Jak to jest z tym zakazem handlu

handel-w-niedziele-161018-1000600

Pisałem o tym już po wielokroć, ale wychodzę z założenia, że o niektórych sprawach pisać i wspominać nigdy nie za dużo. Pofolguję sobie i polecę bez zahamowań, prosto z mostu i z epitetami. Otóż prawda jest taka, że dwóch chujów – nie bójmy się tego słowa, bo są sytuacje kiedy jego użycie jest w pełni uzasadnione – jeden w sutannie, drugi w chińskim garniturze, usiadło przy stole i zaczęło gadać. To znaczy jeden gadał a drugi tylko słuchał i potakiwał głową.

Gadał oczywiście ten człon w sutannie.

Problem wedle niego polega na tym, że naród niby jest bogobojny, jednak w niedzielę zamiast chodzić do kościoła woli jednak galerie handlowe i sklepy wszelkie, co – nie ukrywajmy – ma raczej zgubny wpływ na kondycję kościelnej kasy a tym samym na samopoczucie faktycznych władców Rzeczpospolitej. Bo przecież jak się łazi po tych sklepach, to pieniądze jakieś tam (raz mniejsze raz większe) się zostawia. To bardzo złe jest zjawisko, choroba której dłużej nie można tolerować.

Jeśli wiec teraz te wszystkie sklepy pod jakimś pozorem by się w niedziele pozamykało, to znacząca cześć tych galerników, być może z braku laku, a być może z powodów wyrzutów sumienia, że bóg im wszystko a oni bogu nic, pójdzie do świątyni i kasę która zostawiało w sklepach zostawi na tacy. Będzie na Audi, wannę z jacuzzi, marmurowe łazienki, dziwki, alkohol, zachcianki kochanki, plus iphona dla syna lub córki z nieformalnego związku.

Wmówimy tym idiotom – perorował dalej chuj w sutannie – że to dla ich dobra, dla dobra ich rodziny i że nie po to dobry pan bóg dzień święty wymyślił, by go teraz nie święcić tylko zapierdalać, będąc niewolnikiem szatańskiego hedonizmu i konsumpcjonizmu.

Drugi kutasina, ten w chiński garniturze, pokiwał łbem i zapytał: „A co my z tego będziemy mieli?”

Na to ten w sutannie:

„Będziesz miał synu poczucie satysfakcji ze spełnionego obowiązku obrony tradycji i wiary, oraz dozgonną naszą wdzięczność, gwarantowane poparcie w każdych możliwych wyborach, bo wierz mi, nasze możliwości perswazji są wręcz nieograniczone i mało jest takich którzy naszej woli są się w stanie przeciwstawić. I o to przecież tobie synu chodzi. Władza to pieniądze. Wiec my zarabiamy, wy zarabiacie i git jest i jest jak w niebie (obyśmy do niego obaj trafili). Amen!”

Jak uzgodnili tak też robią, za chwilę zamkną wszystko. A ten miły pan i nie mniej miła pani z obrazka, niech tak się nie cieszy, bo w te pędy wypierdolą ich z roboty. Sklep wam w niedzielę zamkną kochani moi, a wy nie będziecie już potrzebni. Pobędziecie sobie teraz z rodziną za wszystkie czasy. Aż do wyrzygania.