Kościelny savoir-vivre (w Białymstoku!)

Wśród niezbyt uzależnionych od wiary, lotem błyskawicy rozeszła się wiadomość, że w białostockim kościele (parafia Św. Wojciecha Biskupa i Męczennika), czegoś nie wolno, lub też coś nie przystoi. Przyjrzałem się temu zjawisku i wyjaśniam o co chodzi.

Po pierwsze, sprawa to nie nowa, tego typu pouczania to może nie standard, ale zjawisko cyklicznie powracające. Co rusz jakiś wikary pomstuje na krótkie kiecki lub dekolty do pępka. I zawsze w takich wypadkach religiożercy wyją z zachwytu, bo oto w garść dostają kolejny dowód na to, że kościół to idiotyczna ogranizacja tworzona przez idiotów, przez idiotów zarządzana i idiotom służąca.

W rzeczy samej tak jest, to idioci dla idiotów – mówię to ja, zaprzysięgły religiożerca weteran – acz akurat w tym wypadku należy zachować dystans i daleko idący spokój.

Powiem wam tak: nie widzę nic zdrożnego w tym, iż białostocki kościół, a pewnie i każdy inny, życzy sobie, byś uszanował pewne zasady, które tam obowiązują.

Skoro kontestujesz te zasady, to po chuja w ogóle tam łazisz? To najprawdopodobniej miejsce w ogóle nie dla ciebie.

Bo co w tym dziwnego, że kościół oczekuje, iż nie będzie się siadało zbyt blisko konfesjonału, z zamiarem najpewniej podsłuchiwania grzechów, które popełnił spowiadający się akurat sąsiad. To może polski obyczaj, ale jednak nieelegancki.

Albo cóż dziwnego w tym, że „opieranie się o ściany, ławki i słupy, a także kiwanie się, przestępowanie z nogi na nogę i krzyżowanie rąk może rozpraszać innych wiernych oraz przedstawia postawę lekceważącą”. Toż to prawda i irytująca codzienność. Faceci podpierający słupy, dodatkowo jeszcze czochrają się po jajach, wychodząc zapewne z założenia, że kościół to idealne miejsce, by czochrać się po jajach (zazwyczaj nie mytych), dużo lepsze niż publiczna toaleta.

Moją szczególną uwagę zwrócił jednak jeden, dość interesujący i dający do myślenia zapis.

„…powinniśmy siedzieć prosto, nie krzyżując nóg, opierając stopy całą powierzchnią o podłogę. Kolana kobiet powinny się stykać, a kolana mężczyzn powinny być w odległości od siebie o kilka centymetrów”. 

Zaraz potem mamy zreszta rozwinięcie tej delikatnej kwestii.

„Kobieta siedząca w pierwszej ławce ubrana w krótką sukienkę czy spódnicę rozstawiająca nogi czy zakładająca nogę na nogę przeszkadza swym widokiem osobom będącym przy ołtarzu w spełnianiu ich posługi i daje im też w ten sposób wyraz swojego lekceważenia i nonszalancji”.

Kochani, wbrew pozorom jest to spory problem.

No bo weźcie pod uwagę, co się dzieje, gdy siedząca w pierwszym rzędzie niewiasta, przyłazi na mszę w kusej kiecce, na dodatek rozkłada nogi (zdarza się), a jeszcze niczym jakaś Sharon Stone z Pcimia Dolnego, nie założyła majtek (oj, zdarza się, zdarza…). Czy potraficie wczuć się w sytuację tego biednego pasterza (przez przypadek akurat nie pedofilia i nie homoseksualisty), który akurat odprawia msze, zlicza w pocie czoła te wafelki w kieliszku i miętosi biblię, a kątem oka zachłannie zerka na prześwitujący tu i ówdzie fragment ogolonej lub nie, cipki wiernej z pierwszego rzędu? Czy wy czujecie to co on czyje?

A nie daj boże dziecko jakieś usiądzie w tym pierwszy rzędzie, dziewczę w kusej sukieneczce, albo chłopczyna w krótkich gatkach, a ksiądz – prawdopodobieństwo wysokie – akurat pedofil? Czy i wy czujecie to, co i ksiądz czuje?

Więc to wszystko, wszystkie te zapisy, nakazy i zakazy, to  z troski o wasze bezpieczeństwo, oraz psychiczny komfort pasterza i który też człowiek i żadna cipka, ani kutasik nie są mu obce, ani tym bardziej obojętne.

Ale koniec z tym, przynajmniej u Wojciecha w Białymstoku.

Bo moi drodzy, wiara, i manifestowanie tej wiary regularnym uczestnictwem we mszach, to jest niestety jedno wielkie pasmo udręki i czasami trudnych do zaakceptowania wyrzeczeń. Rozważcie więc, czy was to interesuje i czy wam się to opłaca.

Reklamy

Opublikował/a

Prawie wszystkie opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty prawdopodobnie zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

2 thoughts on “Kościelny savoir-vivre (w Białymstoku!)

  1. Jeśli proboszcza i wikarego podniecają rozdekoltowane kobiety w pierwszym rzędzie, to dobrze świadczy o tej parafii.

  2. Jeśli chlipiący wino w okolicach ołtarza, nie potrafi skupic wzroku na zakurzonej książce przed sobą tylko rozgląda się za co ładniejszymi parafiankami, to chyba nie rozumie po kiego diabła dostąpił łaski tzw. świeceń kapłańskich i pomylił budynek kościelny z inszym obiektem. Uważam też, że prawdziwość tzw. powołania można sprawdzić bardzo prosto. Otóż na mszy zwanej prymicją, delikwent powinien na tacy otrzymać sklapel i natchniony duchem śniętym osobiście jednym zdecydowanym cięciem obciąć sobie zbędny organ, skoro właśnie ślubuje celibat. Dałby wówczas świadectwo swej wiary. W przeciwnym razie to zwykły dekownik i hipokryta, podniecajacy sie podczas wysłuchań w konfesjonale. A tak na marginesie wątku o spowiedzi: Jeśli bóg jest wczechmogący to i wszechwiedzący, czyli zna wszystkie uczynki ludzi i zwierząt na Ziemi, którą podobno stworzył w tydzień. To po jakiego diabła ludzie maja coś szeptac w szafie z kratką ? Przeciez donosicielstwo jest wstrętne, więc jak trzeba mieć zryte pod beretem aby dobrowolnie, z własnej i nieprzymuszonej woli donosic na samego siebie????? Przecież nauczają że „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” . Może stąd tyle nienawiści co widać w trakcie dyskusji z tzw. wierzącymi i słychać na falach radyja?

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s