Będą nas bombardować!

aeroklub-podhale-160822-1200600

Przyznam szczerze, że po raz kolejny pomysłem swoim zmroził mnie Antoni Macierewicz. Chodzi o jego słowa wygłoszone w jakimś pierdziszewie koło Nowego Sącza podczas wczorajszych obchodów 60-lecia Aeroklubu Podhalańskiego. Ciągle we mgle lewitujący minister oświadczył bowiem, że „Aerokluby w całym kraju będą miały swój udział we wsparciu powstających Wojsk Obrony Terytorialnej kraju“. Nie wiem jak wy, ale ja na swojej posesji zaczynam budować okopy, oraz koniecznie przeciwlotniczy schron.

Wszystko wskazuje bowiem na to, że jak już ten Antoni z pomocą złotego medalisty Misiewicza, zbuduje to oddziały OT, a oprócz czołgów wyposaży je również w samoloty, nawet z jakiegoś durnego aeroklubu, to nie dość, że będą nas permanentnie ostrzeliwali przy byle okazji i pod byle pretekstem, to dodatkowo będą nas bombardowali z powietrza. To absolutnie niedopuszczalne, oraz wyjątkowo niesprawiedliwe. To dawanie niezasłużonych for tylko jednej stronie. Bo dlaczego niby zbrojni mają być tylko kibole i faszyści, plus inni patrioci, a my naród jak zwykle odgrywać mamy niewdzięczną rolę tarczy? To mi się właśnie nie podoba, to mnie napawa przerażeniem, bo nie tak drogi panie Antoni się umawialiśmy. Acz po czasie zdaję sobie sprawę z tego, że umawiać się Macierewiczem, to mniej więcej tak, jak umawiać się ze śmiercią, że przyjdzie po śniadaniu, nie wcześniej jednak niż o 10.00.

To co piszę, to wcale nie są żarty, bo jeżeli ktoś myśli, że aerokluby dalej będą sobie dalej szkoliły tak jak do tej pory szkoliły jakiś tam pasjonatów od latania tekturowymi szybowcami, to jest w dużym błędzie. Za moment dostaną nowe zadania i nowe obowiązki, które inteligentnie pan minister sformułował w przemowie.

„To wkrótce będzie obowiązek codziennego wsparcia powstających Wojsk Obrony Terytorialnej kraju, które przecież muszą mieć także komponent lotniczy. Aerokluby w całym kraju będą miały w tym swój udział“.

I słusznie, bo przecież z tych szybowców wywijających podniebne piruety, nie ma nic pożytecznego. Z szybowca nie da się ostrzelać seriami marszu KOD, nie da się też zbombardować punktów oporu oderwanych od koryta buntowników i tak zwanych obrońców tak zwanej demokracji.

Szkolenie w aeroklubach musi więc wejść na inne tory. Przybyłym na uroczystość aeroklubowym adeptom, z dumą pokazano śmigłowce bojowe Mi-24 i odrzutowce F-16. Minister Antoni był w siódmym niebie.

„Patrzcie, dotykajcie, cieszcie się. Już wkrótce na takich będziecie latali broniąc lepszej zmiany, Polski broniąc i Prezesa Kaczyńskiego. Śmierć wrogom ojczyzny!“

Jasnym punktem obchodów aeroklubowej rocznicy, zwłaszcza dla ludności patriotycznie wrażliwej, było odczytanie apelu smoleńskiego.

Chodziło o to, żeby lud boży Podhala, pamiętał o tych „którzy polegli pod Smoleńskiem“. Żeby pamiętał prezydenta Lecha Kaczyńskiego zwłaszcza, znakomitego dowódcę i zwierzchnika sił zbrojnych, który jako pierwszy poległ na tej wrogiej ziemi, jemu pierwszemu ten zaszczyt był dany. Była to z jego strony ofiara krwi wyjątkowa (ofiara losu również, ale o tym Antek jakoś nie wspomniał), która już owocuje odradzającą się polską siłą, determinacją i gotowością do obrony ojczyzny. I jak za chwilę dłoń naszą w pięść zaciśniemy, jak pierdolniemy… Tak właśnie mówił Antoni Macierewicz, a ludność brawo biła i samogon trąbiła.