Smoleńsk forever i jeszcze dwa dni dłużej

smolensk-tupolew-160915-1200600

Z tymi szkołami co to obowiązkowo do kina na Smoleńsk mają chodzić, to jeszcze nic nie wiadomo. Decyzja się waży, decyzja jest konsultowana, decyzja w bólach się rodzi, wypracowuje się po prostu, ale wierzymy, że wcześniej czy później coś z tego z pewnością się urodzi, choć wszystko wskazuje na to, że będzie to twór upośledzony, czyli z wadą wrodzoną (nawet Chazan nie pomoże).
Jedyne co w tej sytuacji jest pewne, to stanowisko pani minister Zalewskiej (świeć dobry Panie nad jej rozumem), że Smoleńsk to film „edukacyjny, biograficzny i dokumentalny”, a więc jak najbardziej wskazanym jest by dzieci i młodzież z nim się zapoznały. Poczekajmy i zostawmy szkoły na razie w spokoju, bo to tuż obok po sąsiedzku, też dzieje się i ciekawe zachodzą procesy.

» DZIŚ REKOMENDOWANE :: Chodzi tylko o ten jeden pomnik

Pozostając przy Smoleńsku przeto…

Urząd marszałkowski jednego z województw (uwaga, nie chodzi o rzeszowskie), chce aby we wszystkich kinach województwa, bilety na Smoleńsk były po… 5 złotych. Tyle, że w większości kin bilety są od 15 do 30 złotych, a na dodatek kina są prywatne i nie zamierzają dokładać do interesu. Nie ma problemu jak się jednak okazuje.

Marszałek z własnego budżetu powetuje kinom straty. Czyli innymi słowy, jeśli na seans bilety kupiło 10 widzów, to kino zarobiło 50 złotych. Ale ponieważ film Smoleńsk to gorąca nowość, bilety powinny być po 30 złociszy, czyli zarobek winien wynosić złotych 300. Te 250 złociszy deficytu, to ewidentna strata kina, którą właśnie zrefunduje marszałek województwa. Proste, logiczne i nieskomplikowane. A kin w tym województwie jest trochę, choć znacznie mniej od kościołów.

Jednocześnie dementuję tu informację podaną przez Asz Dziennik, że od teraz zasiłek 500+ będzie wypłacany w naturze, czyli w biletach na Smoleńsk. Kochane pisiaki, to jest Asz Dziennik, należy go czytać ze zrozumieniem. Wszystko jest pod kontrolą, nie będziecie musieli odsprzedawać biletów, żeby starczyło na flaszkę.

Idźmy dalej…

Rada Ministrów jeszcze w tym miesiącu zarekomenduje sejmowi uchwałę, w myśl której wszystkie nowe inwestycje oddawane do użytku publicznego – place, skwery, nowe ulice, szkoły, przedszkola i żłobki, kina, teatry i parki – będą z zasady i z urzędu nazywane imieniem Lecha Kaczyńskiego. W ten sposób – jak argumentuje opiniująca wniosek minister Kempa – „uniknie się żenującej i uwłaczającej godności poległej głowie państwa, dyskusji i licytowania się na bohaterów” (pisownia oryginalna). Zaoszczędzi się tym samym czas i pieniądze, bo radni zamiast kłócić się i używać niegodnych zazwyczaj argumentów, co czyje imię powinno nosić, będą teraz mogli się zająć innymi ważnymi dla lokalnych społeczności sprawami, na które przez ciągłe kłótnie o patronów nie starczało im czasu. Proste? Tak proste, że aż genialne!

Idźmy jeszcze dalej…

Jak nas właśnie poinformowało ministerstwo obrony, ich niezrównoważony niestety szef zarządził, aby od 10 października, dzień w jednostkach wojskowych nie zaczynał się jak dotąd modlitwą, a potem tzw. zaprawą, tylko obowiązkowo apelem smoleńskim. Apel odczytywał będzie starszy sali (lub dowódca drużyny), zaś żołnierze zgodnym chórem odpowiadać mają „polegli na polu chwały”. Potem dopiero obowiązkowa modlitwa, a potem zaprawa, choć ta już niekoniecznie. Leniwi, garbaci i kulawi mogą alternatywnie wybrać mszę świętą.

No, tak w to w Polsce życie się toczy i twórczo rozwija. Dalej już może nie idźmy, zostawmy coś na potem.