HOSER WIE! Winni są podżegacze

hoser-161008-1200600

Biskup Hoser wystąpił w radiu (komercyjnym) i przekonywał, że problem pedofilii a także homoseksualizmu w polskim kościele to problem rozdmuchany, wyolbrzymiany i celowo wykorzystywany przez tych, których dziejową misją jest szkodzenie kościołowi. Biskup Hoser dowoził też, że polski kościół to światowy lider w zwalczaniu pedofilów i ma najlepsze na świecie systemy reagowania na pedofilię. Wszystko zaś jest rzetelnie realizowane i nie ma nawet mowy, żeby jakiś zboczeniec (choć biskup Hoser akurat unikał używania tego słowa) przemknął się niezauważony.

***

Przyłapany na molestowaniu małolatów klecha, poddawany jest procesowi przymusowej reedukacji i obowiązkowemu odkupieniu win.

Pedofile kierowani są więc do prac społecznych w prowadzonych przez siostry domach dziecka, a homoseksualiści winy swe odkupują zasuwając społecznie w seminariach lub zakonach męskich.

To nowatorska terapia, sprawdzona na przykładzie chociażby biskupa Jareckiego, którego z zaawansowanego alkoholizmu z powodzeniem leczono w browarze.

Następnie biskup Hoser dowodził, że pedofilia to w ogóle marginalny raczej problem w kościele i nigdy nie przybierała skali, która by w jakiś sposób mogła niepokoić. To, że o niej jest głośno to – jako się rzekło – zasługa tych, którzy chcą żeby o kościele mówiono tylko źle. Pojedyncze przypadki rozdmuchuje się tak, jakby było ich dziesięć.

Oczywiście zdarzają się pojedyncze przypadki pedofilii w kościele, ale winne temu jest przede wszystkim… społeczeństwo.

„Jesteśmy w takiej fazie rozerotyzowania społeczeństwa, a to udziela się oczywiście też niektórym słabym jednostkom z kleru”.

Biskup inteligentnie dowodzi, że gdyby skuteczniej walczono z powszechną pornografią, gdyby jej zakazano, gdyby media nie szokowały nagością i rozpasaniem, gdyby nie wodziły na pokuszenie takich zestresowanych codziennością i ciężko zapracowanych jednostek jakimi bezdyskusyjnie są księża, to w ogóle nie mielibyśmy problemu pedofili w kościele.

Naszą, społeczeństwa winą jest, że deprawujemy księży, że wysyłamy do nich rozerotyzowane dzieci, małoletnich zboczeńców, którzy naoglądają się świerszczyków w koskach, albo video w internecie a następnie eksperymentują bezceremonialnie na księżach. A ci przecież, to istoty niezwykle otwarte, dobroduszne, łatwowierne, żeby nie powiedzieć wyjątkowo naiwne czasami, no i wpadają w ten sposób w sprytnie zastawione sidła. Za tym idą potem odszkodowania, kampania nienawiści, przyklejanie kościołowi łatki pedofilskiej mafii.

„To jest też postawa, która się, powiedzmy, szerzy w dzisiejszym świecie. Dokopać kościołowi pedofilią. Komu i czemu to służy, łatwo się domyśleć”.

Biskup jednoznacznie zdeklarował, iż jeśli chodzi z kolei o homoseksualizm,  to „osoby homoseksualne nie są już przyjmowane do seminariów”.  I nawet jestem w stanie biskupowi uwierzyć. Naprawdę! Problem jednak w tym, czego biskup już nie dopowiedział. Bo oni co prawda przychodzą do seminarium nie spedaleni, ale odchodzą w większości już spedaleni, czyli – zachowując minimum elegancji – homoseksualni wychodzą. Więc panie Henryku drogi,  coś tu gdzieś po drodze nie gra. Gdzieś, ktoś ich w tym seminarium uczy nie tylko tego jak bezbłędnie interpretować Biblię i poprawnie ręce do modlitwy  składać.

Podczas następnej wizyty w radiu biskup Henryk Hoser obiecał opowiedzeń o życiu erotyczno-uczuciowym Tutsi i Hutu.