Z życia odzyskanej armii. Kto odchodzi, kto awansuje

grom-160909-1200600

W ministerstwie obrony trwa odwoływanie wszystkich tych, którzy cokolwiek jeszcze wiedzą i cokolwiek potrafią. W kolejce czeka zgraja innych, którzy dla odmiany nic nie widzą ale swoje potrafią. A potrafią przede wszystkim czekać i wylizywać ministrową dupę, kiedy czekanie nadto im się dłuży. Pomijając tę bolesną prawdę, że w armii zawsze jest spore grono usłużnych idiotów czekających aż koledze noga się powinie. No to się doczekali. Znów zwolniły się dwa intratne stanowiska. Macierewicz wypierdolił szefa wojsk specjalnych i dowódcę GROM. Obaj, pomijając i życiorysy i charaktery, odmawiali zdecydowanie robienia laski Macierewiczowi, co oczywiście na dłuższa metę nie mogło być tolerowane. 

Oficjalnie to jak zwykle nic nie wiadomo, choć… Nieoficjalnie jednak wiadomo, że poszło po pierwsze o śmierć komandosa na pokazie dla jordańskiego króla. Monarchę (islamistę jakby co) podejmował obiadem, kolacją i pokazami sam pan prezydent, ale rachunki za pokazy zwłaszcza, płacą zupełnie inni. Żołnierz zginął (zaznaczam: zginął a nie poległ), a teraz winą za to obciąża się dowódcę jednostki a nie tego, kto tego dowódcę do organizowania cyrku na pokaz przymusił.

Po drugie i Pataląg i Gąstała cieszyli się wyjątkowym posłuchem wśród podwładnych, mieli autorytet, mieli rozległe kontakty i znajomości, byli KIMŚ, a bycie kimś dziś w armii, to najgorsza z możliwych cech. Jak nic mogli by stanąć na czele jakiegoś buntu.

No i po trzecie, dowodzący GROMem wielką atencją darzył twórcę tej jednostki generała Petelickiego. Chciał mu nawet w koszarach jakiś pomnik stawiać, co było wybitnie nie po myśli Macierence. Dla Macierenki Petelicki to ubek i zdrajca i każdy kto go chwali, a nie daj boże pomnik mu stawia, to taki sam ubek i taki sam zdrajca.

Swoją droga, gdyby Gąstała miał choć odrobinę z polityka, to pierdolnął by w jednostce pomnik Kaczora (tworzył Solidarność, mógł też tworzyć GROM) i miałby w ten sposób spokój do końca życia. A tak… emerytura. 

Wśród plotkarzy różne teraz krążą teraz nazwiska następców, poważne i niepoważne.

Wydaje się jednak – opieram się na plotce kolportowanej przez samych żołnierzy GROM (Warszawa, ulica Marsa) – że najpoważniejszym kandydatem na objęcie stanowiska ich dowódcy jest nie kto inny jak obywatel Misiewicz.

Ma on rozliczne atuty.

Przede wszystkim wyjątkowo zasłużony jest dla armii a za zasługi te odznaczony został nawet złotych medalem. To rekompensuje brak jakiegokolwiek sensownego wykształcenia, oraz brak jakichkolwiek sensownych cech, ale kto powiedział że ma być sensownie w zalewającej nas i otaczającej coraz ciaśniej bezsensowności.

Poza tym nikt tak sprawnie jak on nie posługuje się kijem, nawet jak na końcu tego kija jest szczotka ze szmatą, używane do szorowania podłogi w aptece w Łomiankach, której obywatel Misiewicz był do niedawna pomocnikiem i sukcesami wykonywał zawód pomywacza. Sprawność tę opanował więc do perfekcji i nie jeden żołnierz GROMu nożem tak nie włada jak Misiewicz kijem i szmatą (mokrą zaznaczam). Sami przyznajcie, że ma gość predyspozycje. Więc z pewnością będzie to dobra zmiana i już żołnierzom GROMu zazdroszczę szefa.

A tak na marginesie, panowie oficerowie drodzy, albo coś z tym zrobicie, albo dalej inni będą sobie robić z was jaja, tak jak ja w tej chwili robię. Będą też pomiatać wami, tak jak Misiewicz do niedawna pomiatał szmatą. Jeśli w etos wasz zawodowy, wpisana jest obrona ojczyzny, to róbcie to im jeszcze nie jest za późno, choć coraz bardziej zmierzcha jednak.