Dobre imię, ale czyje?

Zbigniew Ziobro

Zrobiono kolejny i dość istotny krok w kierunku ośmieszenia się polskiego wymiaru sprawiedliwości. A tak niewątpliwie będzie, jeśli zaproponowany przez ministerstwo sprawiedliwości zapis o obronie dobrego imienia Polski wejdzie w życie. Oczami swojej niewątpliwie chorej wyobraźni widzę już te aresztowania na masową skalę w redakcjach niemieckich, francuskich i holenderskich gazet (inne niech grzecznie czekają w kolejce), widzę tego szefa FBI jak go w klatce wyładowują na Okęciu, ba, nawet Obamę widzę jak po pokazowym procesie ląduje we Wronkach. Nie ma co, kto jak kto, ale pan Ziobro jest w stanie zapewnić niezłą rozrywkę w każdych okolicznościach!

Za słynny, bo skutecznie przez Polskę wypromowany zwrot „polski obóz” ma grozić do 3 lat więzienia. To na razie tylko projekt, ale w państwie PiS do takich szczegółów bym się nie przyczepiał. Raczej uznajmy, że on już obowiązuje. NIe takie juz rzeczy parlament przegłosowywał a Duda podpisywał.

Ogólnie rzecz ujmując nowy przepis mówi, że:

„…kto publicznie i wbrew faktom przypisuje narodowi polskiemu lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, podlega karze grzywny lub karze pozbawienia wolności do lat 3“.

Czyli problem nie tylko w „polskich obozach“. Oznacza to też, że za chwilę, jeśli po raz kolejny napiszę tu o Żydach wymordowanych i spalonych przez Polaków w Jedwabnem, to bez wątpienia wsadzą mnie za kratki, bowiem prezes IPN (a to IPN będzie „wykonawcą“ tego przepisu) niedawno orzekł, że zbrodnia w Jedwabnem to dzieło Niemców, w żadnym wypadku zaś Polaków.

Jeśli zaś napiszę, a pewnie przy jakiejś okazji napiszę, że obozy koncentracyjne budowali Polacy, a budowali, bo Niemcy wykorzystywali ich jako siłę roboczą, to pewnie też ciężko zgrzeszę, mimo że to prawda, choć wyjątkowo niewygodna.

I czy waszym zdanie jest istotna różnica pomiędzy określeniem „obozy polskie“ a „obozy w Polsce“? Bo wedle mnie jest, no chyba że IPN pójdzie dalej i stwierdzi, że tereny na których nadal stoją te obozy (wedle niektórych patriotów nieczynne tylko chwilowo), to nie jest Polska i nigdy to Polska nie była.

No, takie dylematy Moi Drodzy się rodzą.

Poza tym nawet idiota, i to wcale nie głupszy od Ziobry zauważy, że przepis ten będzie służył li tylko szykanowaniu polskich obywateli za głoszenie niewygodnej prawdy, lub mało precyzyjne posługiwanie się pewnymi terminami. Bo czy ktoś z was uwierzy, że w jakikolwiek sposób redakcja dajmy na to „Bilda“ zostanie ukarana? Czy mam dosadnie tu pisać w jaką część ciała wedle „Bilda“ ma się pocałować pan Ziobro i pan prezes IPN?

Więc wszyscy oni tam na Zachodzie, tak jak pisali o „polskich obozach“ tak będą o nich pisali nadal, bo im to wsio ryba i zwisa im to generalnie i w tyłku mają potrząsania szabelką jakiś nawiedzonych palantów z Polski. Oświęcim jest w Polsce, no to obóz jest polski. Proste i niekomplikowane, bo tam nikt nie ma czasu bawić się w jakieś nieistotne z ich punktu widzenia niuanse.

W tym też sensie wprowadzamy oto w życie przepis, który jedynie ośmieszy polski wymiar sprawiedliwości, bo teoretycznie to ich ścigać możemy, ale praktycznie to możemy ich cmoknąć w tyłek, jeśli łaskawie do cmoknięcia nam go wystawią.

Raz więc jeszcze podkreślam, że to jedynie bat na obywateli, bo w całej tej zabawie chodzi o to, by z historii wyciąć i wytępić, posługując się administracyjnymi metodami i prawnym terrorem, wszystko to co jest niewygodne, wstydliwe i kompromitujące, niezależnie od tego czy jest prawdą, czy kłamstwem, lub tylko nadużyciem.

Wszystko to teraz będzie więc rażącym fałszowaniem (naszej czyli pisowskiej) prawdy historycznej i atakiem na moralność publiczną, oraz naruszeniem czci i godności narodu. Więc jak sądzicie? Czy dobre imię Polski na tym zyska, czy znów jeszcze bardziej straci?

 

» Jestem też na Facebooku. Polub mnie nim będzie za późno «