Standardy gorliwości

pogrzeb-inki-160831-1200600

Wpis pewnego internauty na Twitterze o tym, że trzeba zabić Kaczyńskiego („Miałem tego nie pisać, ale napiszę: Kaczyńskiego trzeba będzie zabić”) wzbudził kontrowersje, i słusznie wzbudził. Bezpośrednie nawoływanie do przemocy powinno być napiętnowane, nie jest po prostu w dobrym stylu. Ja oczywiście rozumiem, że jest cała masa osób, które pod apelem nieznanego na razie internauty bez zastrzeżeń by się podpisały, jednak należy trzymać emocje na wodzy a jeśli już, to należy umieć te emocje wyrażać i opisywać w inny, bardziej cywilizowany sposób.

Można było napisać o rozpoczęciu sezonu polowania na kaczki, albo o konieczności pilnej regulacji pogłowia samotnych, agresywnych i będących szkodnikami kaczorów, można było napisać cokolwiek byleby nie dosłownie i nie tak dosadnie. Ktoś wolał jednak hardcore, który swoją drogą ja też uwielbiam. Hardcore to hardcore (piszę tak, żebyście do końca nie wiedzieli, czy jestem za, czy może jestem przeciw).

Podobne do mojego zdanie, ma prokuratura, co oczywiście było do przewidzenia, gdyż prokuratura, zwłaszcza TA prokuratura, jest szczególnie uczulona na słowo kaczki, zwłaszcza zaś na kontekst w jakim słowo to jest użyte. Podobnie uczula prokuraturę słowo Dupa na przykład, ale to temat na nieco inną opowieść.

W każdym razie chwaląc prokuraturę za czujność i zaangażowanie, należy też zaznaczyć, że od pewnego czasu przynajmniej, ta czujność i zaangażowanie są bardzo wybiórcze, o czym za chwilę.

Przeto panazbyszkowa prokuratura nie dość, że wszczęła śledztwo, w sprawie – nie bójmy się tego słowa – propozycji ubicia Prezesa Polski, to jeszcze – co oczywiste -zażądała od Twittera natychmiastowego wydania danych użytkownika. Twitter, jak ma w zwyczaju, danych pewnie nie udostępni, no i przez jaki czas tak będziemy się bujać. Prezes będzie sobie żył jak żyje, a prokuratura będzie udawać, że prowadzi śledztwo, aż do szczęśliwego umorzenia. Wszystko więc niby okej. Ale po mojemu nie do końca okej.

Bowiem niezmiennie zastanawia mnie gorliwość prokuratury (zreszta nie tylko) w jednych sprawach i jednoczesny absolutny brak gorliwości w przypadku spraw innych.

Bo gdyby tak zrobić w tej chwili choćby ekranowe zrzuty tego, co na swoich portalach i w mediach społecznościowych wyprawiają i wypisują wszelkiego sortu narodowcy, faszyści i inni ideowo zaangażowani patrioci, gdzie nawoływanie do morderstw, linczów i samosądów jest normą, to ciekaw jestem, czy równie gorliwie prokuratorzy będą wszczynać śledztwa i występować o udostępnienie danych autorów? No co, zakładamy się?

Ale zostawmy już prokuraturę.

W państwie kaczym, w ten dziwny standard gorliwości wpisuje się także policja, a w zasadzie to pan minister Błaszczak się wpisuje. Bo pamiętacie zapewne, kiedy to policjanci z Gdańska rzucili na glebę pewną rozwydrzoną pisią kurew, to ów Błaszczak z niespotykaną wprost gorliwością domagał się natychmiastowego ukarania policjantów (plus wydalenie ze służby) za brutalną interwencje wobec kobiety. Na szczęście policyjny komendant był wtedy jeszcze na etapie myśli i czynów samobójczych i ministrowi się postawił.

Kiedy w ostatnią niedzielę, w tymże zresztą Gdańsku, faszystowskie bydło zaczepia i bije uczestników pogrzebu „leśnych bohaterów“, to ta sama policja poza imprezę wypycha nie bijących i atakujących bandytów, nie to agresywne bydło, tylko… bitych, bo – uwaga, uwaga – obecnością swoją, zagrażają bezpieczeństwu. I pytam gdzie jest w tej sytuacji pan minister Błaszczak? Dlaczego nie drze mordy i nie oskarża swoich podwładnych o rażące niedopełnienie obowiązków? Gdzieś bidok zatracił power, zatracił swą gorliwość i milczy niczym lokator grobu (wspominając „grób”, niczego nie daj boże drogi panie prokuratorze nie sugeruję).

A tak na marginesie to dziwi mnie nieco postępowanie KODu, bo po kiego chuja tam leźli? Po prostu na pewne imprezy z założenia się nie chodzi. Ani to nasz cyrk, ani małpy nasze. Jak też nie chodzę na imprezy które mnie nie interesują, nie chodzę na pogrzeby ludzi, których nie znałem, lub których nie lubiłem i nie mam absolutnie poczucia abym z tego powodu był gorszy, lub żebym coś stracił.