Fundament polskości, ostoja pedofilów

pedofilia-161105-8151024

Pedofilia w kościele ma się dobrze, a kościelni pedofile triumfują. Biskupi przekonują, że problemu nie ma i zgrabnie (lub mnie zgrabnie) tuszują wszelkie takie przypadki. Wszelkie przestępstwa jakie wychodzą na światło dzienne, są wedle nich albo efektem „zorganizowanej nagonki na kościół” , albo też „manipulacją wrogich kościołowi mediów i środowisk”.

Nigdy też nie powstał i pewnie nie powstanie, raport opisujący skalę przestępstw jakich w stosunku dzieci dopuścił i nadal dopuszcza się się kościół. Inne kościoły na świecie się z tym uporały, albo starają się uporać, ale polski kościół ma to centralnie w dupie. Jeden bądź drugi chujek w koloratce na wyścigi jedynie opowiada niestworzone brednie i przekonuje, jak to jest u nas dobrze i bezpiecznie i jak skuteczne podjęto działania. Jedyny problem jaki faktycznie od czasu do czasu występuje, to problem agresywnych dzieci, które z pobudek seksualnych napadają na księży.

Wszelaka władza – pomijając jednostkowe, najbardziej drastyczne przypadki, kiedy milczeć nie można i trzeba zająć jakieś stanowisko – generalnie też milczy, bo nie ma w tym kraju odważnego, który by się zamachnął na kościół. Zjawisko bezkarności tak to tłumaczy kiedyś ksiądz, teraz tylko profesor Stanisław Obirek.

obirek-161105-815

„W Polsce jest głęboka potrzeba chronienia Kościoła, zakorzeniona już od czasów zaborów, gdy zaczął być postrzegany jako ochrona polskości, fundament tożsamości narodowej. Świeccy nie pozwalają złego słowa powiedzieć o Kościele. Ksiądz pedofil nie jest sprawcą, tylko ofiarą nagonki. Ofiara nie jest ofiarą, tylko kimś, kto walczy z Kościołem. Kościół perfidnie wykorzystuje takie ustawienie sprawy.”

Więc jeśli nadal z jakiś kompletnie niezrozumiałych powodów chcecie posyłać swoje dziecko do kościoła, chcecie żeby było potencjalną ofiarą i celem seksualnego ataku zboczeńca w sutannie, no to oczywiście jest to wasz problem wasze ryzyko i sumienie wasze. Ale z drugiej strony, biorąc pod uwagę trendy, tendencje i obowiązującą od dłuższego już czasu linię propagandową, sprawdźcie też, najlepiej u jakiegoś psychologa, czy aby wasze słodziutkie i niewinne z założenia dziecię, nie jest przypadkiem jakimś seksualnym dewiantem, który nim jeszcze kurtkę zdąży zdjąć w zakrystii, rzuca się na księdza, by go brutalnie zgwałcić.