MIŁA WYCIECZKA. All inclusive w USA

duda-usa-160919-1200600

Prezydent poleciał sobie do Ameryki. Wspominam o tym, ponieważ jak wasz prezydent gdzieś wylatuje, to zawsze jest nadzieja że nie wróci. Do Ameryki prezydent lubi latać, ponieważ właśnie tam jest największe ilościowo środowisko ludzi którzy go lubią. Nawet w Polsce pan prezydent tak dobrze nie ma, bo tu lubią go zdecydowanie mniej. Ale oficjalnie to pan prezydent leci tam nie po to żeby go oderwane od życia polonusy łaskotały po jajeczkach, tylko żeby wziąć udział w sesji ONZ poświęconej uchodźcom. Darujemy sobie jednak obserwowanie tego wydarzenia, bo co pan prezydent ma do powiedzenia w sprawie uchodźców, to od dawna doskonale wiemy. Teraz być paru starych i wytartych frazesów wysłucha świat, o ile czegoś nowego pan prezydent nie nałga. A łgać to on lubi, oj lubi. I potrafi!

Co ciekawe, w tej Ameryce siedzi już minister Błaszczak. On ma dwa podstawowe zadania. Po pierwsze uraczyć polonusów wykładami na temat polskiej kinematografii i zadań jakie przed tą kinematografią stawia władza. Błaszczak to oczywiście wybitny znawca kina i uznany w świecie teoretyk, który – jak twierdzi – „któregoś Bonda widział aż dwa razy, a Samych Swoich aż trzykrotnie”. Kończąc swój wykład zaapelował:

„Trzeba zatrudnić jakiegoś Cruise’a, Gibsona, czy kogoś kto jest znany na całym świecie. Aktora hollywoodzkiego, który wcieliłby się w postać Polaka w czasie II wojny i pokazał historię. Zbierajcie na to kasę, bo my nie damy rady na razie”.

Tak to więc problem odbudowy narodowej kinematografii minister od policji widzi.

Ale jest też po drugie (skoro było po pierwsze)… Otóż pan minister Błaszczak tak naprawdę udał się do tej Ameryki po to, by bezpieczeństwo koledze prezydentowi zapewnić. NIczym dwaj policjanci co to wysłani do Anglii, nad bezpieczeństwem miliona Polaków skutecznie czuwać mają. Ponieważ nijak nie można liczyć na amerykańską policję i amerykańskie służby, więc należało zakasać rękawy i w swoje własne ręce brać swoje własne sprawy. Oddychamy przeto z ulgą, bo mając Błaszczaka u boku, prezydent na pewno jest bezpieczny.

Niestety, najprawdopodobniej też wróci, bo nie był zagrożony wybuchem, jak twierdzi Magierowski.

„Prezydent oczywiście ubolewa nad tym, co się wydarzyło, i życzy wszystkim, którzy zostali ranni, poszkodowani w wyniku eksplozji, aby szybko wrócili do zdrowia”.

Z powodu oczywistej niewydolności amerykańskiej służby zdrowia, prezydent zaproponował też wielkodusznie, by wszyscy poszkodowani w wybuchu na Manhattanie przyjechali na bezpłatne leczenie do Polski. Szczegóły wkrótce.