Zamiesznie z apelem poległych. W Nowym Jorku!

wtc-160913-1200600

Wedle dobrze poinformowanych, wczoraj wczesnym popołudniem na dywanik do odrodzonego ministerstwa spraw zagranicznych, został wezwany ambasador Stanów Zjednoczonych. Poszło o rzecz w sumie karygodną, tzn. nie odczytanie apelu smoleńskiego podczas uroczystych obchodów w Nowym Jorku rocznicy zamachu na WTC. To oczywista niezręczność ze strony amerykańskich partnerów i oczywisty jest, że wymagała napiętnowania ze strony ministra Waszczykowskiego.

Wiadomość o zebranym przez Jankesa opierdolu nie został jednak podana do wiadomości publicznej, bo jak się dowiadujemy „ministrowi zależało aby sprawie nie nadawać rozgłosu a tym samym nie narażać na szwank dotychczasowych dobrych stosunków z Amerykanami”.

Ambasador Jones, po spotkaniu miał powiedzieć, iż sytuacja rzeczywiście stała się niezręczna i zrobi wszystko co w jego mocy, aby winni niedopatrzenia zostali może nie tyle ukarani, co pouczeni o niewłaściwym swym zachowaniu i niedopełnieniu obowiązków. Chodzi o to, by w przyszłym roku do tego typu sytuacji już nie doszło.

Przeprosiny zostały przyjęte wraz z kartonem przedniej (ponoć) amerykańskiej whiskey Willet 1983. Ponieważ jednak ministrowi od zagranicy wiara prawdopodobnie nie pozwala pić (ze zdrowiem też raczej cienko), ładunek został przekazany prezydentowi do stestowania. Będzie jak znalazł na zbliżające się długie i samotne jesienne wieczory. W ten też sposób zapowiadający się poważny kryzys dyplomatyczny, został chwilowo przynajmniej zażegnany.