Epidemia wspomnień na prawicy

zelnik-160819-1200600

Na prawicy teraz moda na publikowanie wspomnień i autobiografii. Modę ową zapoczątkował nie kto inny jak Jarosław Kaczyński i teraz każdy, kto uważa, że coś znaczy, albo dopiero chce coś znaczyć, nie może się wymigać od zlecenia napisania a następnie opublikowania własnej autobiografii, najlepiej polityczno-obyczajowej. Innymi słowy chcesz być kim i chcesz być traktowany poważnie, to równaj do prezesa.

I tak towarzysz Brudziński kończy już swoją autobiografię (to znaczy kończy „murzyn“, bo Brudzińskiemu pisanie za bardzo nie wychodzi) zatytułowaną „To ja byłem Jojo. Młodzieńcze wspomnienia z pociągu“.

Intensywnie nad własną, ulepszoną historią swojego życia pracują też ponoć towarzysze Czarnecki i Suski, acz na razie nie znamy żadnych szczegółów. I może dobrze, że nie znamy.

Tymczasem jednak, jakby obok, cichutko i bez rozgłosu, do księgarni trafia autobiografia artystycznego idola prawicy aktora Jerzego Zelnika zatytułowana „Szczerze nie tylko o sobie”. Co do tego czy jest to szczerość prawdziwa mam spore wątpliwości, natomiast i tak wróżę książce spore powodzenie, bo wyobraźnię aktor Zelnik zaiste ma nie od parady.

Tak jak płyty promują single, tak tę książkę z pewnością promuje chwytająca za serce historia wielkiego romansu jaki łączył Zelnika z Anną Dymną. Oczywiście to jest wersja Zelnika, bowiem Anna Dymna co prawda owego Zelnika zna i nawet bywało, że z nim grywała, ale nic do tej pory nie wiedziała o romansie jaki ich jakoby kiedyś łączył. Prawdopodobnie więc coś w swoim życiu kiedyś przeoczyła i dopiero teraz za sprawą autobiografii Zelnika o tym się dowiedziała. „Jurkowi Zelnikowi jest chyba ciężko i teraz się ratuje takimi opowiastkami“ – skomentowała owe rewelacje, szczerze rozbawiona.

Wedle plotek Zelnik przygotowuje się już do napisania drugiego tomu wspomnień „Nieszczerze nie tylko o innych“. Przyzna się tu do tego (i ze szczegółami opisze), że 5 sierpnia 1962 roku, to on jako nieopierzony jeszcze nastolatek, był w sypialni Marlin Monroe w Los Angeles i tym samym był ostatnim facetem, którego nie tylko widziała, ale także zaznała, czyli w sobie poczuła, nieszczęsna Marlin. I kiedy nad ranem wyszedł z jej sypialni, ta z rozpaczy nałykała się pigułek, bo mieli być z sobą już na całe życie, a wyszło z tego ledwie parę godzin.

Wygląda więc na to, że dostaniemy jeszcze większy i bardziej sensacyjny hit, niźli wydawało by się ten nie do pobicia, o wybitnym acz skromnym przywódcy polskiego podziemia Lechu Kaczyńskim.