Mauzoleum Krzesiny

krzesiny-160828-1200600

Z dumą i nieskrywaną radością odnotowuję (patriotyzm ostatecznie zobowiązuje), że uroczyście na lotnisku w Krzesinach odfajkowaliśmy kolejne święto lotnictwa polskiego. Tak zwyczajnie po polsku je odfajkowaliśmy, czcząc i pod niebiosa wznosząc duchy ukochanych przodków. Co ciekawe, odfajkowanie zgrabnie połączono z odsłonięciem dopiero co odpicowanych, ganz neue pomników, małżeństwa Kaczyńskich i dwóch generałów, Targosza i oczywiście Błasika. No i tu się zaczynają małe schody.

No, bo konia z rzędem temu, kto mi wykaże co też wspólnego z lotnictwem mieli państwo prezydenctwo? Tak wiem, po pierwsze zginęli w lotniczej katastrofie, do której znacząco się przyczynił lotniczy generał. A po drugie, 10 lat temu Maria chrzciła polskie Jaszczembie, czyli dopiero co odkupione z amerykańskiego szrotu myśliwce F-16.

Po mojemu to trochę mało i kiepskie to argumenty, ale po ichniemu czyli pisiemu, to wielkie, epokowe były wręcz zasługi. A niech im tam będzie, niech się cieszą i fetują, co mi w sumie do tego.

blasik-tablica-160828-650Natomiast warto chyba odnotować ideologiczną, tudzież wizerunkową wpadkę. A może nawet do czynienia mamy z dywersją. Otóż na tablicy wspominającej Błasika (foto obok), poza uwiecznieniem nielicznych jego zasług odnotowano także: „zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem”.

Rozumiecie coś z tego, bo ja za diabła nic, tym bardziej, że u Kaczyńskich jest, iż polegli.

Przecież wszem i wobec wiadomo, po stokroć już zostało to udowodnione, iż ów geniusz przestworzy, człowiek rozlicznych zasług i talentów, generał Andrzej Błasik, zginął w zamachu! W zamachu!!!

Przeto jaki to chuj koślawy te idiotyczne zdanie w kamieniu wydłubał, a jaki inny chuj i kompletnie nieodpowiedzialny człowiek, ten żenujący fakt przeoczył. Oj Antek, ktoś ci koło dupy niezły dym robi.

A jeśli by teraz w ogóle kota ogonem obrócić i dobitniej do całej sprawy podejść, to na tej tablicy powinno być wygrawerowane, czy też dłutem wydłubane, że pan Błasik nie zginął jeno zabił się w widowiskowej, samobójczej próbie lądowania. W wyniku tego lotniczego eksperymentu poległ pan Lesio ze świtą, plus całkiem spore grono innych pasażerów, którzy mieli wyjątkowego przyznać trzeba pecha, że lecieli jednym samolotem z dwoma bezdyskusyjnymi gigantami intelektu, najprawdopodobniej sterowanymi z ziemi przez opętanego pragnieniem władzy kurdupla. W tym kontekście też na tablicy zabrakło jakże istotnych słów pana generała, klamrą zgrabną całość spinających. Nie ma słynnego – „zmieścisz się śmiało”. Ot i wszystko!

(Pomijam całkowicie ciekawy w sumie fakt, że był pierwszym znanym mi przypadkiem faceta, który za życia podpity, po śmierci wytrzeźwiał)