LUD POLSKI nie ciapaty (według Chwina)

chwin-161031-815815

Pisarz Stefan Chwin (pseud. Max Lars) ma doświadczenie i wiedzę, której można zaufać a opinii jego słuchać z zainteresowaniem. Ma też jasno sprecyzowane poglądy, czemu trudno się dziwić.

No bo gdy ma się na karku 67 lat, i jest się pisarzem intelektualistą (informacja dla niezorientowanych: to nie jest Król, ani Bonda, możecie sobie odpuścić), musi się chcąc nie chcąc coś wiedzieć, musi się mieć swoje zdanie na jakiś temat, musi się – mówiąc wprost – pracować za autorytet.

Nie będę się tu rozpisywał kim dokładnie jest ten Chwin, bo znajdziecie to bez trudu w Wikipedii.

Przywołuję tu tego pisarza dlatego, że po pierwsze jest mądry a moim zdaniem mało jednak znany, a jeśli już, to w dość hermetycznym, coraz bardziej hermetycznym środowisku nałogowych pożeraczy i znawców literatury. Po drugie ma poglądy, które bez bojaźni głosi i które to poglądy nie tylko mi wybitnie odpowiadają, ale przy okazji mówią prawdę o nas samych. A czego jak czego, ale prawdy o nas samych to my się bardzo boimy. Wręcz wkurwia nas ta prawda, przynajmniej niektórych wkurwia. No i to jest wystarczający powód, aby kilka ciekawych wywodów Chwin dziś zacytować.

Temat przewodni: lud polski! 

„W Polsce nie rządzi żaden PiS. Rządzi lud, którego PiS jest zakładnikiem. A każdy lud jest nieprzewidywalny. No bo przecież chyba jakiś czas temu to właśnie lud zwariował, skoro dwa razy wybrał PO. Oczywiście PiS pewne rzeczy podpowiada ludowi, np. kult „żołnierzy wyklętych”. Ale lud prędzej czy później da sobie spokój z „żołnierzami wyklętymi”, bo oni jednak symbolizują bardzo wyśrubowany kanon moralny, a lud takich kanonów nie lubi. On woli normalne życie w średnich temperaturach duchowych i raczej umiarkowanie kocha wyskoki szlacheckie go heroizmu”.

„…lud polski to jest niedzielna msza i tygodniowa porcja tabloidów, obrona dziecka poczętego i porno w domowym internecie, pielgrzymka na Jasną Górę i codzienny język brudnych przekleństw, miłość do Ojczyzny i twarde pragnienie, by z Ojczyzny wyjechać na zawsze gdzieś, gdzie będzie lepiej, nienawiść do Niemców i pragnienie, by pracować u Niemca, bo dobrze płaci, chociaż jest potomkiem Hitlera, stawianie talerza dla wędrowca na wigilijnym obrusie i ochota, by walnąć kijem bejsbolowym „ciapatych”, którzy uciekają do Europy przed straszną wojną w Syrii”.

„PiS zrozumiał, że znaczna część ludu nienawidzi ważniaków z forsą , nawet jesli ich podziwia. Trzeba zatem na oczach ludu uderzyć w paru takich. Wtedy lud ma iluzję sprawiedliwości, czuje wdzięczność, bo taka egzekucja jest balsamem na jego kompleksy. Władza może powiedzieć: widzicie, służymy wam, wybierzcie
nas znowu, to dostarczymy wam podobnych wrażeń”.

„Lud polski bardzo nie lubi inteligenckiego wyobrażenia wolności. Jakaś wolność myśli, słowa, sumienia, wyznania? Dla ludu polskiego wolność polega na tym, że może wyjechać na Kanary, do Egiptu, (…) oprócz tego to swoboda obyczajowa i kombinatorska w interesach, swoboda pracy w Anglii, swoboda chodzenia do kościoła oraz dumna swoboda grożenia ludziom na ulicy hasłem „Śmierć wrogom Ojczyzny” na czarnej koszulce. Inteligenckie wyobrażenie wolności lud ma za fanaberię”. 

„Sześć milionów Polaków, którzy zagłosowali na partię narodowo-konserwatywną, nie chce być w Unii obecnej. Oni chcą Unii prawicowej, w której wszystkie kraje będą rządzone przez sobowtóry Orbána i Kaczyńskiego”.

Tak mówi Stefan Chwin, urodzony 11 kwietnia 1949 w Gdańsku, polski powieściopisarz, krytyk literacki, eseista, historyk literatury, grafik związany z Gdańskiem.