Misiewicze, Pisiewicze, Czarneccy

czarnecki-160920-1200600

Wśród Pisiewiczów (to od Misiewiczów), a w zasadzie wsród potomków Pisiewiczów,  popularnością cieszy się instrukcja o tym jak pisać CV. Okazuje się, że nie trzeba wpisywać znajomości języków, czy ukończonych szkół, czy zdobytego doświadczenia zawodowego (to znaczy jak ktoś chce to proszę bardzo, nie ma przeciwwskazań), bo w zupełności wystarczy wyeksponowanie zapisu: ”Prawdziwy Patriota, syn/córka…” – tu należy wpisać odpowiednie nazwisko. Konkretnym, pierwszym z brzegu przykładem operując: Bartosz Czarnecki, Prawdziwy Patriota, syn Ryszarda Henryka Czerneckiego. To wystarczy, by zagwarantować sobie dobrą posadę w jakiejś spółce skarbu państwa.

Stosując tę prostą zasadę, zdolny bezsprzecznie Bartosz lat 26, syn europosła Czarneckiego dostał intratną posadę w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Został tam doradcą, ale kiedy zrobił się smród, bo media zwąchały ewidentną padlinę, został chybcikiem i na wszelki wypadek zdegradowany do „młodszego specjalisty”. Sprawa ucichnie znów będzie doradcą.

czarnecki-syn-160920-800

No, ale nie jest też tak, że Bartosz tym doradcą czy młodszym specjalistą, został tylko za nazwisko. Wytłumaczył to precyzyjnie tatuś.

„Jest patriotą, chce zarabiać w polskiej firmie (…) Przed tym jak został zatrudniony w polskiej, państwowej firmie, pracował w jednej z dziesięciu największych zbrojeniowych firm świata, we francuskim Thalesie. Zarabiał więcej niż zarabia obecnie. A ponieważ chciał pracować dla polskiej firmy, dla polskiego państwa, no to zmienił pracę.”

Rewelacja wprost i zajebioza. Pisiewicz pełną gębą! No, ale jak twierdzi z uporem tatuś, on nawet ręką nie kiwnął, bo wszystko było uczciwe, zgodne z prawem i bardzo  okey.

Nie wykluczam, że ten Bartek jest tak zdolny i oblatany w tych zbrojeniach, że nawet tego CV nie musiał składać. Toż to tylko kawałek pierdolonego papieru. Być może wystarczyło, że zadzwonił i powiedział: „Jestem Czarnecki. Bartosz Czarnecki. A mój stary to Ryszard Czarnecki. Mówi to panu coś?”. No i po zawodach było.

Trzeci syn Czarneckiego (spłodzony z córką Hermaszewskiego) ma dopiero 6 lat, ale już strach myśleć jaki niewątpliwy gigant z niego wrośnie. Mam też cichą nadzieje, że więcej synów Czarnecki już nie ma, ani nie planuje nastukać, bo w tych spółkach państwowych zaraz zabraknie dla nich miejsca. Umówmy się przecież, że takich jak Czarnecki dzieciorobów jest w PiSie multum, a wszystkie te ich dzieciory, to potencjalni, napaleni Misiewicze-Pisiewicze, bez żenady w CV wpisujący przede wszystkim imię i nazwisko ojca. To jest ta dobra zmiana o której nieustannie ględzą.