Nigdy nie za dużo Suskich

suski-160925-1200600

Niezmiennie dziwi mnie konsekwencja z jaką PiS nieustannie strzela sobie w stopę. No, bo publiczne przypominanie ni z gruchy ni z pietruchy o kawalerskim stanie Kaczyńskiego, jest niczym innym jak owym widowiskowym oddaniem salwy we wspomnianą własną stopę. Obojętnie co by te ichnie pijarowce nie wymyślili, zawsze obróci się to przeciwko nim. Nie inaczej jest i teraz. Miało być poważnie a wyszło jak zwykle śmiesznie i wyjątkowo żałośnie. PiS i Kaczyński znów stali się pośmiewiskiem i przedmiotem niewybrednych żartów. Całe nieszczęście polega zazwyczaj też na tym, iż głos w sprawach ważnych w tym i wizerunkowych, zabierają ludzie bez wizerunku i bez jakichkolwiek właściwości. Z reguły pożyteczni idioci, bo oni pewnie chcą dobrze a wychodzi dramatycznie beznadziejnie.

Jeśli więc za uzasadnianie istoty i przyczyn kawalerskiego stanu Kaczyńskiego zabiera się Suski, no to od razu wiadomo, że będzie katastrofa. 

W Radiu Zet ów Suski z poważną jak sądzę miną i głosem łamiącym się ze wzruszenia, a także z poczucia niewątpliwej dumy, że jego właśnie obarczono taka misją, oznajmił wszem i wobec, że Kaczyński, tak bardzo chciał poświęcić się polityce, że na małżeństwo nie miał po prostu czasu.

„To wielki patriota, dla którego dobro Polski to najważniejsza rzecz w jego życiu (…) I sprawie tej poświęcił się całym życiem. Nie ożenił się, bo służył Polsce i nie chciał unieszczęśliwiać jakiejś kobiety, którą by pozostawiał służąc Polsce”.

Suski jest oczywiście kretynem, który kompletnie nie czai bazy, który nie kuma, że robienie sobie beki z jego prezesa, to ulubiony sport większości Polaków. A jak im się im jeszcze podaje na talerzu, takie danie jak to powyżej, no to można przewidzieć, że beka będzie mega wielka.

W ogóle zaś nie mogę zrozumieć po kiego chuja temat wywoływano i czemu do radia na wywiad  wysłano powszechnie znanego i od dawna zdiagnozowanego idiotę i bezmózgowca, który bez najmniejszego bólu odbytu dał się wpuścić w kanał.

Nawygadywał więc buńczucznych pierdół sądząc, że robi Prezesowi dobrze, że robi mu laskę jakiej nikt nigdy mu jeszcze nie zrobił, a tymczasem jak kraj długi i szeroki lud kpi sobie, że oto parówa ugotowała parówe.

Oczywiście ja się z tego tylko cieszę, bo nic mi tak rano humoru nie poprawia, jak świadomość, że PiS gdzieś znów dał dupy. Szczerze im też gratuluję tych wszystkich Suskich, drżąc jedocześnie z obawy, czy aby dobrze o nich tam w tym PiSie dbają, odpowiednio karmią i przewijają, bo to prawdziwe skarby. PiS gdyby te skarby stracił, byłby o wiele bardziej smutny, mniej śmieszny by był, a to ewidentna strata by była, zwłaszcza dla kabaretów. To kolejny zresztą dowód, że PiS podąża konsekwentnie drogą nieboszczki PZPR, która była równie śmieszna i takich towarzyszy „wiecie, rozumiecie” Suskich, też miała na kopy. To dzięki Suskim, bawimy się nieźle z nadzieją, iż wszystko co naprawdę śmieszne dopiero przed nami. No, bo jak  Polską rządzi niezdefiniowany seksualnie stary kawaler z objawami schizofrenii, rządzi pospołu ze zdefiniowanymi i zdiagnozowanymi kretynami, to wesoło być musi, wcześniej czy później.