Szkoła ma głupawą twarz Zalewskiej

zalewska-160923-1200600

icon-tol-story-black-55Jak pewnie już wiecie, polska szkoła, podobnie zresztą jak i nasza ojczyzna (ukochana), powoli wstaje z kolan i otrzepuje uwalane wieloletnim klęczeniem nogawki. Ba, jeśli pozbędziemy się fałszywej skromności, to z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że polska szkoła robi oto olbrzymi krok naprzód. Bez wątpienia minister Zalewska, bohatersko wprowadza tę szkołę w XXI wiek, a kto wie czy nawet nie w XXII. Odkurzając stary, z gomułkowskich jeszcze czasów dowcip, rzec można, że do tej pory polska szkoła stała nad przepaścią a teraz dzięki Zalewskiej robi wreszcie krok naprzód. No i jak tu nie być dumnym?!

Oczywiście nie brakuje malkontentów. Bo jakże wielu, patrząc na zaproponowaną przez wspomnianą tu już dwukrotnie panią Zalewską wizje polskiej szkoły, ma wątpliwości, czy aby w tym numerku określającym wiek, ktoś z rozpędu nie postawił o jednego „ixa” za dużo. Ale nie przejmujmy się malkontentami, oni potrafią rozpierdolić nawet najbardziej zaawansowany projekt i obrócić w niwecz każdą przyszłościową wizję.

Mnie się wizja szkoły i edukacji pani minister bardzo się podoba, bo wreszcie redukuje obecne w szkole wynaturzenia i zwalnia młodzież z uczenia się kompletnie nieprzydatnych rzeczy, będących bardziej rezultatem liberalnego rozpasania i panującej „euromody” niźli faktycznych potrzeb.

No bo po co komu jakaś tam informatyka? Przymuszanie dzieciaków do nauki takiego przedmiotu było nie tylko nieetyczne, ale skutecznie odciągało od innych o wiele bardziej przydatnych przedmiotów. Dzieci musiały mieć więc czas na tę informatykę, ale absolutnie nie musiały już mieć czasu na przykład na religię. Wizja rozebranych nierządnic w internecie przysłaniała im skutecznie wizję dobrego pana boga.

Teraz to się zmieni, będzie wreszcie tak jak być powinno. Informatyka tylko jedna godzina tygodniowo i to tylko w pierwszej klasie liceum a potem odjazd. Zamiast tego pięć godzin tygodniowo religii przez wszystkie klasy (plus oczywiście podstawówka) i to jako przedmiot obowiązkowy. Przynajmniej pięciu godzin w tygodniu doczeka się też historia, bo powiedzmy sobie szczerze, braki młodego pokolenia w temacie narodowej historii są zatrważające. Wyobraźcie sobie bowiem, że znacząca część z tych małolatów wierzy w … „polskie obozy koncentracyjne”, a także w to, że wyklęci to bandyci. Patrzcie do czego doprowadziło, do jakiej wielkiej infekcji, owe zapatrzenie się w „europejskość”.

Specjaliści już zresztą pracują na programem nauczania historii, tak aby wiedza była zgodna z zatwierdzoną wcześniej prawdą.

W trakcie konsultacji jest też program tzw. przygotowania obronnego, bo taki przedmiot po latach zaniedbań i zaniechań wróci do polskiej szkoły. Kwestią do rozstrzygnięcia jest, czy w tygodniu będzie jest pięć, sześć czy może – jak chce MON Macierewicza – 8 godzin, czy nauczaniem zostaną objęte tylko podstawówki i licea, czy może też przedszkola i wreszcie czy uczniowie w czasie zajęć praktycznych będą strzelać do konturu anonimowej postaci jak teraz, czy może jednak do biegnącego muzułmanina jak sugerują, a w zasadzie chcą konsultanci MON wywodzący się z ONR.

Poważnemu ograniczeniu ulegnie też liczba godzin nauczania tzw. przyrody, w starszych klasach zwanej biologią. Bo po pierwsze, trzeba zrobić miejsce wspomnianym wyżej religiom i historiom, a po drugie, ta przyrodnicza edukacja do niczego dobrego nie prowadzi. Wyrastają z tego tylko tacy różni porąbani ekolodzy, którzy utrudniają życie ministrowi Szyszce (chodzi o to, że przez ekologów Szyszko ma permanentnie szyszkę w dupie), oraz płoszą celowo zwierzynę myśliwym.

A nikt tak jak myśliwi nie dba o dobro zwierząt i ich szczęśliwe życie, od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci.

Opisuje wam tu tylko we fragmentach istotę owej zakrojonej na szeroką skalę reformy polskiej edukacji. Mam nadzieję, że jesteście z tego powodu szczęśliwi a nawet dumni. To naprawdę dobra wiadomość, zwłaszcza dla takich jak ja, czyli nie posiadających dzieci w wielu szkolnym.

Gorzej jest z tymi którzy potomków swoich edukują. Przed wami ciężkie czasy. Poza wieloma innymi niedogodnościami, pod uwagę musicie wziąć i to, że teraz będziecie trzeba poświęcić swoim pociechom znacznie więcej czasu. Będziecie je musieli reedukować, będziecie je musieli oduczać tego, co usiłowali je nauczyć w szkołach, będziecie musieli za wszelką cenę wybić im z pustych czasem łbów, to piramidalne pierdoły i ten cały syf, który w nowej, zreformowanej szkole wbijać na siłę do tych łbów im będą. Nie będzie łatwo, gwarantuje wam. No, ale z drugiej strony, kto powiedział, że życie rodzica pociechy w wieku szkolnym ma być usłane tylko różami?