BIJCIE BABY. Nowe otwarcie

przemoc-kobiety-161208-815408

Wyjątkowa popularność niewinnego dość acz przewrotnego tekstu o przemocy wobec kobiet po cichu akceptowanej przez kościół, zastanowiła mnie i skłoniła do napisania ciągu dalszego. Choćby dlatego, że ten ciąg dalszy jest, bo są nowe fakty.

Co ciekawe, w przypadku owego starego tekstu – tak na marginesie tekstu sprzed bez mała 3 lat, który teraz dopiero został zauważony – bardzo dużo osób łyknęło w ciemno postawione tam hipotezy, i ten – że tak powiem – brak dystansu do słowa, przełożył się na kuriozalno-brawurową czasem obronę poczynań kościoła, w dużej części sprawcy całego zamieszania.

Kościół – przypominam – stał (i stoi nadal) na stanowisku, że w Polsce nie są potrzebne żadne szczególne uregulowania prawne dotyczące zahamowania przemocy. A próby zrównania płci, to w ogóle niewybaczalne przestępstwo. Tak jak jest, jest dobrze, zaś ingerencja w ów „naturalny i boski porządek rzeczy”, byłaby sprzeczna z naszą tradycją (w domyśle chrześcijańską) i zagrażała tradycyjnemu podziałowi ról w rodzinie.

A co to jest ten tradycyjny podział ról (zazwyczaj)? Kobieta gotuje, sprząta, pierze i zmywa, daje dupy na gwizdek, mężczyzna leży, pije, ogląda tv, grzmoci po pysku za niesubordynację. Raz na tydzień razem pokornie chodzą do kościoła. Z grubsza takim uproszczonym schematem można się posłużyć. Nieco przesadziłem być może, ale chodzi mi o nadanie ostrości kolejnej prowokacji.

Czyli jeszcze bardziej upraszczając, jak chłop babe od czasu do czasu sponiewiera, i przypomni jej tradycyjne miejsce w szyku, zleje – pięścią, pasem, kijem, czymkolwiek – to nic wielkiego w sumie się nie dzieje, tak zawsze było, tak jest i tak będzie, na wieki wieków amen. Nie ingerujmy więc w pewne społeczne i przez boga akceptowane mechanizmy.

Niestety, konwencja antyprzemocowa została jednak ostatecznie przyjęta (czyli  narzucona nam oczywiście przemocą i podstępem), a w związku z tym wrzód na dupie biskupów urósł jeszcze bardziej i boleśnie dawał o sobie znać.
Zakulisowe knowania purpuratów odniosły jednak wreszcie skutek i rząd obiecał biskupom iść na rękę. No, bo zmienił się ów rząd, a więc i zmieniły się priorytety a zwłaszcza zmieniła się optyka widzenia niektórych problemów.

rekommend-hoser-161209

I oto mamy ów wspomniany na początku ciąg dalszy.

Już trwają prace aby konwencję czym prędzej wypowiedzieć, bo jak dowodzi ruda pani od resortu pracy „szereg wyrażonych w niej poglądów i rozwiązań kłóci się z naszymi poglądami, np. zapisy związane z kulturowym widzeniem płci”. I nie chodzi nawet o to, że chłop (katolik) leje babę (katoliczkę), bo lał i lać będzie, żadna konwencja temu nie zapobiegnie, tylko chodzi o możliwość zaburzenia pewnego uświęconego porządku społecznego. Ta zdefiniowana tam „płeć kulturowa” tak wkurwia i tak uwiera. Bo to jest owe „zagrożenie dla tradycyjnej rodziny, promowanie feminizmu, homoseksualizmu i transseksualizmu”.

Z poglądami rudej pani od resortu pracy całkowicie zgadza się pan Lipiński, na nieszczęście tytułujący się – uwaga – pełnomocnikiem rządu ds. społeczeńtwa obywatelskiego i równego traktowania. „Nie zgadzamy się na unijne dyrektywy i nadzór nad ich wykonaniem” – podkreśla. Oraz dodaje: „Niedługo przedstawię pakiet bardzo radykalnych działań w tej sprawie. Wśród nich będzie większość rzeczy, które są zapisane w konwencji”.

Z przecieków wiadomo, że w ustawie przemocowej, własnej, naszej narodowej, made in Poland, kobiety będzie można bić tylko wtedy gdy inne metody wychowawcze zawiodą, oraz tylko „z liścia” i nie częściej niż raz na tydzień. Powstanie może nawet specjalna komisja, z zadaniem pilnowania przestrzegania przepisów ustawy, a na jej czele stanie znany z równego traktowania kobiet poseł Zbonikowski.

Warto też przypomnieć, że nieco ponad rok temu, nie kto inny jak dyplomowana biurwa (nazywajmy pewne rzeczy po imieniu ) Beata Kempa grzmiała z mównicy i pięścią swą jak bochen wielką wygrażała, nazywając dopiero co przez Kopacz przyjętą konwencję „potworkiem legislacyjnym, który nie walczy z przemocą. (…) On spełnia postulaty środowisk LGBT, środowisk homoseksualnych”. 

Dokładnie w tym właśnie tonie wypowiadali się też biskupi, i podejrzewam w związku z tym, że biskupi przygotowywali dla pisiorów ściągawki, tak jak ściągawki przygotowuje im codziennie Kaczyński.

Teraz kiedy już z bożą pomocą wreszcie nastały czasy dobrej podmiany, to nadszedł też czas zapłaty i ton w jakim wypowiadają się biskupi, staje się dla rządu tonem obowiązującym, tudzież drogowskazem.

Czyli lada moment konwencja powędruje do kosza. Dalej bić będzie można baby zgodnie z tradycją i szansą na szybie i bezbolesne rozgrzeszenie.

Przypominam że Konwencja Rady Europy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej  nie została podpisana przez takie postępowe i zapatrzone w swoją tradycję państwa jak między innymi Białoruś, Armenia, Azerbejdżan, Mołdawia i Rosja. 42 państwa z 47 państw Rady Europy konwencję podpisały. W parszywej piątce są między innymi Węgry. Zaraz będzie to jednak parszywa szóstka.

plakat_jezus-nie-krzyzuje1