Pieniądze czynią jednak CUDA!

jezus-cud-161024-815815

Czy można w ciagu jednej doby wyleczyć się z nadmiaru ostentacyjnej wiary i równie ostentacyjnego katolicyzmu? Można! Dowiedli tego niektórzy posłowie. Właśnie mieli tłumnie wylatywać na tradycyjną i dziękczynną, narodową pielgrzymkę do Watykanu. Zapisali się wszystkie pisiaki, część leszczy z PO, ktoś tam od Kukiza a nawet paru z Nowoczesnej, w sumie ponad dwieście z dużym hakiem wiernych się uzbierało. Bo pielgrzymka do Watykanu to atrakcja.

To dwa do trzech dni laby na dość ekskluzywnej wycieczce za którą zwyczajowo płaci państwo, mimo, że organizuje ją Episkopat. Nic więc dziwnego, że przelot za nie swoje, picie gorzały z biskupami i nocne życie w Rzymie, cieszyło się wyjątkowym wzięciem, będąc też wyrazem głębokiej oczywiście wiary parlamentarzystów i ich wyjątkowego przywiązania do boga.

Aż tu nagle nieszczęście się wydarzyło.

Po protestach części posłów niezbyt zaangażowanych religijnie, marszałek Marek „Członek“ Kuchciński zdecydował w ostatniej chwili, że jednak wycieczkę tą, sejm będzie finansował tylko częściowo, wręcz symbolicznie. Ci co chcą lecieć muszą z własnej kieszeni zapłacić 1200 złotych. Wciągu paru więc godzin lista chętnych do wylotu z osób dwustu z owym dużym hakiem skurczyła się do osób zaledwie… kilkunastu.

Tak oto stał się cud.

Wystarczyła doba (i to nie cała), by rozbuchane uczucia religijne znacząco ostygły, a przytłaczająca większość potencjalnych pielgrzymów, tłumnie rezygnowała z wylotu, tłumacząc się zazwyczaj… kolizją terminu pielgrzymki z innymi, wcześniej zaplanowanymi w ich kalendarzu wydarzeniami i spotkaniami.

No i proszę, gdyby Kuchciński jeszcze podkręcił opłatę, to być może nawet znaczna część tych wiernych ale nagle bardzo zajętych, stała by się ateistami. To kolejny dowód na to że pieniądze czynią jednak cuda!

No, ale kochani wstydu nie ma, bo do Watykanu obcałowywać pierścienie papci, w imieniu narodu i na narodu koszt, polecą i pani premier i pani klempa i pan Waszczykowski nawet poleci. Wszyscy jednym samolotem! Tylko minister Macierewicz tradycyjnie pojedzie pociągiem. Zje na miejscu obiad i natychmiast wróci.