiem i nie rozumiem.

Dobry ten kompromis to może być dopiero za rok (jak zdążą), albo za dwa, kiedy to wreszcie oficjalnie okaże się jaka była prawda, do tej pory skrupulatnie skrywana przed Polakami. I z nowych, zatwierdzonych przez ministerstwo edukacji podręczników dowiemy się, iż Lech Kaczyński walczył bohatersko w powstaniu, ps. „Zimny Lech” (to od zimnej głowy i stalowych nerwów, a nie od temperatury ciała), i ów „bękart wojny” jakby wprost z Tarantino wyjęty, niejednego Szkopa zneutralizował i gdyby nie on i jego determinacja, to powstanie przynajmniej o jeden miesiąc krócej by trwało.

Zdobyte tym sposobem doświadczenie, wykorzystał potem w walce z komuną, tworząc i dowodząc Solidarnością, ale ten rozdział historii to już znamy, bo został niedawno publicznie ujawniony, choć pewne szczegóły wymagają jeszcze dopracowania.

Tak, wtedy właśnie, po tych korektach, miejsce Lecha w apelu pamięci będzie bezdyskusyjne, i nie będzie już mowy o jakimkolwiek kompromisie. Jedyny kompromis jaki być może trzeba będzie zawrzeć, to czy jego nazwisko wymieniać w apelu jako pierwsze, czy może jednak w kolejności alfabetycznej.

» REKOMENDOWANE :: Gazoport puszcza gazy

Jednak jeśli by wykazać się odrobiną dobrej woli i ze współczuciem pochylić się nad Magierowskim i nad tym co mówi, to być może znajdzie się w jego wypowiedzi jakaś racjonalność. Niewykluczone bowiem, iż istnieje pewna wspólnota losów pomiędzy jednym wydarzeniem (Powstanie) a drugim (Smoleńsk i Kaczyński).

Bo szczerze Kochani Moi mówiąc, jedno i drugie wydarzeniem było kompletnie niepotrzebne, i co więcej, przy pewnej dozie zdrowego rozsądku można było ich uniknąć. Jedno i drugie było przypadkowym, lub na zimno być może skalkulowanym samobójstwem, mającym u podstaw, nieokiełznane niczym i wybujałe ego wodzów, co z kolei przemieszane z kompletnym oderwaniem się od rzeczywistości, tumiwisizmem i byle jakością, dało efekt taki jako dało. Ze wszech miar tragiczny. Stąd zresztą apele pamięci i apele poległych i pomordowanych plus kłótnie o nie, bowiem w innym przypadku nie były by one do niczego potrzebne. Więc wracając jakoby do początku rzec można na wyrost że ten „dobry” dzisiejszy kompromis polega na tym, iż samobójca dołączy do samobójców.

I proszę mi nie udowadniać, że przemawia przeze mnie irracjonalna, a być może nawet zwierzęca niechęć do apelu smoleńskiego, bo akurat tutaj nic udowadniać nie trzeba. Sam bez bicia się do tego przyznaję.Targa mną bowiem uczucie nie obce wszystkich trzeźwo myślącym ludziom, uczucie polegające na tym, że pamięć wymuszana i siłą narzucana, zawsze, wcześniej niż później jest przedmiotem bojkotu a nawet nienawiści.

 

» Jestem też na Facebooku. Polub mnie nim będzie za późno «