PATRIOTA? Może bardziej wariat?

macierewicz-patriota-161024-1024600

Makabryczne żarty to powoli nasza narodowa specjalność. Wyobraźcie sobie, Antoni Macierewicz Patriotą Roku 2016! Czyż to nie jest makabreska? W piątek facet w sposób niewiarygodny wprost skompromitował po raz kolejny i siebie i swój urząd, powtarzając publicznie brednie o egipskich Mistralach, a dwa dni później stado jakiś bliżej nie znanych eunuchów, w Krakowie robi go patriotą roku. Pytam więc: kiedy zaszczytny tytuł Wariata Roku? Przynajmniej na to miano ciężko sobie zapracował.

Gdyby gość nie był ministrem obrony, to być może wszystko to, całe to wydarzenie, było by nawet zabawne. Ot pielęgniarki chwilowo wyszły, a pacjenci korzystając z okazji robią sobie imprezę. Niestety problem polega na tym, że jeden z tych pacjentów ma klucze do garażu z armatami a dodatkowo brzytwę w łapach, którą w nieskoordynowany sposób wymachuje. Więc nie jest śmiesznie Moi Mili, jest coraz bardziej strasznie. I trzeba się coraz bardziej bać kiedy słucha się Macierewicza.

„Jestem głęboko przekonany, że dzisiaj od nas wszystkich wymagana jest odwaga w służbie Ojczyźnie i odwaga, aby myśleć o Polsce jako wielkim narodzie i państwie, które ma przed sobą wielką misję (…) Brzemię, które wziął na siebie Jarosław Kaczyński, naprawdę jest brzemieniem ciężkim, wielkim, a od tego, czy ono będzie niesione, zależy przyszłość narodu i państwa polskiego”.

Wielki naród, Ojczyzna, Polska od morza do morza, wódz i przewodnik narodu… Skóra cierpnie plus obowiązkowy odruch wymiotny się wzbudza.

Być może pozostaje tylko jedno wyjście: buk (dla tych co nie wytrzymują presji bycia patriotą a do tego każde drzewo jest dobre, byleby sznur był mocny) – humor (dla tych co do wszystkiego podchodzą z należnym dystansem) – obczyzna (dla tych, którzy pojebanej ojczyzny mają po dziurki w nosie i wyjeżdżają byle dalej).

» REKOMENDOWANE DZIŚ :: Skandal w MON! Tablice rejestracyjne do wymiany.

Wszystkie te macierewiczowe banialuki wypowiadano ze sceny Opery Krakowskiej, zacnej kiedyś instytucji, która schodzi na psy. Poważne instytucje kultury, chcąc uchodzić nadal za poważne, nie udostępniają swoich włości idiotom, nie godzą się, aby ich adres mylono ze szpitalem dla wariatów. I nawet to, że Kraków leży w Małopolsce, nie usprawiedliwia beztroski dyrekcji opery. No chyba, że oni z tego samego pnia, czyli tego samego oddziału obłożnie i nieuleczalnie chorych.

Zła wiadomość niestety jest taka, że na razie Antoni ma się dobrze w tym sensie, że nikt jeszcze z siatką na niego nie poluje, choć odstawienie go w bezpieczne dla niego i dla nas miejsce, wydaje się sprawą wyjątkowo pilną. Jego świroza się pogłębia i cała nadzieja w tym, że przepisane leki będzie brał regularnie. No i niechaj korzysta z tych coraz, krótszych mam nadzieję, dni wolności, by potem w więzieniu przez resztę życia miał co wspominać. I to jest ta dobra wiadomość.

(panowie oficerowie pogłębia się moje przekonanie, że jesteście skończone cipy)