GREY: ktoś zrobił nas na szaro!

grey-161202-815815

No jest problem z tym Greyem. I nie chodzi bynajmniej o to, że (choć w sumie to nowy standard) obywatel amerykański został wiceministrem spraw zagranicznych Polski i na dodatek miał dbać o interesy… obywateli amerykańskich i amerykańskiego biznesu. Problem w tym, że wedle niepotwierdzonych informacji był on, a może jest nadal, agentem amerykańskiego wywiadu.

Co prawda pan Grey, stanowczo zaprzecza jakoby był… i nawet straszy sądami, ale poza tym zaprzeczeniem popartym szantażem, nie ma na razie żadnego twardego dowodu, że jakoby nie był.

Jako człowiek niesłychanie dobrej woli, jestem w stanie panu byłemu już ministrowi uwierzyć, jakoby nie był, acz jego niedawny szef pan Waszczykowski, robi wszystko abym jednak wątpił. Bo pan Waszczykowski, człowiek nadzwyczaj elokwentny, gadatliwy i pryncypialny, akurat w tym wypadku usiłuje wyłgać się nic nie znaczącą formułką: „Odwołanie wiceministra Roberta Greya wynika ze zmiany koncepcji kierownictwa MSZ”. Dobrze by było poznać wpierw tę koncepcję, która w tak nagły sposób uległa zmianie. Po mojemu nie było żadnej koncepcji, stąd gorący mój apel: Witek, chłopie, miej litość, nie leć z nami aż tak w chuja!

Oczekując podania mnie przez pana Greya do sądu, za rozpowszechnianie, a w zasadzie za powielanie jakoby nieprawdziwych informacji, zastanawiam się jak to się stało, że Waszczykowski chcący uchodzić za spryciarza nad spryciarzami, tego akurat nie wiedział. Czyli co, taki debil z niego? Uwierzył przygłupowi pod tytułem Parys, który Greya na maksa promował? A może wiedział a specjalnie nie powiedział? A dlaczego nie powiedział, skoro wiedział? No i z kolei kto wiedział i dlaczego teraz akurat to powiedział? No i dlaczego wreszcie, ten kto wiedział i powiedział, chciał koniecznie utopić ministra Waszczykowskiego, swoją drogą i tak już trupa, a nie ministra Błaszczaka? Ten bowiem po ostatnich akcjach bardziej na topielca się nadaje (i jeno czekać jak się zanurzy). No nijak to sensownie rozkminić nie można.

rekommend-macierewicz-161202

Poza tym jak to jest w tej Polsce i do jakiego stopnia czytelne są pewne zasady?

No bo jeśli przyjmie się, że ten pan Grey jest jednak agentem, to jest przecież agentem zaprzyjaźnionych służb, rzec można koalicyjnych, darzonych swego rodzaju miłością i zaufaniem. A przyjaciół i towarzyszy broni nie wyrzuca się tak na bruk, z dnia na dzień. To zwykła niegodziwość i barbarzyństwo.

To się kupy nie trzyma, bo przecież dokładnie dla tych samym służb, pracował pan Kukliński i nie tak dawno uznano że to był narodowy bohater, a nawet za te bohaterskie czyny awansowano go do stopnia generała. Więc pytam gdzie tu sens, gdzie logika i gdzie sprawiedliwość, że jednego się wywala na bruk a drugiego za to samo wynosi pod niebiosa. Obaj są/byli polskimi obywatelami (Grey ma polski paszport i polską żonę pracującą i penetrującą Polską Grupę Zbrojeniową), obaj pod ten sam numer telefonu dzwonili i na ten sam adres wysyłali depesze i meldunki, a tymczasem zupełnie różne wobec nich zastosowano wyrazy wdzięczności.

Coraz mniej z tej Polski chwytam! No, ale kto nie ze wsi ten wsi nie zrozumie…