Poszerza się krąg WINNYCH zamachu

smolensk-161121-1100400

Jak się okazuje poszerza się zdecydowanie krąg ludzi zainteresowanych ukryciem bolesnej prawdy o katastrofie smoleńskiej. Uporczywe poszukiwanie tej prawdy naprowadza nas na nowe ślady zdrady, definiuje na nowo współwinnych tego okropnego zamachu. Prawdopodobnie wiele do ukrycia mają bliscy ofiar. Przynajmniej niektórzy.

Dowiedziałem się tego nieopatrznie oglądając telewizję. A tam, proszę…!

Notorycznie nietrzeźwy w swych ocenach (acz po wyglądzie sądząc nie tylko o oceny chodzi) pan dziennikarz Gadowski, uporczywie trzyma się wersji, że to wszystko przez Komorowskiego. On tak bardzo pragnął być prezydentem, że wszystko z ruskimi i kolegami z WSI uknuł i ułożył. Kto wie czy osobiście czerwonego guzika nie nadusił, w wyniku czego pan dotychczasowy prezydent, wielka postać i nieprzeciętna osobowość, wyleciał był w powietrze, a w zasadzie przyziemił ze skutkiem śmiertelnym.

Czekam kiedy Gadowski to powie, bo zdaje się jest już temu bliski, że tak naprawdę śmierć pana prezydenta tylko się w tej układance liczy, bo reszta (no, może z wyłączeniem Błasika i paru innych, krótką listę zasłużonych ma Macierewicz), to była nic nie warta drobnica i balast jeno dla samolotu. Zginęli bo bóg tak chciał, i nie przesadzajmy z tym załamywaniem rąk nad poległą niby elitą. Zreszta oni nie polegli, tylko zwyczajnie zginęli, Polegli zaś ci o których było wyżej, te sześć czy siedem osób na krzyż, wliczając w to prezydenta. 

W sukurs koledze, niedorozwiniętemu i z rozchwianym nadmiernie emocjonalnym ADHD, przychodzi pan Janecki, postać psychiatrom i fanom prawicy doskonale znana.

Roboczą teorię Gadowskiego twórczo on rozwija, a nawet pcha na nowe, nieznane dotąd tory. Chodzi mianowicie o te ekshumacje i rejwach jaki wokół nich się zrobił. Sprawa jest jednoznacznie i  nadzwyczaj jasna, dowodzi Janecki. Kto bowiem najgłośniej, najdonioślej krzyczy przeciwko tym wykopkom? Ci, co mają coś do ukrycia! Mówi:

Skala reakcji i agresji na ekshumacje wynika z poczucia winy. Całe to towarzystwo ma oczywiście poczucie winy.

Niby nic nowego, ale przyjrzyjmy się temu dokładniej i z należytą uwaga. Otóż proszę Szanownego Państwa, jak żeście pewnie zauważyli, najgłośniej przeciwko wykopywaniu ofiar katastrofy protestowali ich bliscy. Czyli wszystko jasne, dobrze że wreszcie ktoś to powiedział, bo ja też przez cały czas podejrzewałem, że te rodziny,  przynajmniej niektóre, mają swoje za pazurami, coś do ukrycia mają, jakąś tajemnicę straszną i i starają się ze wszystkich sił, by to na światło dzienne nie wyszło.

I zapewne taka Szymanek-Deresz, albo Rybicki, Skąpski, Maciejczyk, Wodą czy też Dolniak, musieli w jakiś sposób do tej tragedii przyłożyć własną rękę, może nawet osobiście lont w kadłubie układali i w reklamówkach trotyl wnosili. Byli winni, a poczucie tej winy przeszło na ich bliskich.

Albo dajmy na to Szmajdzińska…  Cwana taka, nie protestuje bo nie musi, męża w proch obróciła, ale i tak jest przeciw. Solidarnie i dla zasady! Dlaczego? Poczucie winy nią miota! Bo tak naprawdę, to kto wie, czy ten Szmajdziński (wiadomo, dawny minister obrony, znał tajemnice i sztuczki których inni nie znali),  to przypadkiem na sobie jakiejś bomby nie miał i dlatego rodzina tak go szybciutko zjarała, zamiast po katolicku jak należy pochować. Trzeba było ślady zatrzeć i stąd to spopielenie. Zresztą nie tylko jego, ale jeszcze siedmiu innych. Więc jak teraz całe to towarzystwo ma nie protestować, skoro wie, że knowania, i tudzież pewnie współudział ich bliskich w zamachu, zostaną wreszcie ujawnione, a potem należycie osądzone. Nastał oto czas prawdy i to właśnie Janecki mi to uświadomił.