Anodina zaprasza na wódkę

anodina-160926-1200600

Niesławna w Pispolsce szefowa MAK Tatiana Anodina zaprosiła do Moskwy śledczych Macierewicza. I jeśli tylko gończe psy Antka zaproszenie przyjmą, a przyjmą, bo potwierdził to wiceszef antkowej komisji Nowaczyk, to będziemy mieli do czynienia z nie lada wydarzeniem.  Niestety, zła wiadomość jest taka, że Anodina, jak każda elegancka i bogata ruska kobieta, za kołnierz nie wylewa. I naprawdę w tej komisji nie widzę nikogo, kto by mógł wytrzymać jej tempo.

Umówmy się, to jedyny sensowy cel tego zaproszenia. Anodina kombinuje tak: zaproszę paru facetów z tej komisji, napijemy się, zakąsimy kawiorem i kwaszonym ogórem, słoninką przetrącimy i pogadamy jak człowiek z człowiekiem. Oni mają zadrę, ja mam niedosyt a wódka najlepiej leczy takie rany. To cieniasy jak donosi nasz wywiad, więc pewnie urżną się w trzy dupy po pół litrze.

Nowaczyk widzi to tak.

„Muszą się przed tym odbyć techniczne rozmowy. Oczywiście jesteśmy zainteresowani takim spotkaniem, przy czym wcześniej muszą zostać ustalone jego warunki, co jest oczywistą sprawą. (…) Na przykład jaką temperaturę ma mieć wódka, czy będzie z ziemniaków czy może z żyta, czy do dyspozycji będzie też alkohol kolorowy, gdyż profesor Binienda nie znosi białej, no i w jakich kieliszkach będzie podawana. Pojemność, materiał, grubość ścianek… Przyznacie państwo, że do omówienia jest sporo”.

Pytany przez dziennikarzy o pierwszy możliwy termin takich rozmów kolega Nowaczyk odpowiedział:

„Nie umiem sprecyzować, kiedy mogłoby dojść do takich technicznych uzgodnień naszych sekretariatów i ustalenia konkretnego terminu spotkania, w tym nazwy knajpy w której mielibyśmy zasiąść celem konsumpcji i uzgodnienia stanowisk”. 

Jedyne co niepokoi, to wyjątkowa łatwość z jaką komisja dała się zaprosić do Rosji.

Starsi ludzie ciągle pamietają, że jak lat temu sporo z okładem, też do Moskwy dał się zaprosić jeden taki wraz z delegacją, to już nie wrócił. To znaczy wrócił, ale w trumnie, czyli de facto tak jakby nie wrócił. Bo co komu po gościu równo ułożonemu w gustownej skrzynce? A przecież historia to ma do siebie, że lubi się jebaniutka powtarzać.

Więc apeluję przy okazji do pana prezesa Kurskiego, by zapewnił nam bezpośrednią transmisję z posiedzenia, bo po pierwsze w ten sposób wszystko będziemy  mieli na oku, a po drugie, kompromitację pseudoekspertów Macierewicza będzie bardzo miło oglądać. Na zdarowie towariszczy eksperty.