Je suis Kurwski!

kurski-160803-1200600
też bym pił…

Prezes Jacek Kurwski został odwołany, ale tylko po to, by cztery godziny później nadal być prezesem. Chodzi o to mniej więcej, że ta nowa Rada Mediów Narodowych wykazała się zupełnym oderwaniem od rzeczywistości i przez moment wydawało im się nawet, że mogą podejmować jakieś samodzielne decyzje. No nic bardziej błędnego. To, że pani Asia Lichocka ma akurat cieczkę a na dodatek nie znosi Kuraka, to jeszcze nie powód, żeby robić rewolucję. W każdym razie prezes takim obrotem sprawy się wkurwił i nakazał, że by w te pędy, albo jeszcze szybciej, oddać Kurakowi wyrwany spod dupska fotel, bo inaczej to on zrobi im taki kurwa kipisz, jakiego jeszcze Polska i być może świat nie widziały.

W sumie więc prezes Kurwski zostaje, być może nawet do października, kiedy to rozpisze się konkurs a inny Prezes (ten pisany przed duże „P”) zdecyduje kto ów konkurs wygra.

Dla mnie najciekawsze w sumie były te trzy-cztery godziny miedzy odwołaniem pana Kurwskiego a jego ponownym – że tak powiem – powołaniem. Bo oto, jak głosił komunikat Rady, do czasu wyłonienia nowego prezesa TVPiS, miał być wyznaczony prezes tymczasowy, zaś najpoważniejszą kandydatką na to stanowisko była powszechnie znana, lubiana i ceniona Małgorzata Raczyńska. Myślę, że był to strzał snajperski wręcz, strzał w sam środek dziesiątki. Szkoda więc wielka, że przynajmniej chwilowo, od tego rewolucyjnie rewelacyjnego pomysłu odstąpiono.

raczynska-160803-900500

Przypomnijmy, że pani Raczyńska (foto) to nie pierwszej urody, świeżości i mądrości osobista przyjaciółka świętej jak najbardziej pamięci mamusi Jarosława, a tym samym i Jego powiernica, oraz przyjaciółka. To wybitny na swój prymitywny sposób umysł, człowiek mediów i telewizji zwłaszcza, o horyzontach tak nieograniczonych jak nieograniczona jest władza PiS, i jak nikt inny świetnie rozumiejąca potrzeby i wizje Pana Prezesa.

Gdyby przeto zaczęła władać TVPiS, to ów TVPiS były jeszcze bardziej TVPiS, a każdy dzień w TVPiS zaczynałby się od wyczerpującego meldunku o stanie zdrowia i samopoczucia Prezesa Polski Kaczyńskiego.

O 7.00 mielibyśmy przeto komunikat o tym, czy Prezes Jarosław się już obudził i czy szczęśliwie oddał już poranny mocz. O 8.00 nadeszłoby potwierdzenie tego wydarzenia, tzn. poinformowano by, że prezes się odlał, z dokładnym opisaniem jak obfita była to stróżka, czy rwąca jak górski (Artur) potok, czy może leniwa niczym ciepła woda w kranach Tuska.

W specjalnym porannym wydaniu Wiadomości Danuta Holecka łącząc się z reporterami via wóz satelitarny, dokładnie zaraportowała by narodowi, jaki kolor, zapach i konsystencję miały prezesowe szczyny.

Mniej więcej pół godziny później TVPiS przerwałaby program Pytanie na śniadanie, by rozemocjonowana prezenterka Popek (trzymana za rękę przez nomen omen Babiarza), mogła z widocznym na twarzy bólem donieść, iż mimo późnej dość pory Pan Prezes się jeszcze nie obsrał, ale na razie nie powinniśmy z tego powodu załamywać rąk i bić na alarm, bo ponoć wszystko jest pod kontrolą. Nad dalszym rozwojem sytuacji czuwają bowiem oprócz lekarza, będący na miejscu korespondenci i jak coś się miłego w tej materii zdarzy, to zaraz podzielą się z nami ową radosną wiadomością. Jak kolega Ziemiec się nieco podszkoli i zmądrzeje, to dostąpi być może opisania zapachu i aromatu prezesowej kupy.

Tak to miałoby wyglądało, przynajmniej jeśli chodzi o początek dnia, bo dalszego ciągu owego scenariusza nie ma z powodów oczywistych. Raczyńska nie zostało p.o. prezesa, nie miała więc szansy przedstawienia pełnej wizji dowodzonej przez siebie telewizji. Ale wszystko być może przed nami, więc tym bardziej trzymam kciuki i wypatruję tego października, bo oczekuję, że wreszcie TVPiS będzie gówniana nie tylko z nazwy i z charakteru, tak jak jest dotychczas.