Tyle PRAWDY ile na nią zapotrzebowania

cenckiewicz-161104-1024600

Polska potrzebuje prawdy! – ogłasza „historyk walczący” Sławomir Cenckiewicz. Historyk (histeryk?) ów odkrył też, że Kiszczak wieki temu pisał z Londynu raporty dla aparatu bezpieczeństwa na temat tamtejszych kombatpolonusów. Odkrył przez przypadek, buszując po tak zwanych zbiorach zastrzeżonych, które ma zamiar z początkiem roku ujawnić. Ale wpierw może o tym Kiszczaku. 

„Sens jego działalności polegał na rozpoznaniu, czy zdobyciu informacji na temat rodziny tych osób, które agitują przeciwko Polsce komunistycznej. Tych materiałów jest ponad 100 stron. To są materiały mocne, przerażające…” 

Niestety, pan profesor Cenckiewicz ma mentalność rasowego czekisty (takiż i wyraz twarzy), więc wszystko co odkryje, albo mu podsuną żeby odkrył, jest z definicji „porażające”. To wzmacnia przekaz. Nie przywiązujmy się więc zbytnio do tego słowa. To nadużywany przez niego z lubością, nieadekwatny środek wyrazu.

Poza tym jestem ciekaw, czy oprócz raportów Kiszczaka – odręcznych i wystukanych na maszynie – są jakieś ślady po dokumentach brytyjskich. A z dokumentów tych wynika (do niedawna były jeszcze tajne), że Angole z dużą ochotą pomagali porucznikowi Kiszczakowi i jemu podobnym, w neutralizowaniu wyjątkowych upierdliwców jakim byli dla nich niektórzy z Polaków. Na razie o tym wątku w przekazach Cenckiewicza nie słyszałem i nie spodziewam się, żebym usłyszał.

Bo jak mówi Cenckiewicz „Polska potrzebuje prawdy!”, ale nie całej prawdy, tylko tej, która w danym momencie jest wygodna może nie tyle dla Cenckiewiczowi, co dla politycznym kolegów. Krzewi więc prawdę i tylko te fragmenty, które są zgodne z zamówieniem. 

Podsumowując: Kiszczak pisał raporty a i owszem (nie pierwszy on i nie jedyny co takie raporty pisał), a Angole z ochotą w preparowaniu tych raportów mu pomagali, podsuwali to i owo, a nawet tego i owego. Myśleli całkiem słusznie i pragmatycznie (jak to Angole), że po co mamy się z nimi pierdolić my, niechaj ich podrapią za uchem ubole zza żelaznej kurtyny. Nasz problem przestał być naszym problemem, stał się ich problemem. Tak pewnie sobie myśleli i tak działali.

Cieszy mnie też bardzo, w że w tej „porażającej” sprawie Cenckiewicz zmierza wdrożyć śledztwo, bo ciekaw jestem co ipeenowski prokuratur z tej makulatury wyciśnie. W każdym razie wiadomo, że będą próbowali… przesłuchać Kiszczaka, bo przecież tylko on może rzucić na całą sprawę właściwe światło. Kiszczak do prokuratora biegiem marsz. Razem z urną proszę! Jak cię przesłuchają, to cię z powrotem do niej wsypią.

Ciekawym przeżyciem, może też być to odtajnienie i upublicznienie owych zastrzeżonych do tej pory zbiorów. Proszę bardzo, jestem za, a nawet przeciw, bo przewiduję niezły cyrk. To, co na razie z tych teczek wyciekło, idzie trochę w poprzek prawdy, której Polska Cenckiewiczów oczekuje. Nurza w gównie bowiem, głównie odnowicieli i podnoszących tę Polskę z kolan. I tak znalazły się już min. kwity na współpracę z esbecją aktora Zelnika, czy też wreszcie Krzysztofa Tchórzewskiego, aktywnego polityka PiS, a nawet ministra energii obecnego rządu. Powiało grozą, przecieki więc jakoś wyhamowano, ale to nie znaczy, że gówna nie ma. Jest i będzie śmierdzieć, tym bardziej, że na razie wszystkie nazwiska które padają, to drugo-, a nawet trzecioligowcy. Z niecierpliwością więc czekamy, kiedy na boisko wyjdzie ekstraklasa. No chyba, że znów się okaże, że co prawda „Polska potrzebuje prawdy”, ale nie za wszelką cenę.