PiS, prawda, historia? Tak, to się z sobą gryzie.

historia-160929-1050600

Otóż, nie skłamię bardzo jeśli powiem, że z prawdziwą satysfakcją, a i pewnie z dumą donoszę Szanownemu Państwu Obywatelom Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, że oto powstała Rada Dyplomacji Historycznej! Musicie przyznać, że brzmi pięknie i jeszcze piękniejsza przyświeca jej idea. (wersja noir: idiotycznie brzmi jeszcze bardziej idiotyczna przyświeca jej idea). Otóż ta rada będzie teraz „wskazywać MSZ kierunki szerzenia za granicą wiedzy historycznej na temat Polski”. Bo chodzi o to, jak zaznaczył wicewaszczykowski Dziedziczak, by realizować za granicą „skuteczną dyplomację historyczną opartą na prawdzie”. Niestety Dziedziczak nie zdefiniował czym jest owa prawda i jak ją pojmują tacy jak on i jego szef, oraz szef jego szefa.

Teraz coś śmiesznego, bo pewnie na to najbardziej czekacie.
Otóż pan Dziedziczak zaznaczył, że owa Rada Dyplomacji Historycznej to miejsce, gdzie „świat autorytetów, instytucji kultury, instytucji historycznych może rozmawiać z przedstawicielami MSZ o dyplomacji historycznej oraz zaproponować i wypracować pewne rozwiązania na wiele lat do przodu”.

Niestety niezależnie od tego jak ładne słowa by dobrać i precyzyjnie cyzelować zdania, powagę przedsięwzięcia wybitnie osłabia a ideę skutecznie ośmiesza, obecność w owym dostojnym „świecie autorytetów” pana (choć nie tylko jego) Macieja Świrskiego ksywka „Świr”, prezesa równie ześwirowanej Reduty Obrony Dobrego Imienia. Czyli wszystko poniekąd w normie. Bo nawet jak PiS (teoretycznie) dobrze coś wymyśli, to w trakcie realizacji i tak dokumentnie spierdoli.

Idźmy jednak dalej, brnijmy w ten historyczny grajdoł.

Historycy, ci co w jakikolwiek sposób usiłują się jeszcze buntować, i zachować pion, chcą zorganizować zjazd, by podyskutować o niebezpiecznym zjawisku upolityczniania historii i być może jakoś temu przeciwdziałać. Przekonują:

„Z dużym niepokojem obserwujemy zmiany zachodzące w obszarze naszych zainteresowań naukowych. Historia najnowsza podlega postępującej ideologizacji, mitologizacji, instrumentalizacji i wręcz banalizacji”.

Ponieważ to eleganckie towarzystwo z zasadami, więc wystosowali również zaproszenia do historyków o poglądach – delikatnie mówiąc, żeby bez potrzeby nie obrażać – zbliżonych do poglądów PiS. Chodzi o Andrzeja Nowaka i Jana Żaryna. A ci strząsnęli to z siebie niczym niepotrzebny pył na marynarce z Lidla. I bezbłędnie (bezmyślnie?) zdiagnozowali problem: „nie mamy najmniejszej wątpliwości, że idzie tu o polityczno-propagandowy wydźwięk, o wiec, nie o naukę”.

Tak więc profesorowie na służbie PiS zbojkotują wrogą i nie służącą polskim interesom imprezę, bowiem wychodzą z założenia, że z prawdą mamy do czynienia tylko wtedy, kiedy my ją kolportujemy i prawdziwa jest ta prawda wtedy, kiedy my ją akceptujemy.

Zapamiętajcie: liderzy polskiej nauki, panowie Nowak i Żaryn, którzy prawdopodobnie doskonale wiedzą, że są wyjątkowo pożytecznymi idiotami, którzy bez szemrania mają uzasadniać i uwierzytelniać rządową niegodziwość historyczną. Mam nadzieję, że chociaż biorą za to przyzwoitą kasę.