Andrzej, to JUŻ BYŁO!

rocznica-niepodleglosc-duda-161113-1100600

Nie wiem jak wy, ale ja już się cieszę, że za dwa lata razem z panem prezydentem będę mógł świętować (obowiązkowo) 100-lecie narodzin Polski. Bo to jest ta idea, którą ktoś podpowiedział panu prezydentowi, a on jak zwykle skrupulatnie przekaz podał dalej. Acz nie obiecał, przynajmniej na razie, że ten kto nie będzie chciał świętować, nie pójdzie za odmowę siedzieć.

Pan prezydent do tego stopnia przywiązał się do pomysłu, że postanowił ogłosić, iż wkrótce powoła specjalny komitet, który profesjonalnie zajmie się problemem. Bo chodzi o to, żeby w tym 2018 roku, wszyscy Polacy niezależnie od poglądów (poglądami zajmą się potem inni) zgodnie z nakazem świętowali to co święte.

Kto wejdzie do „komitetu organizacyjnego obchodów'”?

To doprawdy zaskakujące spektrum absolutnie niezależnych i intelektualnie wrażliwych osobowości. Będą tam: prezydent RP, marszałkowie Sejmu i Senatu, prezes Rady Ministrów (ktokolwiek nim będzie), minister Kultury i Dziwactwa Narodowego, minister Obrony Narodowej, szef MSWiA, minister Spraw Zagranicznych, minister Edukacji Narodowej, minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego (jeśli w międzyczasie nie pozamykają uniwerków), pełnomocnik Rządu do spraw obchodów Stulecia Odzyskania Niepodległości RP (czyli na razie chuj wie kto), prezes Instytutu Pamięci Narodowej, oraz szef Kancelarii Prezydenta.

Wprost powalające towarzystwo. Same niezależne autorytety, choć uważam, że dużo taniej i sprawniej by było, gdyby w skład komitetu wszedł tylko Kaczyński.

Ale jeszcze jest trochę czasu, wszystko można skorygować. Na razie pan prezydent puścił wodze fantazji i rozważa, czy aby do komitetu nie powinni przypadkiem też wejść przedstawiciele klubów parlamentarnych, oraz tych ugrupowań, które są poza parlamentem a startowały w wyborach. To tyleż kusząca co samobójcza inicjatywa! Bo doceniając fakt, iż pan prezydent za wszelką cenę usiłuje wybić się na niezależność (przynajmniej w myśleniu),  to jednak tutaj przesadził. Bowiem takie – jak się wyraził jeden z potencjalnych członków owego przyszłego komitetu – „obce i nieprzewidywalne ciała, mogłyby zepsuć jedność poglądów i potrzebę zjednoczenia się wobec wspólnego, bezdyskusyjnego celu, wprowadzając świadomie element destrukcyjnej, zupełnie nie potrzebnej dyskusji”.
Bez nich wszystko może być więc łatwiejsze, po co ryzykować?

Mam nadzieję, że rozwaga ostatecznie wygra i znajdzie się ktoś odważny, kto odwiedzie pana prezydenta od tak głupiego pomysłu. Wtedy wszystko pójdzie jak z płatka.

Wstępny i mocno roboczy jeszcze harmonogram

Harmonogram ów zakłada, że w wyznaczonym dniu, prawdopodobnie będzie to 10 listopada 2018 roku, „komitet organizacyjny obchodów”, zbierze się o godzinie 19.00. Chłopcy, ale teoretycznie też dziewczęta, poobradują sobie gdzieś powiedzmy do północy, tak żeby tradycji stało się zadość, żeby ładnie i poważnie wyglądało, a już o trzeciej nad ranem, pan prezydent podpisze odpowiedni dokument, że za parę godzin, razem mamy świętować setną rocznicę niepodległości Rzeczpospolitej. Kto nie z nami, ten niech nie skacze, bo jeszcze zdąży sobie poskakać. Ludzie Ziobry i Kamińskiego mu to zapewnią. Czyż nie piękna przeto to idea zjednoczenia narodu wokół wielkiego święta? Mnie chwyta za serce, a nawet za to co poniżej. A was?

Czyli będzie dokładnie tak, jak powiedział pan Magierowski:

„To jest wyciągnięcie ręki, próba zbudowania ad hoc pewnej koalicji wokół najważniejszego święta, które w najbliższych latach nas czeka”.

Właśnie. „ad hoc”, to jest to dobre i jedynie celne słowo!

Przypominam też niezorientowanym, że w tym roku pan prezydent zrobił też kolejny gest „jednoczący wszystkich Polaków. Trzy dni temu „wzbogacił” Grób Nieznanego Żołnierza o jeszcze jedną tablicę. Oto wśród bezimiennych na ogół Polaków, którzy za Polskę walczyli i za którą ginęli, zawisła tablica sławiąca Polaków znanych doskonale z imienia i nazwiska, którzy przeciwko Polsce walczyli, bo im się ta Polska z jakiś osobistych powodów nie podobała. Dożyliśmy więc czasów, że Grób traktuje się jak tablicę ogłoszeń. Każdy wiesza co chce i co akurat mu pasuje.