Dobra zmiana? Oczywiście! Tragicznie dobra!

przemysl-krajobraz-161124-1100700

GUS pochwalił się raportem (przedsmak tego dał już kilka dobrych dni temu w czasie fetowania rocznicy szydłorządu), wedle którego lecimy gospodarczo na pysk. Produkcja przemysłowa spada, coraz bardziej śmierdzi pustym pieniądzem, inflacją i totalnym syfem. Jeszcze w połowie roku rząd prognozował wzrost na poziomie 3,8 procent, szybko jednak skorygowano go do poziomu 3,4 procent, a teraz mówi się już o 3 procentach.

Nie brak analityków, którzy wróżą, że tak poważnie to pod uwagę trzeba brać okolice 2%.

Jestem raczej ekonomicznym dyletantem, ale nawet dyletant jest w stanie pojąć, że bez dobrej gospodarki ciężko rządowi będzie dopiąć budżet w przyszłym roku i sfinansować programy socjalne, wszystkie te „pincet plus” i okolice. A idąc jeszcze dalej oznacza to, że rząd z ochotą i determinacją sięgnie głęboko do naszych kieszeni. Jeśli macie jakie takie konta w bankach, już powinniście się bać.

Podsumowując więc: złotówka słabnie, gospodarka kuleje, a pisbolszewia obniża właśnie wiek emerytalny i rozdaje kasę na prawo i lewo, tą której jeszcze nie zarobiła i pewnie już nie zarobi.

No ale tak to jest, kiedy populiści, ignoranci i dyletanci dorwą się do władzy. Pamiętam doskonale panią Szydło, jak w trakcie brawurowej kampanii wyborczej, darła się z mównicy: „po pierwsze wzrost, po drugie wzrost i po trzecie wzrost!!!” Pamiętacie to, bo ja pamietam?
Niestety, ona miała zupełnie co innego, niż nam się wydawało że mówiła. Źle ją zrozumieliśmy. Bo chodziło jej o wzrost, owszem, ale po pierwsze wzrost zadłużenia, po drugie wzrost podatków i po trzecie wzrost inflacji. Ta „dobra zmiana” jest tragiczna.

rekomended-jesus-161124

Ale, starając się być litościwym i wyrozumialem dla naszego ukochanego rzadu, który Polskę podnosi z kolan, także ekonomicznie, stawiam oto tezę, że przecież ten nagły spadek, ten dół i ten zjazd, to w żadnym wypadku nie jest wina rządu.

To wina lewackich przedsiębiorców (w większości pewnie Żydów), sabotujących polski przemysł i współdziałających w tym straszliwym dziele destrukcji polskiej gospodarki ze zwierzęco nienawistną opozycją. Na złość PiSowi uparli się nie produkować, za nic mając istotne potrzeby narodu. To oczywiście również wina homoseksualistów jednoznacznie kojarzących się z rozwiązłością, wyuzdaniem i brakiem kręgosłupa moralnego, atakujących nieustannie polskie wartości, zwłaszcza te chrześcijańskie. Oraz bezwzględnie to także wina czarnych parasolek, ateistów, innowierców, genderowców, kodziarzy, aborcjonistek i tych zażywających pigułki dzień po, koneserów ośmiorniczek i wina, czytelników Newsweeka, Polityki, i urbanowego NIE, sędziów złośliwie karających polskich patriotów, lemingów oglądających TVN i słuchających TOK FM, oraz przede wszystkim, to wielka, gigantyczna wprost wina Tuska! No i oczywiście Żydów, Żydów, jeszcze raz Żydów! Gdyby nie splot tych wszystkich negatywnych czynników, mielibyśmy już wzrost 10-procentowy, a gospodarka była by rozgrzana do czerwoności.

Jedyny ratunek w Kaczyńskim! Najwybitniejszy ekonomista wśród polskich polityków, za swe osiągnięcia obsypany nagrodami w Krynicy, swoimi śmiałymi decyzjami może uratować upadającą polską gospodarkę, oraz pociągnąć do odpowiedzialności przedsiębiorców celowo generujących straty. Oto jest zadanie. Morawiecki, ty cieniasie! Ucz się od szefa!