Gliniany bohater ostatniej akcji

glinscy-161130-1024600

Powiedzmy sobie szczerze, nie było by emocjonalnego i bardzo nerwowego wystąpienia pana premiera Glińskiego, gdyby troglodyci z TVP nie zaatakowali fundacji przy której kręci się jego żona Renata Koźlicka-Glińska. Ten drobny wydawałoby się fakt, zmienił optykę widzenia problemu fundacji przez pana premiera Glińskiego.

Tłumacząc to inaczej, czyli przekładając z polskiego na nasze, gdyby wspomniana małżonka Glińskiego pracowała gdziekolwiek indziej, a „jej” fundacja nie została by zaczepiona, to pan premier Gliński ani by się zająknął. Dalej ze stoickim spokojem znosiłby inwektywy padające pod adresem wszystkich fundacji jak leci, a nawet byłby tym szczerze rozbawiony. Wspierał by taką „dobrą zmianę” jak i dotąd bezkrytycznie wspierał. Jestem się w stanie o to założyć.

Nie rozumiem przeto zupełnie zachwytów co niektórych (m.in. Gowin, ale jemu zawsze mało trzeba do szczęścia) nad premierem Glińskim i nad „klasą” którą jakoby się wykazał, bo to żadna klasa, tylko rozpaczliwa obrona przed ciosem który swoi mu zadali i to jeszcze jaja a nie w korpus. Ciosem którego się nie spodziewał bo uważał że jest chroniony.

To co o Glińskim jako tako dobrze świadczy, to fakt, iż prawidłowo ocenił klasę i standardy obowiązujące w TVP, czego akurat po nim zupełnie bym się nie spodziewał. Oczywiście w niczym nie zmienia to istoty podstawowego w tym przypadku problemu, że fundacje w Polsce od pewnego czasu są atakowane bez opamiętania przez pisich inkwizytorów, bowiem robią, czy starają się robić coś, co nie jest kontrolowane póki co przez tę jaczejkę. Chodzi więc, żeby je czym prędzej uśmiercić, zneutralizować i podporządkować i w tej walce ofiary się nie liczą, nawet jeśli są to swoi, tym bardziej tak nierozgarnięci jak Gliński.

Przypomnijmy, że pani Renata G. (być może za chwilę tak już trzeba będzie to pisać) – młodsza od swojego współmałżonka aż o 20 lat (może dlatego Gliński ma jej punkcie takiego hopla), po męsku patrząc, kobitka zupełnie niczego sobie i aż dziw, że usidlił ją ten dziad – jest związana aż z trzema fundacjami. Zasiada (bezpłatnie) w radzie Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”, tej samej, której dyrektoruje Zofia Komorowska córka byłego prezydenta i która to fundacja dostała od kierowanego przez Glińskiego ministerstwa 50 tysięcy złotych dotacji. Czysty przypadek oczywiście!

Jest też jednym z dyrektorów (pobiera wynagrodzenie) Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności, oraz jest członkinią Stowarzyszenia 61, w którym nie pobiera tak jak i w Stoczni żadnego wynagrodzenia.

Wszyscy którzy ją znają i którzy z nią współpracują lub współpracowali, jednym zgodnym chórem powtarzają, że to osoba „powściągliwa, uczciwa i profesjonalna”. I tak pewnie jest, i w co wierze, bo głupi maż nie zawsze przekłada się na zidiocenie żony. Poza tym na ogół ludzie udzielający się w fundacjach to ideowcy, a taką z opisu wyglada mi pani Koźlicka-Glińska. Nieuczciwi są natomiast, a nawet są skurwysynami ci, (dowodów aż nadto), którzy z fundacjami walczą nieuczciwymi i pozbawionymi skrupułów metodami. Tak jak polityczni kumple Glińskiego. Strzelili tak, że poważnie ranili wicepremiera, w zasadzie jego dumę ranili, no i gość nie wytrzymał puściły zwieracze, żołądek odmówił współpracy i Gliński puścił pawia i dokumentnie obsrał stół w telewzyjnym studiu. Ot cała tajemnica, zero heroizmu!

Nie spodziewam się jednak, aby Gliński bogatszy o te kolejne doświadczenie, po raz kolejny zgnojony, w jakiś zdecydowany sposób zmądrzał. Dalej będzie tym samym Glińskim, naiwnym dyziem dymanym przez pisich zombie.

PS. Na Placu Powstańców (kwatera główna TV Völkischer Beobachter known as Wiadomości), trwa śledztwo kto spuścił Adamczyka ze smyczy i kto pozwolił na taką impertynencję w stosunku do swoich. Innymi słowy, kto jest piątą kolumną i sabotażystą. Przekaz bowiem swego czasu był tyleż jasny co i precyzyjny: „Nie ruszamy swoich! Chronimy ich”. A tu tymczasem taka samowola, na granicy dywersji. Najpewniej zapłaci za to Adamczyk (i bardzo dobrze, bezmyślnych kolaborantów trzeba lać po pysku) ale po suchej swej dupie oberwać też może Paczuska. Ile z tej rozgrywki wycieknie do publicznej wiadomości nie wiadomo, bowiem sprawa ma być załatwiona po cichu, bez żadnego rozgłosu. Jak by jednak nie było panie Adamczyk, to pana jaja mogą zawisnąć na maszcie zamiast flagi.