Duda też zaspokaja swoich Misiewiczów

duda-161010-1200600

W sumie to nawet zabawna sytuacja. Kiedy prezydent kraju pytany o szczegóły dziwacznej nominacji mówi mniej więcej tak: „robię co chcę, nic wam do tego i nikomu z niczego nie muszę się tłumaczyć więc spierdalajcie”, no to sami przyznacie, że to śmieszne i tak zabawne jak dowcip czerstwy opowiadany przez wozaka. To ten poziom mniej więcej. I powiem wam, tak to jest słuszny kierunek. 

Chodzi o Andrzeja Sabatowskiego, bliżej nieznanego nowego członka Rady Radiofonii. Jego właśnie ni z gruchy ni z pietruchy mianował niemiłościwie i niemiłosiernie nam panujący pan prezydent i uzasadnienia swojej dziwacznej decyzji  nie zamierza tłumaczyć mediom. Nie bo nie, bo „prezydent z tego rodzaju decyzji nie musi się tłumaczyć”.

I powiem tak, pomijając to, że mnie to śmieszy, to w zupełności mnie też zadowala. Prezydent, przynajmniej mnie, faktycznie niczego nie musi tłumaczyć, żadnej swojej (?) decyzji, choćby dlatego, że mnie to po prostu nie interesuje. Niech sobie nominuje do tej Rady, czy gdziekolwiek indziej kogo chce, nawet własnego psa. Nie ma psa? To niech go sobie kupi, będzie jak znalazł, kiedy znów kogoś trzeba będzie nominować. Podejrzewam nawet, że pies byłby mądrzejszy od paru innych, potencjalnych kandydatów od miesięcy warujących grzecznie na wycieraczce.

Natomiast kończąc temat dopisać należy, że jedyną, naprawdę istotną zdaje się kwalifikacją i zasługą pana Sabatowskiego jest bycie ojcem Karola Sabatowskiego, do niedawna ujeżdżacza Kingi Dudy.

Rodziny u siebie bywały, razem wygrzewały dupy na wakacjach w Toskanii, a dzieci w drugim pokoju w najlepsze się migdaliły. Ponoć się już nie migdalą, ale to sprawa na zupełnie inną notatkę.

karol-sabatowski-1610101-700
pomijając uprzedzenia, para ładna, nie ma co.

Co ciekawe, do prezydenta za Sabatowskiego dopierdala się nawet prawica, bowiem Sabatowski stał – w skrócie mówiąc – za wywaleniem z Rzepy niejakiego Gmyza za interesujący i nowatorski tekst fantazy o trotylu. Czyli innymi słowy każdy ma jakiegoś Misiewicza i Pisiewicza, takiego na jakiego sobie zasłużył, nawet i prezydent.

Rada dla was… Jeśli ktoś ma syna który dmucha córkę waszego szefa, to idźcie z nim pogadać a nuż dostaniecie awans, albo chociaż podwyżkę. Powodzenia.