Poprawność która mnie nie grzeje

zamieszki-usa-160816-1200600

Gdzieś tam w Ameryce (Milwaukee), policja znów odstrzeliła murzyna. Tym razem, ów czarnoskóry zapewne dżentelmen w każdym calu, nie dość, że jechał skradzionym samochodem, nie dość że zaczął uciekać przed policją, to jeszcze na dodatek był uzbrojony. Po raz kolejny się więc okazuje, że amerykańscy policjanci bez zastanowienia strzelają do spokojnego, pokojowo usposobionego i bogu ducha winnego człowieka, tylko dlatego, że jest czarny. Zgodnie z wielokrotnie już przerabianym scenariuszem, czarna amerykańska mniejszość wyszła na ulice i zgodnie też ze swoją tradycją, którą pieczołowicie pielęgnuje, zaczęła niszczyć i palić wszystko jak leci. Bo „białasy“ (za to określenie sądy nie karzą, w przeciwieństwie do „czarnuchów“), odstrzelili członka ich społeczności, który nic złego nie zrobił, upominał się tylko o swoje prawa, w tym prawo do ucieczki.

Siedziałem w Stanach czas jakiś i nigdy nie udało mi się zrozumieć (a może nie chciałem zrozumieć) istoty mechanizmu, wedle którego jedna z grup etnicznych de facto uzyskała większe prawa od wszystkich pozostałych. Nie mogę pojąć dlaczego murzyni tylko dlatego że są murzynami uważają, że powinni być traktowani inaczej, lepiej i z wyjątkową atencją, a jakakolwiek uwaga na temat ich wyglądu, specyficznych cech charakteru, czy inteligencji, spotyka się z natychmiastowym oskarżeniem o rasizm. Dlaczego biali kupują te bajki, dlaczego to oni zawsze są gorsi, i dlaczego to oni zawsze powinni ustępować, a czarni to są ci lepsi, którzy wszystko i wszystko mogą mieć w dupie?

Tego właśnie nie rozumiem, bo wolność i równość ras pojmuję zupełnie inaczej.

Na szczęście żaden ichniejszy minister spraw wewnętrznych nie zabrał jeszcze w tej historii z Milwaukee głosu i prawdopodobnie nie zabierze, co w znaczący sposób odróżnia Amerykę od Polski.

Skąd ten przeskok przez ocean?

Ano w Polsce co prawda nie ma czarnej mniejszości, ale bywają mniejszości inne, wcale nie mniej rozpasane i agresywne.

Wyobraźcie sobie oto, że polska policja odstrzeliwuje świadomie czy też przez przypadek, gościa który zapierdala kradzionym autem, nie zatrzymuje się na ich wielokrotne wezwanie a jeszcze próbuje się ostrzeliwać. Powiecie, okej, bardzo dobre rozwiązanie, jednego śmiecia mniej. Tyle, że ta ofiara policyjnego terroru, to wygolony na łyso kark, w patriotycznej koszulce z orłem i wyklętymi, wierny kibol czegoś tam (z braku laku niechaj będzie Legii), przykładny patriota uczestniczący w każdej narodowej manifestacji, w kościele służący do mszy i łykający wafelki rozgrzeszenia co tydzień. Jednym słowem policja z zimną krwią zatłukła prawego obywatela, Prawdziwego Polaka, tylko dlatego, że wyglądem swym i ubiorem w sposób zbyt nachalny prezentował swoje poglądy i życiowe postawy.

A że ukradł samochód? Nie ukradł, tylko sobie pożyczył, nie uciekał, tylko sobie spokojnie jechał, i nie strzelał, tylko zapalniczką przypalał sobie papierosa.

Nic więc dziwnego, że w sprawę ochoczo włączył się minister spraw wewnętrznych Błaszczak i nie czekając na uzasadnione manifestacje skrzywdzonej mniejszości, zażądał natychmiastowego ukarania policjantów, czyli wydalenia ich ze służby i zamknięcia na długie lata do pierdla. Za przewrócenie nastoletniej zdziry na trawę, chciał wyrzucać policjantów z roboty, to tym bardziej zastrzelenia przedstawiciela szykanowanej dotąd mniejszości patriotów nie odpuści i sprawę z pomocą ministra Ziobry doprowadzi do szczęśliwego i sprawiedliwego końca. Tak to mniej więcej by wyglądało.

Zmierzam do tego w całej tej opowiastce, że dla mnie kolor skóry, czy wyznawane poglądy, nie mają żadnego znaczenia. Wszyscy są równi, czarni, biali, żółci i ci w bordowe kropki, wszyscy oni podlegają tym samym zasadom selekcji, to samo obowiązuje ich prawo. A uzasadnianie łamania prawa li tylko kolorem skóry i tłumaczenie się, iż było to w ramach odreagowywania wielowiekowego ucisku, jest funta kłaków warte. Śmieć zawsze będzie śmieciem bez względu na opaleniznę.