MATUSZEWSKI: ofiara polityki historycznej

matuszewski-161125-815980

Wyjątkową niegodziwością wykazała się rodzina pana pułkownika Ignacego Matuszewskiego. Rząd chciał po swojemu i z właściwą sobie gracją, dbałością o szczegóły i delikatnością  uhonorować bohatera, a rodzina strzeliła focha. Zwłaszcza focha strzeliła bratanica Maria Mostowska, która nawet ośmieliła się napisać obraźliwy w niektórych szczegółach list.

Oto ten list przeto, najciekawszy fragment pogrubiłem.

„Z największym zaskoczeniem dowiedziałam się z mediów o planowanym sprowadzeniu do Polski szczątków mego stryja Ignacego Matuszewskiego
i pochowaniu ich na Powązkach, jak również o powstaniu specjalnego Komitetu dotyczącego tej sprawy, w skład którego wchodzi m.in. minister obrony Antoni Macierewicz. Sprawa ta wywołuje we mnie silne emocje. Cieszy mnie, że postać mego stryja i jego zasługi dla Polski staną się znane Polakom, jednak z drugiej strony czuję się dotknięta, że nie zawiadomiono mnie ani pozostałych członków naszej rodziny o planowanych działaniach; że dowiadujemy się o nich z mediów. Mój niepokój budzi również to, że polityka historyczna obecnego rządu tworzy panteon bohaterów według wątpliwego klucza. Nie chciałabym, żeby postać mego stryja Ignacego Matuszewskiego stawiana była w jednym rzędzie z takimi osobami jak major „Łupaszka” i jemu podobni”.

Podpisano: MARIA MOSTOWSKA Z DOMU MATUSZEWSKA, BRATANICA IGNACEGO MATUSZEWSKIEGO, UCZESTNICZKA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO, 20 LISTOPADA 2016

Kim był pan Łupaszka (i jemu podobni) to dzięki owej nowej polityce historycznej rządu wszyscy już chyba wiedzą. Mimo pewnych watpliwości w stosunku do Matuszewskiego, to jednak zgadzam się w pełni z bratanicą, że absolutnie nie wypada, aby taki człowiek spoczywał obok pospolitych jednak w większości wypadków zbirów. Równie dobrze mogliby go pogrzebać obok Kolikowskiego albo innego Skotarczaka, gdyby ci grzali miejsce na Powązkach.

rekomended-przepis-na-polske-161125

Pan Matuszewski to jednak zupełnie inna półka, półka z ludźmi z których poglądami można dyskutować, ale dyskutując, należy jednak mieć do nich szacunek. Pułkownik Ignacy Matuszewski (1891-1946) był bowiem twórcą polskiego wywiadu wojskowego, politykiem, a także znanym i cenionym przed wojna publicystą, być może po ojcu, też Ignacym, wybitnym krytykiem literackim epoki polskiego pozytywizmu.

Należał co prawda do czołowych ideologów sanacji i gorących zwolenników zamachu majowego, acz poglądy miał raczej lewicowe, co wielu do dziś nie może mu wybaczyć. Bywało, że flirtował z prawicą, ale w tamtych czasach każdy flirtował z każdym.

Uchodził więc Matuszewski za postać ciekawą i nietuzinkową a przede wszystkim cywilizowaną i stawianie go teraz w jednym rzędzie (grobów) z powojennymi zakapiorami, to objaw głupoty, historycznego zaślepienia, nieumiejętności oddzielenia ziarna od plew, a co za tym idzie usilnie czczenie plew, a także objaw wyjątkowej politycznej impertynencji.

Jeśli dodatkowo dołoży się do tego absolutny brak szacunku dla rodziny, że o braku elementarnych manier nie wspomnę, no to mamy całość obrazu i jedynie dziwić się należy, że pani Maria Mostowska w tej sytuacji napisała wyjątkowo delikatny list, bo pewnie jest osobą kulturalną, zupełnie z innej szkoły niźli pan Macierewicz i spółka.

I nie ma w tej sytuacji już nawet czego naprawiać, bo zwłoki szanownego pana Matuszewskiego zostały wykopane i bodaj wczoraj wróciły do Polski. Powtórny pogrzeb planowany jest na 10 grudnia, terminu ponownej ekshumacji prokuratura jeszcze nie ustaliła. Nowa polityka historyczna ma twarz towarzysza Moczara.