Poświątecznie (niezbyt przyjemnie!)

marsz-niepodleglosci-161112-850850

Powtórzę za moim znajomym… Otóż kiedy na ulicy, lub gdziekolwiek, chociażby w internecie, natkniesz się na gościa strojnego w biało-czerwoną flagę, albo z wyeksponowanym gdzieś orłem, lub co jeszcze gorsze, symbolem Polski Walczącej, to musisz uważać i mieć się na baczności. Bez wątpienia masz do czynienia z chronicznie patologicznym patriotą, osobą wulgarną i bezinteresownie agresywną, homofobem i zakutą pałą, oraz smutnym i smętnym burakiem.

I nie chodzi o to że mam uczulenie a na słowo patriota, bo bez wątpienia mam, chodzi o pewien proces.

Chodzi o to, że dzięki tym wszystkim prawiczkom, młodym weszpolakom, pryszczatym neofaszolom (panie Bosak, to do pana), słowo patriota automatycznie oznacza idiota.

To piękne kiedyś słowo zepsuły ponure gnoje. I tak jak kiedyś, będąc za granicą, może od razu nie wpinałem sobie orzełka w klapę, ale z ochotą przyznawałem się że jestem Polakiem, tak teraz po prostu przyznawać się do tego nie wypada.